Hakin9 Wrzesień AD MMIX

Pisma profesjonalne, rozmaitych zresztą dyscyplin stosują zazwyczaj pewną sympatyczną praktykę, polegająca na prowadzeniu przynajmiej jednego stałego działu, zrozumiałego nawet dla laików. Zwyczajowi temu hołduje również komputerowy miesięcznik Hakin 9. W przypadku tego periodyku jest to rubryka W skrócie – aktualności. Można z niej się dowiedzieć, o różnych aktualnych ciekawostkach ze świata komputerów i telekomunikacji. W marcowym numerze dział ten informuje między innymi o:

-poprawie standardów bezpieczeństwa w produktach firmy Google

-nowej wersji przeglądarki internetowej Firefox

-nowej formie oferowania wideo na Youtube

-nowym skanerze online firmy Eset

-łataniu dziur w Javie przez firmę Apple

-czytaniu historii przeglądarki bez Javascriptu

-nowych wirusach atakujących jabłuszka

-nowej wersji Iphone’a

Stabat Mater dolorosa

virgen-dolorosa

Stabat Mater to jedna z czterech sekwencyj obecnych nie tylko w księgach liturgicznych nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, ale także w Mszale Rzymskim papieża Pawła VI. Jest przeznaczona do śpiewania w dzień Matki Boskiej Bolesnej – 15 września. W formie zwyczajnej rytu rzymskiego jest nieobowiązkowa, a w nadzwyczajnej obowiązkowa. W obu formach pełni też rolę pieśni pasyjnej i jest wykonywana w czasie Wielkiego Postu.

 

Autorem słow sekwencji jest Jacopone da Todi, franciszkański poeta i mistyk żyjący w XIII wieku. Muzykę do Stabat Mater komponowali między innymi: Ludwik Boccherini, Antoni Dworzak, Józef Elsner, Józef Haydn, Jodok des Prés , Zoltán Kodály, Jan da Palestrina, Krzysztof Penderecki, Jan Chrzciciel Pergolesi, Franciszek Poulenc, Joachim Rossini, Dominik Józef Scarlatti, Franciszek Schubert, Karol Szymanowski, Józef Verdi , Antoni Vivaldi

Tekst Łaciński:

Stabat mater dolorosa juxta Crucem lacrimosa, dum pendebat Filius.

Cujus animam gementem, contristatam et dolentem, pertransivit gladius.

O quam tristis et afflicta fuit illa benedicta Mater Unigeniti.

Quae moerebat et dolebat, Pia Mater cum videbat Nati poenas incliti.

Quis est homo qui non fleret, Matrem Christi si videret in tanto supplicio?

Quis non posset contristari, Christi Matrem contemplari dolentem cum Filio?

Pro peccatis suae gentis vidit Jesum in tormentis et flagellis subditum.

Vidit suum dulcem natum moriendo desolatum, dum emisit spiritum.

Eia Mater, fons amoris, me sentire vim doloris fac, ut tecum lugeam.

Fac ut ardeat cor meum in amando Christum Deum, ut sibi complaceam.

Sancta mater, istud agas, crucifixi fige plagas cordi meo valide.

Tui nati vulnerati, tam dignati pro me pati, poenas mecum divide.

Fac me tecum pie flere, crucifixo condolere, donec ego vixero.

Iuxta crucem tecum stare, et me tibi sociare in planctu desidero.

Virgo virginum praeclara, mihi iam non sis amara: fac me tecum plangere.

Fac ut portem Christi mortem, passionis fac consortem, et plagas recolere.

Fac me plagis vulnerari, fac me cruce inebriari, et cruore Filii.

Flammis ne urar succensus per te Virgo, sim defensus in die judicii

Christe, cum sit hinc exire, da per matrem me venire ad palmam victoriae.

Quando corpus morietur, fac ut animae donetur Paradisi gloria.

Stabat Mater w tłumaczeniu tradycyjnym:

Stoi Matka obolała, Łzy pod krzyżem przepłakała, Gdy na krzyżu Syn jej mrze.
Jakże w duszy jest zmartwiona, Zasmucona, zachmurzona, Aż ją poprzeszywał miecz.
Jakże smutnej i strapionej Matce tej błogosławionej Jednorodzonego mieć.
I nie łamać się ginącej Tej pobożnej, tej widzącej Jednorodzonego śmierć.
Co za człowiek, co nie płacze, Kiedy Matkę tę zobaczy W udręczeniu   takim, o

Kto niezdolny współczuć czule Bólom Matki Syna bóle? Czy ma takie serce kto?
Widzi Matka: Syn Jej Jezus Bicze przyjął i krzyż przeniósł Za calutki ludzki grzech.
Widzi słodkie swe Rodzone Tak śmiertelnie opuszczone, Jak ostatni traci dech.
Matko, źródło ukochania Daj mi siłę wspól czuwania Twym bólom, żalom Twym.
Serce sobie upodoba, U Chrystusa kochać Boga; Sercu memu spraw to Ty.
Matko święta, niechby ono Przybijano i dręczono, Niech zasiłki Twoje ma.
Zrób mnie godnym uproszenia, Udzielenia, udręczenia Z Twego Rodzonego ran.
Daj pobożne z Twymi łzami Mieć Twój ból z Ukrzyżowanym, Póki tym nie przejmiesz mnie.
Niech pod krzyżem z Tobą stoję, Niech łzy Twoje będą moje, Tego Twego płaczu chcę.
Panno z Panien Najjaśniejsza, Już mi nie bądź boleśniejsza, Tylko daj i mnie łzy lać.
Niech Chrystusa śmierć przeniosę, Męki zniosę do pomocy, Niech to przejdę jeszcze raz.
Zrób mnie zbitym, poranionym, Uniesionym, przpojonym Krzyżem Syna, Syna krwią.
Płomień ognia mnie nie spali: Najjaśniejsza mnie ocali, Na ten ostateczny Sąd.
Chryste, a gdy i Ty wyjrzysz, Daj przez Matkę i mnie przybyć Do zwycięskich Twoich palm

A gdy ciało będzie zmarłe, Spraw, niech duszy będzie dane Twoje nieba pełnie chwał. Amen.

Stabat Mater w tłumaczeniu Leopolda Staffa:

1.Bolejąca Matka stała U stóp krzyża, we łzach cała, Kiedy na nim zawisł Syn.
2. A w Jej pełnej jęku duszy, Od męczarni i katuszy, Tkwił miecz ostry naszych win.
3. Jakże smutna i strapiona Była ta błogosławiona, Z której się narodził Bóg.
4. Jak cierpiała i bolała, Jakże drżała gdy widziała Dziecię swe wśród śmierci trwóg.
5. Któryż człowiek nie zapłacze, Widząc męki i rozpacze Matki Bożej w żalu tym ?
6. Któż od smutku się powstrzyma, Mając matkę przed oczyma, Która cierpi z Synem swym ?
7. Widzi, jak za ludzkie winy Znosi męki Syn jedyny, Jezus -jak Go smaga bat.
8. Widzi jak samotnie kona Owoc Jej czystego łona, Dając życie za ten świat.
9. Matko, coś miłości zdrojem, Przejmij mnie cierpieniem swoim Abym boleć z Tobą mógł.
10. Niechaj serce moje pała, By radością mą się stała Miłość, którą – Chrystus Bóg.
11. Matko święta, srogie rany,Które zniósł Ukrzyżowany, Wyryj mocno w duszy mej.
12. Męką, Syna rodzonego,Co dla dobra cierpiał mego, Ze mną się podzielić chciej.
13. Pragnę płakać w Twym pobliżu, Cierpiąc z Tym, co zmarł na krzyżu Po mojego życia kres.
14. Chcę pod krzyżem stać przy Tobie, Z Tobą łączyć się w żałobie, I wylewać zdroje łez.
15. Panno czysta nad pannami, Niechaj dobroć Twoja da mi Płakać z żalu z Tobą współ.
16. Bym z Chrystusem konał razem, Męki Jego był obrazem, Rany Jego w sobie czuł.
17. Niech mnie do krwi rani zgraja, Niech mnie męki krzyż upaja I Twojego Syna krew.
18. W ogniu Panno, niech nie płonę, Więc mnie w swoją weź obronę, Gdy nadejdzie sądu gniew.
19. Gdy kres dni przede mną stanie, Przez Twą Matkę dojść mi Panie, Do zwycięstwa palmy daj.
20. Kiedy umrze moje ciało, Niechaj duszę ma z swą chwałą Czeka Twój wieczysty raj.
Amen

Na koniec jak zwykle kilka nagrań z youtube:

Stabat Mater Jana Chrzciciela Pergolesiego w wykonaniu Katii Ricciarelli

Stabat Mater Antoniego Vivaldiego w wykonaniu Marty Benackovej

Stabat Mater Jana da Palestriny w wykonaniu nieznanym

Stabat Mater gregoriańskie w wykonaniu mnichów z Opactwa św. św. Maurycego i Maura w Chervaux

Stabat Mater Karola Szymanowskiego w wykonaniu Elżbiety Szmytki

Stabat Mater Józefa Haydna w wykonaniu Warszawskiego Chóru Chłopięcego

Stabat Mater Arvo Parta w wykonaniu chóru pod dyrekcją Kristjana Järviego

 

Media religijne – EWTN

Matka Andżelika

Bodaj najważniejszym, najbardziej wpływowym medium katolickim na świecie jest EWTN (Eternal World Television Network – Sieć Telewizyjna Wiecznego Świata). Nadaje ona z USA, ale swoim zasięgiem obejmute cały świat. Jej założycielką i szefową jest słynna Matka Andżelika z Zakonu Ubogich Sióstr Świętej Klary (na zdjęciu). EWTN nadaje zasadniczo w języku angielskim i hiszpańskim, ma też pojedyncze audycje w językach niemieckim i portugalskim. W Polsce można ją oglądać za pośrednictwem internetu, satelity i niektórych kablówek.

 

Program stacji jest zdominowany przez dwa nurty: modlitewno-liturgiczny i katechetyczny, przy czem ów drugi zdecydowanie przeważa. Muzyki jest tu niewiele, w zasadzie jedyną audycją muzyczną jest niedzielny, przedpołudniowy, dwugodzinny koncert muzyki poważnej. Mimo, że jest to stanowczo, jak na mój gust, za mało, to jednak uważam, że jest to rozwiązanie stokroć lepsze niż codzienny kwadrans muzyki poważnej jak to ma miejsce na przykład w Radiu Maryja. Aby słuchacz odniósł z niej jakikolwiek pożytek, muzyka, szczególnie zaś poważna, musi być podawana w większych, co najmniej godzinnych dawkach. Publicystyka i literatura są w EWTN całkowicie podporządkowane katechezie. Z racji umiarkowanej jedynie znajomości języka angielskiego, nie mówiąc już o niemieckim, hiszpańskim i portugalskim nie jestem w stanie ocenić poziomu audycyj katechetycznych w tych językach, nie będę więc w ogóle ich oceniał i skupię się na liturgii oraz paraliturgii.

 

Msza Święta w EWTN sprawowana jest zasadniczo w języku angielskim. Jest ona praktycznie zawsze celebrowana bardzo pobożnie i zgodnie z rubrykami. Na stole ołtarzowym jest umieszczony piękny krucyfiks i sześć tradycyjnych, wysokich świec. Kielich jest zawsze przykryty welonem w stosownym kolorze. Części stałe w tym Pater Noster są śpiewane po łacinie. Obrzędy wstępne są sprawowane z miejsca przewodniczenia. Zawsze jest Confiteor. Psalm jest śpiewany od ambonki, a Alleluja od chóru. Kazanie, zwłaszcza w niedzielę bywa ciut za długie. Zgrzytem jest częste recytowanie prefacji, w miejsce jej śpiewania. W niedzielę dominuje Kanon Rzymski, w tygodniu obficie korzysta się z bogactwa anafor obecnych w Mszale. Niestety w formule konsekracji wina nadal są używane słowa „for all”, zamiast „for many”. Pominięty jest nieobowiązkowy znak pokoju, a błogosławieństwo końcowe jest udzielane po łacinie. Niezrozumiałym jest dla mnie zwyczaj retransmitowania każdej Mszy Świętej po kilku godzinach. Zgrzytem wydaje mi się też emitowanie na kanale hiszpańskojęzycznym Mszy angielskiej z komentarzem hiszpańskim. Właściwszym wydaje mi się transmitowanie innej Mszy, celebrowanej po hiszpańsku. Koniecznie trzeba wspomnieć, że EWTN transmituje też od czasu do czasu Msze Święte Trydenckie celebrowane przez kapłanów bractw tradycyjnych: Bractwa Kapłańskiego Świętego Piotra i Instytutu Chrystusa Króla. Zupełnie nieobecna jest w audycjach tej stacji Liturgia Godzin, co jest moim zdaniem poważnym brakiem. Sporo jest za to paraliturgii. Przedewszystkiem dwa razy dziennie odmawiany jest Różaniec i dwa razy dziennie Koronka do Miłosierdzia Bożego, o której już pisałem, że jest najistotniejszym wkładem religijności polskiej w dorobek Kościoła Powszechnego. Poza tem jest koronka do Świętego Michała Archanioła i Anioł Pański, a także, co wydaje mi się najciekawsze, wszystkie zatwierdzone do publicznego użytku litanie, każdego dnia inna.

 

EWTN nie jest idealną katolicką stacją telewizyjną, bo też ideałów wśród dzieł ludzkich nie ma. Jest jednak stacją bardzo dobrą i niejako wzorcową, od której inne mogą się wiele nauczyć.

Ankieta o moim nowym forum

Gołębie

Zgodnie z zapowiedzią zawartą w poprzednim tekście na ten temat, kończę zbieranie propozycji i ogłaszam głosowanie nad nimi. Poniższa ankieta będzie wisieć na moich blogach przez kolejne dwa tygodnie, potem zaś założę forum na wybrany przez Państwa temat. Powyższa ilustracja obrazuje propozycję Roberta Drozda.

 

 

SONDA
Jaki ma być temat mojego nowego forum?

Co¶ o Ko¶ciele (propozycja Mariana Brudzyńskiego)
Impertynencja ptaków na tle a nawet na wszelakich dziełach kultury słowiańskiej (propozycja Roberta Drozda)
Inny temat
Nie mam zdania
W ogóle nie ma sensu zakładać tego forum

Media religijne – Wprowadzenie

Dwukrotnie już zapowiadałem cykl tekstów o polskich i zagranicznych mediach religijnych. Dziś ten cykl z przyjemnością inauguruję. Nie ukrywam, że chcę tymi tekstami wpisać się w trwającą od lat w społeczeństwie polskim dyskusję na temat Radia Maryja i Telewizji Trwam. Pragnę jednak nie ograniczać się do mediów Ojca Dyrektora, ale zakreślić dużo szerszą perspektywę. Radio Maryja i Telewizja Trwam oczywiście pojawią się w tym cyklu, ale nie na początku, a raczej pod koniec. Pisał będę przedewszystkiem o mediach katolickich, ale kilka tekstów poświęcę też, w celach porównawczych, mediom innowierczym, zwłaszcza protestanckim. Skupię się przedewszystkiem na radiu i telewizji. Po zastanowieniu postanowiłem nie umieszczać w tym cyklu tekstów na temat prasy drukowanej. Spośród stron internetowych omawiać będę tylko te, które mają wybitnie multimedialny charakter.

 

Swoistym preludium do tego cyklu był tekst sprzed pięciu lat poświęcony morawskiemu radiu Proglas, opublikowany podówczas na portalu ekumenicznym kosciol.pl, a dwa lata temu przypomniany z drobnymi zmianami na niniejszym blogu. Nie zamieszczę go jednak w tym cyklu, a napiszę o tej rozgłośni nowy tekst, zgodny z planem, który sobie założyłem. A plan ten jest taki, że każde medium będę analizował pod kątem proporcyj w jakich występują w nim takie elementy jak: liturgia, katecheza, publicystyka, literatura i muzyka. Na tej podstawie będę oceniał charakter i jakość poszczególnych podmiotów. Planuję w tym cyklu umieścić około dwudziestu tekstów i zrealizować to zadanie w okresie jednego roku. Nie mam pewności, czy mi się to uda, gdyż do prawie każdego tekstu trzeba zbierać materiały przez kilka dni, w tym jedną niedzielę, a w większości miesięcy mam tylko jedną niedzielę taką, w którą mogę słuchać radia przez cały dzień.

 

Mam nadzieję, że mój cykl wzbudzi zainteresowanie i dyskusję, a być może nawet będzie inspiracją, czy wskazówką dla kreatorów mediów religijnych. Analizy takie jak moja są niezwykle potrzebne, gdyż media religijne odgrywają znaczącą role nie tylko w Polsce, ale na całym świecie.

To zabije tamto?

Wiktor Hugo w swojej powieści „Katedra Marii Panny w Paryżu”, bardziej znanej jako „Dzwonnik z Notre Dame”, przytoczonymi przeze mnie w tytule niniejszego tekstu słowami „To zabije tamto”, wyraził przekonanie, że książka drukowana „zabiła” architekturę. Oczywiście nie chodziło o fizyczną likwidację sztuki architektonicznej jako takiej, bo jak wszyscy doskonale wiemy, a wiedział to równie doskonale i Wiktor Hugo, nic takiego nie miało miejsca. Chodzi raczej o to, że rozwój księgarstwa zabił architekturę jako nośnik tekstu, rozumianego jako uporządkowany ciąg zrozumiałych dla odbiorcy znaków. Pisze Hugo „…od zarania wszechrzeczy, aż do piętnastego wieku ery chrześcijańskiej, architektura jest wielką księgą ludzkości, głównym sposobem wyrażania się człowieka na różnych stopniach rozwoju jego siły i myśli. (…)…aż do Gutenberga architektura jest pismem głównym, pismem powszechnym. (…) W piętnastym wieku wszystko się zmienia. (…) Miejsce kamiennych liter Orfeusza zajmują ołowiane litery Gutenberga (…) …od chwili wynalezienia druku architektura powoli usycha, marnieje, obumiera.” Przestała być więc architektura pismem głównym ludzkości a stała się jedną z wielu sztuk. Taki proces zaszedł, a Hugo trafnie go opisał.

 

Miał jednak ułatwione zadanie, bo pisał o procesie, który miał miejsce w przeszłości. Inni autorzy próbowali przewidzieć zajście podobnych procesów w przyszłości, jak można się było spodziewać, z dużo mniejszym powodzeniem. I tak Adolf Nowaczyński, popularny polski publicysta okresu międzywojennego, nawiązując do przytoczonego wyżej wywodu wielkiego Francuza, tak pisał : „„Architekturę zabiła książka drukowana”, mówi V. Hugo, „Książkę zabije dziennikarstwo”, wróżył Goethe, „dziennikarstwo zwyciężą: telefon i kinematograf”- pisał Nowaczyński Oczywiście nic takiego miejsca nie miało. Mimo tego, że telefon i kinematograf rozwinęły się w stopniu, jakiego Nowaczynski nawet wyobrazić sobie nie mógł, w żaden sposób nie zagroziły pozycji dziennikarstwa. Co więcej, uprawiania dziennikarstwa bez uważania dosyć dobrze wyposażonego telefonu, w czasach dzisiejszych nie sposób sobie wyobrazić.

 

Mimo tego, że prawie żadna tego rodzaju prognoza się nie spełniła, ciągle powstają następne. Większość z nich powiązana jest z internetem i wieszczy, że to medium zabije a to książkę, a to prasę drukowaną, a to telewizję. Bezpodstawność takich prognoz wykazał Marek Arpad Kowalski w swoim felietonie zatytułowanym „Czytelnictwo”, a zamieszczonym w 23. tegorocznym numerze „Najwyższego Czasu”. Pisze tam między innymi tak: „…kiedy pojawiło się kino, wróżono upadek teatru. Po pojawieniu się telewizji wróżono upadek kin. Po pojawieniu się internetu wróżono upadek telewizji. Ogląd sytuacji dzisiejszej wskazuje, ze teatry, kina i telewizja mają się świetnie mimo wcześniejszych jeremiad, a wszystkie nowe wynalazki techniczne doskonale się uzupełniają i pobudzają wszelkie dotychczasowe i nowe formy komunikacji”.

 

Tym wywodem autor zakwestionował słuszność prognozy w myśl której e-booki poważnie zredukują znaczenie książek drukowanych. Absolutnie zgadzam się z nim , że e-booki (i audiobooki, o których nie wspomniał, a które mają nie mniejsze znaczenie) nie zaszkodzą tradycyjnym książkom, a tylko je uzupełnią. Zgadzam się również z dalszą częścią jego wywodów, w których upatruje źródło tych prognoz w przekonaniu o niższym obecnie niż dawniej poziomie czytelnictwa. Kowalski słusznie zauważa, że przynajmniej jeśli chodzi o kres PRLu to wielkie czytelnictwo było bardziej mityczne niż rzeczywiste.

 

Od siebie dodam, że nie tylko w okresie PRLu tak było. Również pogląd o czytelnictwie szeroko rozpowszechnionym, przynajmniej wśród warstw wykształconych dawnych epok jest oparty raczej na mitach niż na faktach. Wybitny polski multidyscyplinarny humanista Jan Stanisław Bystroń, którego apogeum działalności twórczej przypadało na dwudziestolecie międzywojenne, w swojej pracy „Człowiek i książka”, przytacza arcyciekawy przykład wykazujący fałszywość tych mitów. Analizuje mianowicie dane archiwalne biblioteki uniwersytetu w Rostocku w drugiej połowie XVII stulecia. Biblioteka ta liczyła około 2000 sztuk ksiąg, a uniwersytet przeciętnie 17 profesorów i około trzystu studentów. W ciągu czterdziestu lat wypożyczono zaledwie 707, a wypożyczających było 138, z czego nieco ponad osiemdziesięciu naukowców i 43 studentów, a więc średnio jeden student rocznie. Przekonanie o wielkim oczytaniu dawnych uczonych można więc, poza indywidualnymi przypadkami ludzi wybitnych, miedzy bajki włożyć.

 

Spokojnie więc możemy powiedzieć, że z czytelnictwem w czasach dzisiejszych nie jest tak źle, jak się powszechnie sądzi, a książki mają się dobrze i nic poważnego im nie grozi.

Kasy fiskalne, automatyka, biznesplan, domy drewniane, docieplanie budynków, kserokopiarki używane

Razu pewnego książę Biberiusz i ojciec Kalikst siedzieli sobie przy piwie i swobodnie gawędzili. Biberiusz rzekł:

-Gdy chciałem zbudować sobie domek, wynająłem do tego celu firmę budującą domy drewniane. A może sam założyłbym sobie taka firmę?

-Założenie firmy budującej domy drewniane nie jest wcale takie proste, Mości Książę. Najpierw trzeba mieć biznesplan, bez niego urzędasy nie dadzą zezwolenia na prowadzenie firmy.

-A co to jest biznesplan?

-Projekt działania firmy

-Rozumiem

-Niestety biznesplan, to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze kasy fiskalne.

-A po co te kasy fiskalne?

-Żeby urzędasy znały wielkość zysków firmy i mogły łatwo obliczyć podatek

-Niech się odpierdolą

-Wątpię, aby to raczyli uczynić. Nadto firma musi mieć biuro, a w nim różne urządzenia biurowe, na przykład kserokopiarki. Oczywiście można ograniczyć koszta, biorąc kserokopiarki używane

-Nie interesują mnie kserokopiarki używane. W firmie poważnego arystokraty wszystko musi być nowe i w najlepszym gatunku.

-Poza tem, same domy drewniane to za wąska oferta. Wieśniacy budują je sobie sami, a bogacze wola mieć solidniejsze domostwa. Trzeba by więc ową działalność poszerzyć, choćby o docieplanie budynków.

-Dobry pomysł, może być docieplanie budynków.

-Ale żeby docieplać budynki potrzebna jest automatyka

Automatyka? To wszystko mnie przerasta. Chyba dam sobie spokój….

Reklama Na Blogach

Organizacyjnie

Stało się już tradycją, że dwa razy do roku publikuję na swoich blogach tekst organizacyjny, w którym omawiam dalsze plany ich rozwoju. Zazwyczaj jeden taki tekst pojawia się u progu Wielkiego Postu, natomiast drugi we wrześniu. Pora więc na drugi w tym roku, a piąty w ogóle, tekst organizacyjny. Rewolucji na blogach nie planuję, ale spore zmiany jak najbardziej. Głównym moim blogiem pozostanie Kultura Okiem Svetomira i nie sądzę, by kiedykolwiek miało się to zmienić. Zmienia się natomiast sam blog, można powiedzieć, że ewoluuje. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy pewne kategorie, w szczególności literaturę mocno zaniedbałem, teraz postaram się to nadrobić. Powołuję do życia trzy nowe kategorie: język, teksty nadesłane i teksty komercyjne. Sprzątanie w kategoriach związane z dodaniem nowych potrwa pewnie do zimy. Zainaugurowałem dwa nowe cykle, jeden w kategorii Literatura, zatytułowany „Humanistyka z marketowego koszyka”, a drugi w kategorii Internet i media, zatytułowany „Media religijne”. Każdy z tych cykli jest zaplanowany na mniej więcej dwadzieścia tekstów. Nadal oczywiście będzie istniał także cykl festiwalowy, który przez te trzy lata dojrzał i od przyszłego roku będzie obejmował dwadzieścia imprez, subiektywnie przeze mnie uznanych za szczególnie ważne. Będę się starał, aby zestaw owych imprez pozostawał począwszy od przyszłego roku w miarę niezmienny. Tego, że KOS będzie blogiem regularnie, przynajmniej dwa razy w tygodniu, uzupełnianym, dodawać chyba nie muszę. Drugim, równie często uzupełnianym blogiem będą Limeryki ze śmietnika. Nadal będę, oczywiście, mocno eksperymentował z formą limeryków. W ciągu najbliższych paru miesięcy dominować będą na tym blogu nawiązania literackie. Polityka Okiem Svetomira i Rybnik w obiektywie komórki będą uzupełniane raz częściej, a raz rzadziej. Limeryki ze śmietnika i Rybnik w obiektywie komórki czeka za jakiś czas głębsza przebudowa, ale jeszcze chyba nie w tym sezonie. Co do blogów wtórnych, to nastąpi specjalizacja tematyczna niektórych z nich. Na salonie24 będą tylko teksty polityczne, a na ProPolonii tylko kulturalne. Jedynie blog na blogspocie zachowa swój mieszany charakter. Blogi na zambie i profeo mają już znaczenie szczątkowe i będę je aktualizował rzadko. Na tym pierwszym może umieszczę jakieś teksty o charakterze rozrywkowym, a na drugim sam jeszcze nie wiem co. Pod koniec roku uruchomię pewną nowość, a mianowicie blog wąskospecjalistyczny, poświęcony Bożemu Narodzeniu. W przypadku sukcesu tego przedsięwzięcia, będzie ono powtarzane. Na czterech moich blogach pierwotnych będą się nadal ukazywać teksty komercyjne, głównie o charakterze literackim. A teraz trochę pozablogowo. W styczniu urodziła się nam córeczka Martusia, jesteśmy więc już pełną rodziną z parką dzieciaczków. Miało to pewien wpływ spowalniający na moje działania gtwórcze, ale teraz już pracuję intensywnie i mam nadzieję, że najbliższe pół roku pokaże konkretne efekty tej pracy.

Rybnicki park dinozaurów po raz drugi

Rybnik 

Mój poprzedni tekst poświęcony rybnickiemu parkowi dinozaurów doczekał się licznych komentarzy. Znaczna część komentatorów zdecydowanie krytykuje rybnicki obiekt, wychwalając przy tem inne, najczęściej zatorski. Do Zatora raczej się nie wybiorę w przewidywalnym czasie, nie wykluczam za to udania się jeszcze w tym roku do Dąbrowy (Doubravy) koło Ostrawy, gdzie również jest nowopowstały Dinopark, gorąco polecany przez jednego z moich czytelników. Dąbrowa jest miejscowością, która mnie w pewnym sensie fascynuje, dałem już tej fascynacji wyraz. Kiedyś, kiedy czas pozwoli, chciałbym przeprowadzić badania etnograficzne na tamtejszym cmentarzu, na którym stykają się trzy narody i dwa wyznania, a efekty tego zetknięcia są bardzo interesujące. Na pewno z każdej wyprawy w tamte strony zdam relację na blogu. Wróćmy do Rybnika. Park, chociaż nadal maleńki, ciągle się rozwija. Dla przykładu w pierwszej połowie sierpnia pojawiło się kilka nowych okazów, których montaż i uruchomienie ukazują zdjęcia. Jest też postulowany przeze mnie bufet, a sprawę toalet rozwiązano umożliwiając wielokrotne wchodzenie i wychodzenie na jednym bilecie. Nadal brakuje hotspotu, ale z tym chyba nie ma się co spieszyć, zważywszy, że w przyszłym roku park ma się przenieść do obszerniejszej lokalizacji. Nie cieszą mnie te przenosiny, bo chociaż wielu krytykuje jego małe rozmiary, ja sobie bardzo cenię jego kameralność i lokalizację wśród drzew nad jeziorem.

Rybnik

Rybnik

Rybnik

Rybnik

Rybnik

Rybnik

Rybnik

Rybnik

Rybnik

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij