Płot

kamesznica

Wielokrotnie, w różnych tekstach i w różnych miejscach wygłaszałem pogląd, że kultura tradycyjna nie jest i nie może być systemem całkowicie statycznym i absolutnie niezmiennym, lecz podlega ciągłym, choć powolnym transformacjom. Kultura bez transformacyj po prostu nie istnieje. Kultura bowiem to nie tylko literatura, sztuki piękne, muzyka i stroje, ale także praca zarobkowa, kuchnia, mieszkalnictwo, transport, komunikacja etc. etc. etc., czyli innymi słowy nie tylko kultura duchowa, ale także kultura materialna. Nie ma na świecie społeczności tak izolowanej, żeby w niej na drodze dyfuzji nie zachodziły zmiany w kulturze materialnej. A jeśliby nawet taka izolowana społeczność, to i w niej zachodziłyby takowe transformacje, a to mianowicie na drodze inwencji (nie podzielam w tej materii przekonania dyfuzjonistów o jednorazowości wynalazków). A zmiany w kulturze materialnej wywołują zmiany w kulturze duchowej.


Od ogólników przejdźmy do konkretów. Kultura materialna górali beskidzkich przeszła w ciągu ostatnich stu lat ogromną transformację. Przede wszystkim zmieniły się ekonomiczne podstawy funkcjonowania miejscowej społeczności. Przez wieki dominowały tutaj pasterstwo i leśnictwo. W czasach najnowszych to pierwsze zostało wyparte przez rolnictwo, przemysł, a przedewszystkiem turystykę. Rola leśnictwa w bilansie ekonomicznym regionu zmalała nieznacznie. Obecnie podstawą życia gospodarczego tej okolicy jest turystyka, a najważniejszym filarem beskidzkiej turystyki jest narciarstwo. Te zmiany w kulturze materialnej wywarły niemały wpływ na kulturę duchową, z tym, że bardziej na jej formę, aniżeli na treść. Zarówno góralski folklor, jak i góralska sztuka ludowa nieraz bywają tworzone przy pomocy nowoczesnych środków, czego dobrym przykładem jest opisany przeze mnie w zeszłym roku plener Husqvarny w Milówce, na którym ludowe w charakterze rzeźby drewniane były wykonywane za pomocą pił mechanicznych. Jednak i w takich przypadkach tematyka dzieł zasadniczo pozostaje tradycyjna.


Jedynie w wyjątkowych przypadkach pojawiają się odstępstwa od tej reguły. Takim wyjątkiem jest płot przedstawiony na zdjęciu powyżej. Ktoś mógłby mi zarzucić, że płot nie jest dziełem sztuki. Ja na taki zarzut odpowiem, że owszem nie zawsze jest, co więcej zazwyczaj nie jest, ale niekiedy bywa – dziełem sztuki użytkowej owszem, ale jak najbardziej sztuki. Płot na zdjęciu powyżej jest niewątpliwie dziełem ludowej sztuki użytkowej. W odróżnieniu od większości dzieł sztuki góralskiej płot ten porusza tematykę narciarską, nie zaś pasterską, a więc nawiązuje do aktualnych, nie zaś historycznych, źródeł utrzymania miejscowej ludności. Jest tedy ów płot dowodem, że sztuka ludowa górali beskidzkich nie popadła w skostnienie, ale rozwija się w duchu żywej tradycji.

Festiwal Muzyki Jednogłosowej

Płock

Muzyka jednogłosowa jest w szeroko rozumianym europejskim kręgu kulturowym ściśle powiązana z sacrum. Monodia panuje w tradycyjnej muzyce liturgicznej wszystkich z jednym wyjątkiem starożytnych Kościołów chrześcijańskich, a także głównych nurtów judaizmu i islamu. Bez zrozumienia monodii nie da się zrozumieć religii chrześcijańsko-sakramentalnej, a bez zrozumienia tejże religii nie da się zrozumieć Europy. Dlatego też, odbywający się w tym roku już po raz piętnasty, Festiwal Muzyki Jednogłosowej w Płocku jest, pomimo swej niewątpliwej niszowości, ważnym wydarzeniem kulturalnym, o którym warto przypominać, co też niniejszym czynię, umieszczając tę imprezę już na stałe w moim cyklu festiwalowym. Poniżej, jak zwykle, program tegorocznej edycji, za stroną festiwalową.

progAM

Bhp i odszkodowania

 

Z Księgi mów proroka Etana

Mowa dziewięćdziesiąta pierwsza.

O behape.


 

Onego czasu rzekł prorok Etan uczniom swoim: Nadejdą takie czasy zepsute, w których urzędnicy państwowi nie będą niczego innego robić, jak tylko obmyślać różne sposoby na uprzykrzenie życia zwykłym ludziom w szczególności zaś kupcom i rzemieślnikom, a także wprowadzać te wymyślone sposoby w życie.


 

Jednym z takich sposobów na uprzykrzenie życia będzie BHP, czyli Bezpieczeństwo i Higiena Pracy. Nazwa nie brzmi groźnie, ale rzeczywistość przeraża.


 

Urzędnicy wymyślą, że w każdym większym kramie, czy warsztacie będzie musiał być zatrudniony specjalista BHP, na każdym stanowisku pracy będzie musiała być umieszczona instrukcja BHP, każdy, pracodawca i każdy pracownik będzie musiał przejść gruntowne przeszkolenie BHP, etc. etc. etc.


 

Urzędnicy swoimi durnotami doprowadzą do upadku wielu kupców i rzemieślników. Ci będą ich pozywać do sądu o odszkodowania. Jednak urzędy bardzo niechętnie wypłacały odszkodowania. Dlatego też sprawy sądowe o owe odszkodowania będą się ciągnąć przez lata, a nawet przez pokolenia.


 

Zaprawdę jest to bardzo smutne, gdy człowiek jest dla państwa, a nie państwo dla człowieka.

Reklama Na Blogach

projektowanie wnętrz, tkaniny i artykuły dekoracyjne, rolety, ogrodzenia

Do masywnych drzwi zamczyska ktoś nagle, energicznie załomotał.

-Do stu tysięcy czartów!-zaklął Biberiusz – bramy na oścież otwarte to i plącze się rozmaite tałatajstwo po dziedzińcu.

Volens nolens zwlókł się z ławy i poczłapał ku wejściu. Jak się okazało, u drzwi stał akwizytor. Oferował projektowanie wnętrz, tkaniny i artykuły dekoracyjne, rolety i ogrodzenia, a może jeszcze coś innego. Książę, nie słuchając go zbyt dokładnie, sklął go niemiłosiernie i przegnał precz, nie omieszkawszy postraszyć psami, których zresztą nie posiadał. Akwizytorów nienawidził jak morowej zarazy. Strasznie działali mu na nerwy. Nachodzili go prawie codziennie, oferując projektowanie wnętrz, tkaniny dekoracyjne, artykuły dekoracyjne, rolety, ogrodzenia lub dziesiątki innych towarów i usług. A Biberiusza nie interesowały projektowanie wnętrz, tkaniny i artykuły dekoracyjne, rolety, czy ogrodzenia. Od czasu wpadki z sufitami nie zamierzał już wprowadzać żadnych zmian we wnętrzu Koźlego Zamku. Toteż do szewskiej pasji doprowadzał go każdy, kto przy nim wspominał projektowanie wnętrz, tkaniny i artykuły dekoracyjne, rolety i ogrodzenia.

Reklama Na Blogach

Claude’a Levi-Straussa „Drogi masek – refleksje z lektury

Swego czasu umieściłem na blogu notatkę z okazji setnej rocznicy urodzin Klaudiusza Levi-Straussa. Dziś zamieszczam moja dawną, studencka pracę, oddającą mój stosunek do poglądów i metod tego uczonego. Jako ciekawostkę dodam, że tekst ten był pracą semestralna z przedmiotu prowadzonego przez doktora będącego wielbicielem CLS. Ten doktor był jednak na tyle rzetelnym naukowcem, że pozwalał nam na krytykę swojego idola i tę pracę ocenił bardzo dobrze. W Cieszynie zresztą zdecydowana większość naszych  wykładowców szanowała nasze poglądy i pozwalała się ze sobą nie zgadzać.

Napisana w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia niewielka rozmiarowo książka francuskiego antropologa Claude’a Levi-Straussa Drogi masek jest analizą ról pełnionych przez kilka rodzajów masek obrzędowych pewnej grupy ludów indiańskich na pograniczu amerykańsko – kanadyjskim, od strony kanadyjskiej. Na książkę składa się kilka luźno ze sobą powiązanych esejów traktujących nie tylko o samych maskach, ale o różnych aspektach kultur tych ludów – od rybołówstwa, poprzez metalurgię do struktury społecznej. Maski są tu jakoby elementem spinającym, a zarazem motywem przewodnim dość szeroką strugą płynących rozważań antropologicznych. Zgodnie z ogólnymi założeniami analizy strukturalnej, którym to założeniom autor hołdował, maski nie są analizowane same w sobie, ale w obrębie mniej lub bardziej abstrakcyjnych struktur i powiązań, często niewidocznych na pierwszy rzut oka. Maski nie mogą się interpretować same w sobie lub przez siebie – jako obiekty izolowane. Mit nie ujawnia sensu rozpatrywany wyłącznie z punktu widzenia semantyki, sens ten zyskuje dopiero przez umiejscowienie go w grupie jego transformacji; podobnie jeden typ maski, rozpatrywany wyłącznie z punktu widzenia cech plastycznych, odpowiada innym typom, albowiem jest transformacją ich konturów i kolorów, i w ten sposób zyskuje swoją indywidualność. Wydaje się zresztą, że więcej uwagi niż samym maskom poświęca badacz związanym z maskami mitom omawianych ludów. Opisy masek bowiem nie są zbyt szczegółowe, materiał ilustracyjny jest bardzo skromny (ledwie cztery wizerunki trzech typów masek i ilustracja przedstawiająca tak zwanego miedziaka), a opowieści mitycznych jest w książce w całości lub części przytoczonych kilkadziesiąt. A więc widzimy tu już przynajmniej dwa elementy, którym poświęca się sporo uwagi- maski i mity. Jest jeszcze element trzeci, na pierwszy rzut oka nie pasujący do tych dwóch, a jednak zdaniem autora silnie z nimi powiązany: kultura materialna, gospodarka materiałowa, a zwłaszcza rybołówstwo i metalurgia miedzi. Nie wyczerpuje to bynajmniej sieci powiązań. W ciągu wywodu autor odkrywa przed czytelnikiem związki między elementami wyżej wymienionymi, a między innymi strukturą rodzinną i sposobem zawierania małżeństw. Rzućmy więc okiem na omawiane problemy i związki miedzy nimi, tak jak to widzi Levi-Strauss. W niniejszym opracowaniu nie będę cytował i przytaczał mitów, choć jak już podkreśliłem mają one w książce fundamentalne znaczenie. Gdybym się jednak zdecydował na takie przytaczanie nie dałaby się utrzymać forma zwięzłego opracowania, która postanowiłem przyjąć. Skupię się więc na funkcjach masek, pozostawiając na planie dalszym ich mityczne pochodzenie.

Ludy, którym książka jest poświęcona zamieszkują dorzecze rzeki Fraser w północnej Ameryce. Rzeka ta, długości 1367 km, przepływa przez kanadyjską prowincję Kolumbia Brytyjska od góry Mt. Columbia, do miasta Vancouver, gdzie wpada do Pacyfiku. Płynie ze wschodu ma zachód, najpierw ku północy, później zaś ku południowi. Jej dorzecze mieści się między Górami Skalistymi, a Górami Nadbrzeżnymi. Słynie z obfitego występowania łososi. Ludy zamieszkujące tę okolicę, omawiane w książce należą do dwóch głównych grup: Salishów i Kwakiutlów. Omawiane są zarówno grupy zamieszkujące opisaną wyżej część kontynentu amerykańskiego, jak też zamieszkałe na wyspie Vancouver na Pacyfiku, u ujścia wspomnianej już rzeki Fraser do tegoż oceanu.

Tak o tych terenach i tamtejszych ludach pisze XVIII tom Wielkiej Encyklopedii Geografii Świata: Czwartym ważnym ośrodkiem tubylczej kultury było Północno-Zachodnie Wybrzeże (południowa Alaska, Kolumbia Brytyjska, stan Waszyngton) zamieszkiwane przez Indian wyspecjalizowanych głownie w połowach łososi (Tlingici, Haida, Kwakiutlowie, Nutka, Tsimshian, Salisze [w „Drogach masek” Salishe – przyp. AR], Chinook). Ze względu na sprzyjające warunki środowiska i obfitość źródeł pożywienia Indianie ci, mimo prowadzenia rybacko-myśliwskiej gospodarki, żyli w zwartych, stałych osadach, wznosili wielkie domostwa z ogromnych bierwion, dzielili się na warstwy, organizowali słynne „potlacze” [rytualne uczty połączone z rozdawnictwem dóbr w celu pozyskania prestiżu, popularne wśród Indian Północno-Zachodniego Wybrzeża -przyp. Wielka Encyklopedia Geografii Świata], konstruowali wielkie łodzie do morskich podróży oraz byli wspaniałymi artystami (tkaczami, malarzami i rzeźbiarzami), co przyniosło im szczególny rozgłos, a ich słynne słupy „totemiczne” stały się jednym z najważniejszych symboli indiańskiej Ameryki. Moszyński zaś tak o tych ludach pisze: Na samo czoło ich charakterystyki trzeba wysunąć zdumiewająco wysoki poziom ich materialnej kultury oraz sztuki plastycznej (rzeźby w drewnie i malarstwa); poza tym – ich wielce skomplikowany ustrój socjalny. Ogółem biorąc, kultura tych Indian ustępowała pod względem rozwoju -zwłaszcza rozwoju sztuki plastycznej – jedynie średniowiecznym cywilizacjom amerykańskim oraz niektórym z kultur bezpośrednio od nich zależnych. Jest to dlatego tak bardzo godne uwagi, że mamy tu przed sobą ludy, stojące pod względem ekonomicznym na poziomie gospodarki naturalnej, wyłącznie przyswajającej dzikie płody natury i wcale nie znającej nie tylko hodowli zwierząt, lecz nawet i uprawy roślin. Sytuacja społeczno –ekonomiczno – kulturowa tych ludów jest wiec wybitnie wyjątkowa i wyjątkowo interesująca. Nic więc dziwnego, ze Claude Levi-Strauss zachwycił się ich dziełami sztuki, o czym pisze na pierwszych stronach książki.

 

Może się komuś tak szczegółowe, jak to. wyżej uczyniłem omawianie sytuacji ekonomicznej i społecznej badanych ludów wydać słabo związane z tematem masek, ale mimo wszystko jest potrzebne, gdyż prawie wszystkie wyżej wymienione elementy (łodzie, łososie, zamożność, stałe osady, myślistwo, potlacze, gospodarka leśna) występują w opowieściach mitycznych o pochodzeniu i roli masek. Należy przypuszczać, że zarówno te mity, jak tez i funkcje przypisywane maskom, byłyby inne, gdyby diametralnie różna była sytuacja społeczno-ekonomiczna. Maski bowiem występują w wielu różnych kulturach na świecie i bardzo zróżnicowane są ich role. Jak pisze Asa Boholm: Ale czym właściwie jest maska? Kiedy sięgniemy do opasłej i poważnej encyklopedii Crawleya z 1913 roku, znajdziemy następującą definicję: „uformowana powierzchnia, przedstawiająca przednia, połowę głowy i twarz, przeważnie noszona na twarzy”. Jednak w dyskursie antropologicznym nie pojmuje się maski wąsko, jako artefaktu przesłaniającego oblicze, lecz szerzej, jako ogólniejszą kategorię ekspresji, obejmującą przebranie, a w rozszerzonym znaczeniu każdą transformacje czyjegoś wyglądu. Warto zauważyć, że istotą maski nie jest zakrywanie twarzy, albowiem nie zawsze taka jest jej funkcja. Za maskę należałoby uznać cały kostium osoby przebranej, na przykład ozdoby i nakrycie głowy, a także rozmaite konstrukcje „architektoniczne”, jak słynne szczudła afrykańskiego plemienia Dogonów, platformy, ekrany i inne urządzenia o ważnym znaczeniu rytualnym. Zdaje się jednak, ze Claude Levi-Strauss nie stosuje takiej, rozszerzającej definicji słowa „ maska”. Raczej bliższy jest cytowanej definicji Crawleya, z którą współgra definicja z najaktualniejszego polskiego źródła naukowego – Encyklopedii PWN. Religia: osłona twarzy podobna w formie do twarzy człowieka, pyska zwierzęcia (niekiedy głowy ptaka); syntetyczne lub przejaskrawione przedstawienie rysów nadaje jej cechy fantastyczne„. Owszem, pisze także o akcesoriach towarzyszących maskom, takich jak ozdoby, w mniejszym stopniu stroje ale oddziela je od samych masek i nie poświęca im zbyt wiele uwagi. Z innym stwierdzeniem Boholma, chyba by się jednak zgodził: Maska powoduje symboliczne oderwanie człowieka od niego samego, nadaje mu jakąś nową tożsamość. Mówiąc obrazowo, nie oglądamy już osoby przebranej, manewrującej swoim przebraniem, lecz całkiem inna istotę, której obecność ucieleśnia maska. Claude Levi-Strauss wyraźnie konstatuje takie zjawisko, lecz chyba nie przywiązuje do niego większego znaczenia. Zdaje się, że nie interesuje go psychologia maski, lecz jej socjologia. Nie związek człowiek-maska-duch, ale społeczeństwo-maska-kultura. W analizie zatraca się praktycznie indywidualny wymiar relacji między maską, a jej nosicielem, na korzyść relacji miedzy maską, a ludem, w którego posiadaniu ta maska się znajduje. Przeprowadzona w książce analiza w małym stopniu opiera się na osobistych badaniach autora (choć takie też miały miejsce, na przykład rozmowy z wodzem Malloway), a w znacznie większym na badaniach innych etnologów, szczególnie Franza Boasa, oraz na muzealnych kolekcjach indiańskich dzieł sztuki. Claude Levi-Strauss wręcz neguje konieczność osobistego badania grupy, której kulturę chce się analizować: Tylko ci lekceważą nasze niemal maniakalne poszanowanie takich przypadków (chodzi o analizę porównawczą dzieł sztuki i mitów różnych kultur sąsiednich, lub odległych – przyp. AR), których cała wiedza etnologiczna redukuje się do grupy osobiście zbadanej; jak gdyby dziś jeszcze nie pracowało się z największa korzyścią i nowatorstwem nad literaturą grecką, łacińską, czy starohinduską sprzed wielu tysięcy lat, spuścizną po ludach jeszcze bardziej nieodwołalnie zaginionych niż te, które badamy przez ich dzieła, a nie w terenie, z czego czyni się nam zarzut. Dla trzech czwartych lub więcej przypadków bezużyteczne jest badanie bezpośrednie w sytuacji zniszczeń, jakich dokonała cywilizacja techniczna… Swoją drogą ciekawe jest to, jak dwa kierunki etnologiczne, wyrosłe z podobnego gruntu, czy fundamentu, bo z badań nad językiem, mianowicie strukturalizm i etnonauka, krańcowo odmienną przyjmują metodologię. Jest to tylko jednak luźna dygresja, zbyt luźno związana z interesującym nas obecnie tematem, by się nią bliżej zajmować, wróćmy więc do ludów, masek i mitów.

 

Omawiane są w książce zasadniczo trzy rodzaje masek, występujące u dwóch, wyżej już wspomnianych grup ludów: maska swaihwe u Salishów, oraz dwa rodzaje masek, xwekhwe i dzonokwa u Kwakiutlów. Claude Levi-Strauss dowodzi (i jest to chyba jedyna w tej książce kategoryczne stwierdzenie z którym w stu procentach się zgadzam), że maski i mity jednych plemion rozwijały się w związku z maskami i mitami plemion sąsiednich, również tych, które należały do odmiennych grup językowych. Odrzuca i marginalizuje , a zdaniem niektórych wręcz obala przekonanie niektórych szkół antropologicznych, przede wszystkim funkcjonalistycznych o istnieniu izolatów kulturowych i znaczącej tychże izolatów roli. Byłbym ostrożny z użyciem tu słowa „obala”. Na pewno wykazuje, że w przypadku omawianej grupy Indian izolaty kulturowe nie występują, gdyż między wszystkimi podgrupami i plemionami na tym obszarze istnieje ożywiona wymiana elementów kultury. Pośrednio wykazuje więc, ze izolaty kulturowe nie występują powszechnie i nie odgrywają zasadniczo doniosłej roli. Wykazuje wreszcie, że jeżeli istnieją (hipotetycznie), to istnieją sporadycznie i odgrywają w najlepszym razie wybitnie marginalną rolę. Dlaczego wiec twierdzę, że nie obala przekonania o istnieniu izolatów? Dlatego, że praca na temat jednej kanadyjskiej prowincji nie jest w stanie wykazać, że nigdzie na świecie nie istnieje ani jeden izolat kulturowy. Na pewno jednak dokonuje przełomu w myśleniu o izolatach i ich roli. Z pracy tej wynika bowiem jasno, że zarówno formy, jak i funkcje masek przenikały z jednego plemienia do drugiego, często na spore odległości, czasem tylko ulegając mniejszym lub większym modyfikacjom. Kultury poszczególnych plemion dialogują ze sobą. Bariery etniczne, religijne, czy językowe mają charakter względny. Wystarczy samo sąsiedztwo geograficzne, dla zaistnienia transmisji horyzontalnej elementów kulturowych.

Osobiście odnoszę wrażenie, że Claude Levi-Strauss potraktował problematykę masek w sposób dalece niepełny. Pisałem już wyżej o rozróżnieniu : psychologia masek – socjologia masek. I owej psychologii masek dojmująco mi w tej książce brakuje. Jakie były odczucia nosiciele masek. Co przeżywał tancerz noszący maskę? Jak inicjowano w proces noszenia masek? Jak opisywano stany przeżywane w czasie tańca? Jaka była rola masek w procesach inicjacyjnych członków plemienia? A jaka w wychowaniu dzieci i młodzieży? Jak była relacja miedzy noszącym maskę dzonokwy, a sama dzonokwą? Między nosicielem maski swaihwe, a przodkami, którzy te maski zapoczątkowali? Wiele pytań, żadnych odpowiedzi. W znanej książce „Wódz słońca” mamy do czynienia z maskami olbrzymów kacina. Mamy na kartach tej książki piękne opisy roli olbrzymów kacina w wychowaniu (cos na kształt naszego św. Mikołaja), jak również proces inicjacji na tancerzy kacina. Tak o tym pisze „Encyklopedia PWN. Religia”: Maski służyły też , zwłaszcza w trakcie ceremonii inicjacyjnych, do ukrycia tożsamości wtajemniczających, podających się wobec niewtajemniczonych za duchy lub bóstwa. Centralnym zdarzeniem inicjacji było połykanie adeptów przez groźne duchy, odgrywane przez zamaskowanych przedstawicieli starszyzny, następnie ich zdemaskowanie i zaprzysiężenie adeptów do zachowania tajemnicy tożsamości masek.” To się działo między innymi u Indian Hopi, nie tak znowu odległych geograficznie od omawianych plemion. . Mogę podejrzewać, że u Salishów i Kwakiutlów musiało być coś przynajmniej podobnego (a sama strukturalistyczna zasada przenikania kultur jest poważnym argumentem za tym, ze w rzeczywistości tak było), ale w „Drogach masek” słowa o tym nie znajduję. Nie potrafię uwierzyć, że u tych akurat plemion używanie maski nie ma aspektu mistycznego, który w takiej czy innej formie (maski inicjacyjne, maski szamańskie, maski tajnych bractw magicznych) występuje wszędzie tam, gdzie występuje maska. Maski, w moim przekonaniu musiały mieć również jakieś znaczenie funkcjonalne, nie zaś tylko mityczne, w przeciwnym bowiem razie dawno już by zanikły. O ile nie ulega wątpliwości , ze spójność analizy strukturalnej jest zachwycająca, o tyle, miedzy innymi z podanych wyżej powodów nie potrafię jej uznać za kompletna i wyczerpująca. Zresztą jak dotąd w dziejach antropologii, żadna szkoła nie dokonała analizy, która byłaby zarazem kompletna i spójna. Przez kompletną rozumiem taka, która obejmuje całość badanej kultury, a przynajmniej wszystkie jej zasadnicze pierwiastki. Analiza spójna zaś to taka, która pozbawiona jest luk logicznych i pozwala się ująć w precyzyjnych zasadach. Być może kultura różni się od natury tym, że nie da się jej zbadać zarazem kompletnie i spójnie. Chyba jednak zamysł uczynienia z antropologii kulturowej nauki ścisłej nie może zostać do końca uwieńczony sukcesem. Ludzi nie da się zbadać tak jak mrówki. A więc, jeśli analiza strukturalna ma zachować swoja spójność, nigdy nie osiągnie kompletności. I jak już powiedziałem ten brak kompletności uderza w analizie masek Claude’a Levi-Straussa. Jeśli przyjmiemy klasyczny trójpodział kultury na materialną społeczna i duchową, to widzimy jasno, ze autor skupił się na pierwszej, a zwłaszcza na drugiej, prawie całkowicie ignorując trzecia. A ja jakoś nie potrafię się pozbyć wrażenia, ze właśnie z duchowym aspektem kultury maska konotuje najsilniej. Autor wgryzł się głęboko w struktury społeczne, nie odważył się natomiast wejść w głąb ludzkiej duszy. A przecież, skoro maska dokonuje integracji materialnej i społecznej, niemożliwością jest, aby nie dokonywała również integracji duchowej, a o tym autor milczy. Dlatego tez jego analiza zawsze pozostanie niekompletna.

WYKAZ PIŚMIENNICTWA:

Claude Levi-Strauss, Drogi masek, Łódź 1985

Asa Boholm, Weneckie widowiska karnawałowe w maskach, „
Polska Sztuka Ludowa KONTEKSTY”, 2002 rok LVI, nr 3-4 (258-259)

Karl Kerenyi, Człowiek i maska, jw.

Wielka Encyklopedia Geografii Świata, Tom XVIII, Świat grup etnicznych, red. Aleksander Posern-Zieliński, Poznań 2000

Świat. Atlas geograficzny z częścią encyklopedyczną, Warszawa – Wrocław, bdw

Kazimierz Moszyński, Ludy zbieracko-łowieckie, Cieszyn 1996

DC Talayeswa, Wódz słońca, opr. Leo Simmons, Warszawa 1964

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Tom VII, Warszawa 1965

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Tom IV, Warszawa 1963
Religia. Encyklopedia. PWN, Tom VI, Warszawa 2002

Paznokcie

 

Biberiusz spojrzał na swe dłonie, w szczególności zaś na paznokcie i westchnął. Dawno temu, w latach swej młodości miał paznokcie piękne i wypięlęgnowane, podobnie jak inni książęta. Miał nawet na dworze manikiurzystkę, która przy okazji była także jedną z jego wielu kochanek. Później, gdy rozpoczął zbrojnie jednoczyć Wielkie Królestwo, jego paznokcie, podobnie zresztą jak całe dłonie mocno się zniszczyły od prawie ustawicznego trzymania miecza lub buławy. Gdy sprawy zaczęły iść źle, Biberiusz zaczął obgryzać paznokcie. Również po upadku i osadzeniu w Koźlim Zamku, jego paznokcie nie zaznały wytchnienia. Rzucanie meblami raczej im nie służyło, podobnie jak ciągłe pijaństwo i niewłaściwe odżywianie, nadal je zresztą obgryzał. Nic więc dziwnego, że obecnie przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy.

-Cholera jasna – zaklął Biberiusz -Że też nawet moje własne paznokcie muszą mi się kojarzyć z Upadkiem.

Reklama Na Blogach

Modlitwa Litanijna

Modlitwa litanijna znana jest we wszystkich wielkich religiach monoteistycznych, a także w wielu innych wspólnotach religijnych. Szczególną rolę odgrywa w łacińskim katolicyzmie, gdzie jest kluczowym elementem majowych i czerwcowych nabożeństw paraliturgicznych.

Struktura litanii nieco przypomina tę znaną z różańców i koronek – polega bowiem na rytmicznym powtarzaniu formuł modlitewnych. Podstawowa różnica w porównaniu z wymienionymi formami jest taka, że w litanii formuła ta, jest częściowo stała, a częściowo zmienna, nie zaś całkiem stała jak w wymienionych. Chciałbym w tym tekście poświęcić nieco miejsca litaniom z punktu widzenia etnologa religii – badacza religijności. Nie będę się więc wdawał zbytnio w rozważania nad skutecznością, czy głębią takich, czy innych form modlitwy. Skupię się na wykazaniu czasoprzestrzennej powszechności litanii w chrześcijaństwie.

Litanie w Biblii

Pierwsze litanie spotykamy w Starym Testamencie, w Księdze Psalmów i w Księdze Daniela.

Chyba najstarszą znaną długą litanią jest psalm 136(135), który przytoczę tu w tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka SJ.

Alleluja!

Wysławiajcie Pana, bo dobry, bo na wieki miłosierdzie jego!

Wysławiajcie Boga nad bogi, bo na wieki miłosierdzie jego!

Wysławiajcie Pana nad pany, bo na wieki miłosierdzie jego!

Który sam tylko czyni cuda wielkie, bo na wieki miłosierdzie jego. –

Który uczynił niebiosa w mądrości, bo na wieki miłosierdzie jego.

Który utwierdził ziemię nad wodami, bo na wieki miłosierdzie jego.

Który uczynił światła wielkie, bo na wieki miłosierdzie jego.

Słońce, aby władało dniem, bo na wieki miłosierdzie jego.

Księżyc i gwiazdy, aby władały nocą, bo na wieki miłosierdzie jego. –

Który pobił Egipt z ich pierworodnymi, bo na wieki miłosierdzie jego.

Który wywiódł Izraela z pośrodka ich, bo na wieki miłosierdzie jego.

Ręką mocną i ramieniem wysokim, bo na wieki miłosierdzie jego.

Który rozdzielił Morze Czerwone na części, bo na wieki miłosierdzie jego.

I przeprowadził Izraela przez środek jego, bo na wieki miłosierdzie jego.

I strącił Faraona i wojsko jego w Morze Czerwone, bo na wieki miłosierdzie jego. –

Który przeprowadził lud swój przez pustynię, bo na wieki miłosierdzie jego.

Który poraził królów wielkich, bo na wieki miłosierdzie jego.

I pobił królów potężnych, bo na wieki miłosierdzie jego.

Sehona, króla Amorejczyków, bo na wieki miłosierdzie jego.

I Oga, króla Basanu, bo na wieki miłosierdzie jego.

I dał ziemię ich w dziedzictwo, bo na wieki miłosierdzie jego.

W dziedzictwo Izraelowi, słudze swemu, bo na wieki miłosierdzie jego. –

Albowiem w poniżeniu naszym pamiętał o nas, bo na wieki miłosierdzie jego.

I odkupił nas od nieprzyjaciół naszych, bo na wieki miłosierdzie jego.

Który daje pokarm wszelkiemu ciału, bo na wieki miłosierdzie jego.

Wysławiajcie Boga nieba, bo na wieki miłosierdzie jego!

Wysławiajcie Pana nad pany, bo na wieki miłosierdzie jego.

Drugą dłuższą litanią w Starym Testamencie jest „pieśń trzech młodzieńców” zamieszczona w deuterokanonicznym fragmencie Księgi Daniela:

Błogosławiony jesteś, Panie, Boże ojców naszych, i chwalebny, i sławny, i wywyższony na wieki; i błogosławione imię chwały twojej, i chwalebne i wywyższone po wszystkie wieki.
Błogosławiony jesteś w kościele świętym chwały twojej i przenajchwalebniejszy i przenajsławniejszy na wieki.
Błogosławiony jesteś na stolicy królestwa twego i przenajchwalebniejszy i przenajwyższy na wieki.
Błogosławiony jesteś, który wypatrujesz przepaści, a siedzisz na cherubinach; i chwalebny i przenajwyższy na wieki.
Błogosławiony jesteś na sklepieniu niebieskim i sławny i chwalebny na wieki.
Błogosławcie; wszystkie dzieła Pańskie, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, aniołowie Pańscy, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, niebiosa, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, wody wszystkie, które są na niebie, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, wszystkie moce Pańskie, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, słońce i miesiącu; Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, gwiazdy niebieskie, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, wszelki deszczu i roso; Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, wszystkie wiatry Boże, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, ogniu i gorąco, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, zimno i ciepło, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, roso i szronie, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, mrozie i zimno, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie; lody i śn
iegi, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, noce i dnie, Panu, chwalcie i Wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, światło i ciemności, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki
Błogosławcie, błyskawice i obłoki, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Niech błogosławi ziemia Pana, niech chwali i wywyższa go na wieki!
Błogosławcie, góry i pagórki, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, wszystko rodzące na ziemi, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, źródła, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, morza i rzeki, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, wieloryby i wszystko, co się rusza w wodach, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, wszystkie ptaki powietrzne, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, wszystkie zwierzęta i bydło, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, synowie ludzcy, Panu, chwalcie i Wywyższajcie go na wieki!
Niech błogosławi Izrael Pana, niech go chwali i wywyższa na wieki!
Błogosławcie, kapłani Pańscy, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, słudzy Pańscy, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, duchy i dusze sprawiedliwych, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, święci i pokornego serca, Panu, chwalcie i wywyższajcie go na wieki!
Błogosławcie, Ananiaszu, Azariaszu, Misaelu, Panu; chwalcie i Wywyższajcie go na wieki! Bo wydarł nas z otchłani i wybawił z ręki śmierci, i wyjął nas spośród płomienia pałającego, i spośród ognia wyrwał nas.
Wysławiajcie Pana, bo dobry, bo za wieki miłosierdzie jego!
Błogosławcie, wszyscy chwalcy; Panu, Bogu bogów, chwalcie i wysławiajcie go, bo na wszystkie wieki miłosierdzie jego!”

Istnieje też kilka innych , krótszych utworów tego typu w różnych księgach. Zarówno cytowany psalm, jak i pieśń mieszczą się w konwencji żydowskich berakot, czyli błogosławieństw. Były to modlitwy, charakteryzujące się błogosławieniem Boga za jego dzieła. Pierwsze berakot znajdujemy już w Księdze Rodzaju. Było ono ledwo dwuwierszowe. Z czasem te błogosławieństwa rozwijały się i przybierały formę litanijną, mocno już ugruntowaną w czasach świątynnych, czego dowodzi treść cytowanego psalmu. Nie ma więc wątpliwości, że tradycja modlitw litanijnych jest ugruntowana biblijnie.

Litanie w pierwotnym chrześcijaństwie

Litanie używane przez kościół pierwotny wywodzą się w prostej linii z dwóch niezależnych źródeł. Jednym były wspomniane wyżej starotestamentalne, hebrajskie berakot, drugim zaś teksty Nowego Testamentu. Najstarszą znaną chrześcijańską modlitwą litanijna w typie berakot jest fragment Didache :

Dziękujemy Ci Ojcze Nasz

za święty winny szczep Dawida, Twego sługi, który nam objawiłeś

przez Jezusa Twego sługę (…)

Dziękujemy Ci Ojcze Nasz

za życie i za wiedzę,

które nam objawiłeś

przez Jezusa Twego sługę

Jego forma nawiązuje do berakot, treść jednak do Nowego Testamentu. Inne chrześcijańskie berakot zawiera Liturgia Świętego Jakuba, której korzenie sięgają czasów apostolskich:

Święty jesteś Królu wieków, wszelkiej świętości Panie i Dawco

Święty jest również Jednorodzony Twój Syn, Pan nasz Jezus Chrystus, przez którego wszystko stworzyłeś.

Święty jest i Duch Twój Najświętszy, który przenika wszystko i głębokości Twoje, Boga i Ojca.

Święty jesteś, Wszechwładny, Wszechmocny, Zatrważający…

Drugi typ litanii to ten, do którego należy znakomita większość litanii współczesnych, czyli litanie błagalne. Mają one swoje źródło, podobnie zresztą jak Modlitwa Jezusowa w tekście ewangelicznym:

Jezusie, synu Dawida, ulituj się nad nami”

Jedną z najstarszych, a niewątpliwie najbardziej rozpowszechnioną tego typu litanią jest litania mszalna:

Kyrie eleison, Kyrie eleison, Kyrie eleison

Christe eleison,Christe eleison,Christe eleison,

Kyrie eleison, Kyrie eleison, Kyrie eleison

Jej układ, oparty na powtórzeniach trójkowych sprawia, ze ma ona podwójny charakter – nie tylko błagania,ale także uwielbienia Trójcy Przenajświętszej, co wiąże ją z poprzednim typem. Pierwotny kościół znał również litanie procesyjne. Tak zwaną litanię większą śpiewano w dzień Świętego Marka, a Litanię Mniejszą w dni krzyżowe. Do tej kategorii należy również Litania do Wszystkich Świętych, znana już w IV wieku w obrządkach jerozolimskim i antiocheńskim. Dziś jest ona rozpowszechniona przede wszystkim w Kościele Rzymskim, w wielu różnych wariantach.

Litanie w Kościele Wschodnim

W kościołach wschodnich wszystkich obrządków modlitwy o charakterze litanijnym są bardzo rozpowszechnione. W tradycji bizantyjskiej wyróżniamy trzy ich podstawowe typy: ektenie, akatysty i molebnie. Ektenia jest modlitwą litanijną wchodzącą w skład liturgii, tak eucharystycznej, jak też liturgii godzin. Są cztery podstawowe ektenie: wielka, mała, usilna i pokutna. Zacytuje tu ektenię wielką:

W pokoju do Pana módlmy się

Kyrie eleison

O pokój z wysokości i zbawienie dusz naszych do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

O pokój całego świata, stałość świętych Bożych kościołów i zjednoczenie wszystkich, do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

Za tę świątynię i tych, którzy z wiarą, pobożnością i bojaźnią Bożą wchodzą do niej, do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

Za arcybiskupa naszego N. , za czcigodnych kapłanów, w Chrystusie diakonów, za cały stan duchowny i lud, do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

Za najpobożniejszego i najwierniejszego cesarza naszego, za wszystkie jego urzędy i za całe wojsko do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

Aby zwyciężył na wojnie i podbił pod swoje stopy wszystkich nieprzyjaciół i wrogów, do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

Za to miasto, za wszystkie miasta i krainy, i za wszystkich wiernych żyjących w nich, do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

O dobrą pogodę , obfitość plonów ziemi i spokojne czasy, do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

Za żeglujących, podróżujących, , chorych, cierpiących, uwięzionych oraz o ich wybawienie, do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

O wybawienie nas od wszelkiego utrapienia, gniewu, niebezpieczeństwa i niedostatku, do Pana módlmy się.

Kyrie eleison

Wspomóż, zbaw, zmiłuj się i ochroń nas Boże łaska swoją

Kyrie eleison

Przytoczyłem wersję ektenii śpiewaną w Konstantynopolu w czasach cesarstwa. Wersje z innych krajów różnią się drobnymi szczegółami, zwłaszcza w wersecie modlitw za władze państwową. Ektenie w szczególny sposób nawiązują do wspomnianej wyżej litanii mszalnej. Zasięg ektenii jest bardzo szeroki. Występują one w liturgii wszystkich kościołów wschodnich, prawosławnych i katolickich, a także w kościele husyckim (ektenia husycka jest swego rodzaju wariantem ektenii wielkiej) i wielu innych mniejszych kościołach sakramentalnych. Również w zachodnim obrządku kościoła katolickiego można sie gdzieniegdzie spotkać z ekteniami, pełniącymi na przykład rolę modlitwy powszechnej w nowym rycie. Takie umieszczanie ektenii wielkiej w miejscu modlitwy powszechnej zdarza sie na przykład sporadycznie w Czechach. Kolejną formą

wschodniochrześcijańskich litanii są akatysty. Są to dosyć długie pieśni o charakterze litanijnym, podzielone na strofy zwane ikosami, przeplatane melorecytacjami kantora. Przykłady akatystów można znaleźć tutaj i tutaj.

Akatysty często maja układ alfabetyczny, np.:

Adam z prochu ziemi utworzony, marna glina i popiół, do życia powstał, Duchem Twym Najświętszym ożywiony i widząc chwałę Twoją i wszechmoc, z niepojętej dla niego radości za dar życia, zawołał do Stwórcy swego: Alleluja!

Ikos 1

Brzemię grzechów naszych nas przygniata, lecz nauczeni przez Ciebie, Duchu Najświętszy, Władco i Ożywicielu, Dawco wszelkiego życia, z ufnością przybiegamy przed Twój Majestat i kornie prosimy : Duchu Najświętszy otwórz usta nasze, by wielkie dzieła Twoje w tym oto hymnie wyśpiewać:

Duchu Najświętszy, Władco wszelkiego stworzenia,

Duchu Najświętszy, Dawco życia,

Duchu Najświętszy, odnawiający oblicze ziemi,

Duchu Najświętszy, ożywiający Swym tchnieniem.

Duchu Najświętszy, Skarbnico dobra wszelakiego,

Duchu Najświętszy, Przyczyno życia naszego,

Duchu Najświętszy, Źródło życie toczące,

Duchu Najświętszy, Tchnienie Swoje od stworzeń zabierający.

Duchu Najświętszy, unoszący się nad wodami mnogimi,

Duchu Najświętszy, wypełniający świat istotami żywymi,

Duchu Najświętszy, nad wysuszonymi szkieletami życiem wiejący,

Duchu Najświętszy, zmartwychwstanie nam obiecujący.

Uwielbiony bądź Duchu Przenajświętszy teraz i na wieki!

Kondak 2

Chwałę należną Jedynemu Bogu ośmielam się wyśpiewać grzesznymi ustami i za anielskimi chórami uwielbiać Ciebie, Boże, wraz z Synem i Przenajświętszym Duchem. Ducha od Ciebie pochodzącego zesłałeś przez Syna na Apostołów, którzy zdumieni szumem i ogniem wołali: Alleluja!

Ikos 2

Drżyj piekło opustoszone! Zbawiciel nasz, Jezus Chrystus, powstał z grobu i dziesiątego dnia po swoim Wniebowstąpieniu zesłał na przestraszonych Rybaków Ducha Odwagi i Mocy, Ducha od Ojca pochodzącego. Oni zaś zgromadzeni wraz z Maryją Przeczystą i niewiastami w Wieczerniku śpiewali:

Duchu od Ojca Przedwiecznego pochodzący,

Duchu jedną naturę z Ojcem mający,

Duchu z Ojcem i Synem wszystko stwarzający,

Duchu odwagą bojaźliwych napełniający.

Duchu, Tyś palcem Ojcowskiej prawicy,

Duchu, Tyś wypełnienie Ojca obietnicy,

Duchu, Światło Prawdy odwiecznej,

Duchu, Tchnienie Ojca i Syna.

Duchu, Skarbnico Dobra wszelakiego,

Duchu, Stróżu i Przewodniku Kościoła Twego,

Duchu, Twój Kościół uświęcający,

Duchu, wszelkie herezje niszczący.

Uwielbiony bądź Duchu Przenajświętszy teraz i na wieki!

Kondak 3

Egipskie bałwany na ziemię upadły przed potęgą Ducha Twego, gdy Syn Twój w widzialnej, ludzkiej postaci stanął na tej ziemi. Raduje się stworzenie wyzwolone z diabelskiej niewoli, uwielbia Ducha Przenajświętszego, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę, i śpiewa Tobie: Alleluja!

Cytowany fragment akatystu pochodzi z drugiej z podanych stron. Akatysty często maja charakter inny niż błagalny, najczęściej pochwalny, co odróżnia je od innych typów litanii. Słowo akatyst pochodzi od greckich słów znaczących „nie siedząc”, toteż modlitwy te odmawia się na stojąco. Akatysty w ostatnich dziesięcioleciach obficie przenikają do Kościoła zachodniego.

Kolejna forma wschodniego nabożeństwa litanijnego jest moleben. Jest to bardziej zróżnicowane nabożeństwo składające się z psalmów, dłuższych modlitw i krótkich litanii, zarówno o charakterze ektenii, jak też zbliżonych do akatystu.

 

Litanie w Kościele zachodnim

Omawianie modlitw litanijnych w różnych wyznaniach kościoła zachodniego rozpocznę od Kościoła Rzymskokatolickiego z racji jego wielkości. Używane przez rzymskich katolików litanie możemy podzielić na publiczne i prywatne. Te pierwsze są uznane przez Stolicę Apostolską i mogą być używane w czasie nabożeństw liturgicznych i paraliturgicznych w kościołach i kaplicach obrządku łacińskiego (oraz tych obrządków wschodnich w których przyjęły się pewne łacińskie formy pobożności) na całym świecie. Takich litanii jest jedynie sześć. Są to:

-Litania do wszystkich świętych

-Litania do Najświętszej Maryi Panny (Loretańska)

-Litania do Imienia Jezus

-Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa

-Litania do św. Józefa

-Litania do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana

Warto zauważyć, że połowa tych litanii ma charakter wyłącznie Chrysto- i Trynito-centryczny, również w litanii do wszystkich świętych większość wezwań skierowanych jest do osób boskich.

Każda publiczna litania zaczyna się i kończy wezwaniami Chrysto- i Trynitocentrzycznymi. Są to zazwyczaj następujące zwroty:

Kyrie eleison, Christe eleison, Kyrie eleison

Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami

Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami

Duchu święty Boże, zmiłuj sie nad nami

Święta Trójco jedyny Boże, zmiłuj sie nad nami

oraz

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie

Baranku boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj sie nad nami

Podane fragmenty pokazują paraliturgiczny charakter litanii w kościele katolickim. Litania bowiem, w nawiązaniu do układu Mszy Świętej, zaczyna sie od Kyrie Eleison, a kończy na Agnus Dei.

Oprócz tycz kilku litanii oficjalnych istnieją dziesiątki litanii do prywatnego odmawiania, z których znakomita większość zachowuje podobny układ. Do najbardziej znanych tego typu litanii należą:

do Ducha Świętego, do Opatrzności Bożej (znana jest wersja z muzyka ks. G.G. Gorczyckiego), do św. Judy Tadeusza, do św. Antoniego Padewskiego. Swego rodzaju wyjątkiem jest Litania do Miłosierdzia Bożego, autorstwa Św. Faustyny Kowalskiej. Nie ma ona charakteru błagalnego. Zamiast słów „zmiłuj się nad nami” mówi się w niej „ufamy Tobie”. Ogólnie litanie do prywatnego odmawiania nie maja ustalonego tekstu i w różnych modlitewnikach można sie spotkać z różnymi wersjami. Większość kościołów starokatolickich używa tych samych litanii, co Rzymscy katolicy. W niektórych jednak kościołach używa sie dodatkowo własnych litanii, w innych zaś własnych wersji litanii rzymskokatolickich. I tak w Starokatolickim Kościele Mariawitów funkcjonują odmienne wersje litanii do Ducha Świętego i do Przenajświętszego Sakramentu. Czeski Kościół starokatolicki używa własnej wersji Litanii do Wszystkich Świętych, która jest zacytowana tutaj.

W Kościele Anglikańskim funkcjonuje przede wszystkim tak zwana „Anglican Litany”, która jest wariacją Litanii do Wszystkich Świętych. Z jej treścią można się zapoznać tutaj.

Prezentowany tekst jest najstarszą wersją litanii, pochodzącą z 1544 roku. Litania ta jest bardzo ciekawym przykładem typowego dla anglikanizmu stanowiska pośredniego miedzy katolicyzmem a protestantyzmem Opiera sie ona na tekście katolickim, z którego usunięto to wszystko, co jest niezgodne z protestanckimi zasadami. Inna litania używana w kościele anglikańskim również ma katolickie korzenie. Tak zwana litania adwentowa, to nic innego jak antyfony wielkie śpiewane przed i po Magnificat w dniach poprzedzających Boże Narodzenie.

Litanie w protestantyzmie

Omawianie modlitw litanijnych we wspólnotach protestanckich zacznę od luteranizmu, jako najbliższego kościołom omawianym wyżej. Litanie luterańskie można podzielić na dwie grupy. Pierwszą będą litanie (przede wszystkim ektenie) stosowane w kościołach luterańskich obrządków wschodnich, np. Ukraińskim Kościele Luterańskim. Przykład Liturgii tego kościoła zawierającej ektenie znajduje się tutaj.

Drugą będą typowe litanie luterańskie podobne do anglikańskich np. taka.

Są też użyciu w kościołach luterańskich nazywane litaniami dialogi, podobne do tych , które omówię przy okazji litanii metodystycznych.

Kolejnym bowiem kościołem, który od swojego powstania używa litanii jest metodystyczny. Pierwsza metodystyczna litania był jeden z wczesnych metodystycznych hymnów, opatrzony numerem 710:

SAVIOUR, when in dust to thee Low we bow the adoring knee; When, repentant, to the skies Scarce we lift our weeping eyes, O by all thy pains and woe Suffered once for man below, Bending from thy throne on high, Hear our solemn litany!

By thy helpless infant years; By thy life of want and tears; By thy fasting and distress In the savage wilderness; By the dread mysterious hour Of the subtle tempter’s power; Turn, O turn a favouring eye, Hear our solemn litany!

By the sacred grief that wept O’er the grave where Lazarus slept; By the gracious tears that flowed Over Salem’s loved abode; By the mournful word that told Treachery lurked within thy fold, From thy seat above the sky, Hear our solemn litany!

By thine hour of whelming fear; By thine agony of prayer; By the purple robe of scorn; By thy wounds, thy crown of thorn; By the gloom that veiled the skies O’er the dreadful sacrifice; Listen to our humble cry, Hear our solemn litany!

By thy deep expiring groan; By the sealed sepulchral stone; By the vault whose dark abode Held in vain the rising God, O from earth to heaven restored, Mighty God, ascended Lord, Listen, listen to the cry Of our solemn litany!

Inne litanie metodystyczne nie są typowymi przedstawicielami gatunku. Nie zawierają bowiem powtarzalnego wersetu. Są raczej rodzajem modlitewnego dialogu między duchownym a wiernymi. Pisze o nich tylko dlatego, że ich autorzy nazywają je litaniami. Przykłady takowych litanii:

http://www.bread.org/get-involved/at-church/advent-2005/Litany1.doc

http://www.vaumc.org/index.cfm/fa/content.view/menuID/800.htm

http://www.vaumc.org/index.cfm/fa/content.view/menuID/1206.htm

Takich litanii jest całe mnóstwo. Są one tworzone stosownie do okoliczności. Podobne modlitwy są używane także przez liczne inne kościoły protestanckie. Również te litanie mają swoje źródło w liturgii katolickiej, konkretnie w tak zwanych Preces z tradycyjnych laudesów i nieszporów.

Litanie poetyckie

Oprócz litanii o charakterze liturgicznym, czy paraliturgicznym istnieją litanie, o bardziej swobodnym, poetyckim stylu. Przede wszystkim myślę tu o utworze Romana Branstaedtera Litania o zachowanie od głupoty. Inne litanie o charakterze poetyckim możemy znaleźć w oratorium Tu es Petrus. Ciekawego przykładu litanii poetyckiej, na pół świeckiej można posłuchać tutaj.

Podsumowanie

Modlitwy litanijne mają rodowód biblijny, występują w chrześcijaństwie od samego początku. Możemy je spotkać w prawie wszystkich kościołach i wspólnotach chrześcijańskich. Szczególne znaczenie mają w kościołach sakramentalnych – katolickich i prawosławnych. Istnieją dwa główne typy litanii – błagalne i pochwalne. Ciągle powstają nowe litanie, bo ten rodzaj pobożności jest stale żywy.

Literatura

1.Pismo Święte w przekładzie polskim W.O. Jakuba Wujka, T.J.; Pulaski 1982

2. Ks. Jerzy Lech Kontkowski SJ, 100 litanii; Kraków 1995

3. Ks. Henryk Paprocki; Liturgie Kościoła Prawosławnego; Kraków 2003

4. Brewiarzyk Mariawicki; Płock 2001

5. Hospody, do Tebe woznoszu duszu moju; Rzym1983

6.Dziękuję Panom Jakubowi Sowińskiemu i Michałowi Monikowskiemu za odpowiedzi na moje pytania.

Soczewki, makijaż permanentny

 

Soczewki kontaktowe są wdzięcznym tematem dla antropologów kulturowych, zajmujących się kwestią transformacyj bytów kulturowych. Owe soczewki są bowiem bytem kulturowym, który uległ bardzo specyficznej transformacji. Zachowując bowiem swoją pierwotną funkcję kulturową polegającą na korekcji wad wzroku, soczewki uzyskały szereg funkcyj dodatkowych. Możliwość zmiany koloru oczu za pomocą soczewek była wykorzystywana przez bohaterów fikmów akcji, z tej racji była też znana szerokiemu gronu miłośników tego rodzaju produkcyj, nie znajdywała jednakowoż szerszego zastosowania praktycznego. Dopiero w najnowszych czasach soczewki kontaktowe zaczęto wykorzystywać jako środek zmieniający kolor oczu w celach kosmetycznych. Mamy tu więc do czynienia ze znacznym poszerzeniem funkcyj kulturowych danego bytu kulturowego.

Z kolei makijaż permanentny to zagadnienie z punktu widzenia transformacjonizmu dużo prostsze. Makijaż permanentny pojawił się jako etap w ewolucji makijażu zwykłego, bez tak znaczących zmian funkcyj, aby można je było określíć mianem transformacji. Makijaż permanentny jest więc po prostu odmianą makijażu zwykłego.

Reklama Na Blogach

Pilot do Videotona

videoton 

Sprzedaję autentyczny, stylowy pilot do kultowego telewizora Videoton z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Jedyna taka okazja na allegro. Nie wiem, czy działa. Oto link do aukcji.

 

Któż z nas nie pamieta kultowych węgierskich Vineotonów, które w drugiej połowie lat osiemdziesiatych przebojem wbiły się na polski rybek, zdominowany przez sowieckie Rubiny i rodzime Jowisze? Dla większości z nas był to pierwszy telewizor w pełni kompatybilny z urządzeniami zewnetrznymi, takimi jak magnetowidy, czy odbiorniki telewizji satelitarnej, pierwszy telewizor z telegazetą, a przede wszystkim pierwszy telewizor z pilotem.

 

Taki pilot może być atrakcyjna pamiatka dla wielu różnych ludzi. Dla tych, którzy tęsknia za PRLem będzie reliktem „dobrych” czasów. Dla tych, którzy PRLu nienawidzą będzie pamiątka po oknie na swiat, które pozwalało się chociaż w wyobraźni z tego łagru wyrwać i pooglądać sobie świat, jaki jest za murem. Dla wszystkich innych będzie zabawnym gadżetem. Nie można obok niego przejść ojętnie. Gorąco zachęcam do kupna.

 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij