Domy drewniane, domki holenderskie, pościel, voip, narzędzia pneumatyczne, parapety

Z Księgi mów proroka Etana.

Mowa trzydziesta siódma.

O domach, domkach i rozmaitym ich wyposażeniu

 

Jednego razu prorok Etan rzekł uczniom swoim taką rzecz:

 

Nadejdzie taki czas, że siedziby ludzkie będą bardzo rozmaite. Będą domy wielkie w których więcej ludzi w jednym domu mieszkać będzie, niż dzisiaj w kilku wsiach. Będą też pałace ogromne w których będą mieszkać bogacze mając ogromne przestrzenie dla siebie. A pałace te będą niezrównanie większe i niezrównanie bogatsze i niezrównanie wspanialsze niż wszystkie pałace króla Salomona i wszystkich żon jego razem wzięte.

 

Będą domy z cegły i domy z kamienia, i domy z drewna, i domy z marmuru, i domy z żelaza, a nawet domy ze szkła.

 

I będą też domy drewniane, domki holenderskie, pościel, voip, narzędzia pneumatyczne i parapety. I jedni będą mieli wspaniałe pałace, inni lada klitki, a jeszcze inni domy drewniane, domki holenderskie, pościel, voip, narzędzia pneumatyczne i parapety.

 

A co to jest voip to mnie nie pytajcie, bo sam tego nie wiem, ani żaden inny prorok w Judzie, ani w Izraelu, ani w Egipcie, ani w Chaldei, ani w żadnym innym spośród wszystkich siedemdziesięciu krain, jakie są na świecie tego nie wie.

 

Zaprawdę powiadam Wam, czasy przyszłe przyniosą taką rozmaitość i różnorodność form, jaka czasom naszym jest zupełnie nieznana. Takie są rzeczy, które mnie objawił Nieogarniony, a ja je objawiam Wam.

Reklama Na Blogach

Już nawet polskich nazw miejscowych niektórzy nie odmieniają!

Uchylsko

Myślę, że wszyscy uważni czytelnicy mojego bloga wiedzą doskonale o tym, iż jestem zwolennikiem poglądu, zgodnie z którym w języku polskim zarówno nazwiska, jak i nazwy miejscowe, w tym także obce, należy odmieniać przez przypadki zawsze, kiedy tylko jest taka możliwość. Pisałem już w tym kontekście o Ałmatym i Dauże, oczywiście gorąco zachęcając do odmieniania nazw tych dwóch miast. Jestem przekonany, że odstępowanie od odmiany nazwisk i nazw miejscowych obcych i w odmianie kłopotliwych prowadzi do stopniowego zaniku fleksyjnego charakteru naszego języka, który w ten sposób przestaje być językiem polskim, a staje się kalką angielskiego. O tym że nie są to obawy bezpodstawne, świadczy powyższe zdjęcie. Dowodzi ono, że niektórzy nie odmieniają już nie tylko nazw obcych i w odmianie trudnych, ale także polskich i łatwych do odmieniania. Nazwa miejscowości Uchylsko odmienia się łatwo i w sposób oczywisty, analogicznie jak Kłodzko, Busko, czy Brzesko. Powinno więc być napisane „objazd do Uchylska”, a nie „objazd do Uchylsko”, jak napisali mądrzy inaczej drogowcy. Najwidoczniej jednak od pracowników zarządu dróg umiejętność odmiany przez przypadki nie jest wymagana.

Msza w K-TV

Msza

Kiedy opisywałem austriacką telewizję katolicką K-TV, transmitowane przez nią Msze Święte w Zwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego określiłem jako poprawne i pobożne, jednak z punktu widzenia tradycjonalisty nie tak atrakcyjne, jak te w EWTN. Od tego czasu jednak wiele się pod tym względem zmieniło. Przedewszystkiem zmieniło się miejsce celebracyj. Obecnie codzienne Msze Święte są celebrowane w neogotyckiej kaplicy, w której nie ma stołu ołtarzowego. W związku z tym są one sprawowane na starym Ołtarzu Głównym, oczywiście „ku Panu”. Na ołtarzu znajdują się cztery tradycyjne świece i duży krucyfiks. To nie jedyny pozytyw. Praktycznie zawsze używany jest Kanon Rzymski, a przy konsekracji wina używana jest formuła „für viele”, nie zaś „für alle”. W porównaniu z Mszą w EWTN nie ma tu łaciny, ani uroczystej oprawy muzycznej. Trzeba jednak pamiętać, że z kolei na EWTN rzadziej jest Kanon, używa się formuły „for all” i sprawuje się ku ludowi. A orientacja, Kanon i formuła „pro multis” są daleko ważniejsze od łaciny i oprawy muzycznej. Można więc śmiało powiedzieć, że na chwilę obecną, najlepszy NOM jest w K-TV. Szkoda, że polskie media katolickie nie transmitują Mszy na takim poziomie sprawowanych. Mam wszakże nadzieję, że kiedyś i my się takich doczekamy. Na zakończenie informuję, że zdjęcia ilustrujące niniejszy tekst pochodzą ze Mszy odprawionej w niedzielę 22 listopada AD MMIX o godzinie ósmej wieczorem.

Msza

Msza

Krawaty, kulturystyka, rowery, kaligrafia, obrazy

Z Księgi mów proroka Etana.

Mowa dwudziesta siódma.

O rzeczach rozmaitych a dziwnych wielce

 

Jednego razu prorok Etan rzekł uczniom swoim taką rzecz:

 

Nadejdzie taki czas, że ludzie będą się interesowali najrozmaitszymi rzeczami tak zwyczajnymi jak i dziwacznymi, na zainteresowania swoje poświęcając ogromne ilości czasu i pieniędzy. Będą i tacy, dla których zainteresowania będą tak ważne, że będą dla nich zaniedbywać pracę i rodzinę.

 

Niektórzy będą zbierać krawaty, czyli specjalne chustki, które mężczyźni, a niekiedy także kobiety (choć to za wielką ekstrawagancję uchodzić będzie). Krawaty niekiedy będą w miarę zwyczajne, niekiedy zaś bardzo wymyślne. I właśnie te ostatnie będą przedmiotem kolekcjonowania.

 

Innym zainteresowaniem umysły, a może raczej ciała ludzi przyszłych będzie kulturystyka, czyli szczególne dbanie o rozwój swoich mięśni i czynienie z nich przedmiotów pokazu. Kulturystyka wśród ludzi wykształconych szacunkiem cieszyć sie nie będzie.

 

Pasją innych będą obrazy. Jednak obrazami najbardziej interesować się będą nie ci, którzy obrazy malują, lecz ci, którzy obrazy kupują i zbierają.

 

Innych zaś będą pasjonować rowery, czyli pojazdy osobliwe siłą ludzkich mięśni poruszane. Rowery uchodzić będą powszechnie za pasję szlachetną i zdrową.

 

A jeszcze innych pasjonować będzie kaligrafia, czyli sztuka pięknego pisania. Spośród wszystkich owych pasyj kaligrafia jest jedyną, która już dziś jest znaną.

 

Zaprawdę powiadam wam, dobrą są rzeczą owe zainteresowania o ile są tylko szlachetną pasją, ale złą są, gdy staja sie szaloną obsesją.

Reklama Na Blogach

Nowy blog o Bożym Narodzeniu

Nativitas

Z przyjemnością informuję, że dnia pierwszego grudnia rusza mój kolejny blog, w odróżnieniu od wszystkich poprzednich, wąskotematyczny. Jest on zatytułowany „Prawdziwe Boże Narodzenie„, a poświęcony w całości religijnemu wymiarowi nie tylko samych świąt, ale całego Okresu Bożego Narodzenia, od Adwentu począwszy, a na okresie po Trzech Królach skończywszy. W dzisiejszych czasach Święta Bożego Narodzenia znacząco się laicyzują i coraz częściej są sprowadzane do choinek, prezentów, kulinariów i zakupów. Tworząc świątecznego bloga, pragnę, na miarę swoich skromnych możliwości, przeciwstawić temu zjawisku. Większość tekstów na tym blogu poświęconych będzie liturgii i paraliturgii. W ramach tej ostatniej, sporo będzie oczywiście wpisów o kolędach. Nie wszystkie teksty będą nowe. Przynajmniej połowę będą stanowiły wznowienia tekstów z „Kultury Okiem Svetomira” z poprzednich dwóch lat. W sumie planuję opublikować od trzydziestu do czterdziestu tekstów w okresie pomiędzy pierwszym grudnia a trzynastym stycznia. Jeśli blog się przyjmie, planuję stworzyć podobne na Wielki Post i Wielkanoc, a do bożonarodzeniowego wrócić za rok.

Nowy Rok Kościelny

Wzorem roku poprzedniego, na początku Roku Kościelnego, podaję spis dotychczasowych tekstów okresom liturgicznym poświęconych.

Adwentowa galeria dźwiękowa

Rorate coeli

Ave, maris stella

Otwórz się niebo

Alma Redemptoris Mater

Antyfony wielkie

Cicha noc

Bożonarodzeniowa galeria dźwiękowa

Gwiazdka z gwiazdami

Adeste Fideles

Przybądźcie, o wierni

Lulajże

Kolędy polityczne

Credo in unum Deum

Kolędowa galeria dźwiękowa

Ukraińskie i czeskie kolędowanie

Ave, Regina coelorum

Dawne dzieje postu

Vexilla Regis cz. I

Vexilla Regis cz. II

Gorzkie Żale

Gorzkie Żale – uzupełnienie

Wielkopostna galeria dźwiękowa

Litania do Najdroższej Krwi Chrystusowej

Pasyjna galeria dźwiękowa

Godzinki o Męce Pana Jezusa

Ciemna Jutrznia Wielkiego Czwartku

Ciemna Jutrznia Wielkiego Piatku

Ciemna Jutrznia Wielkiej Soboty

Popołudnie, to nie noc

Błogosławione popołudnie?

Tradycyjna śląska Wielkanoc Cz. I

Tradycyjna śląska Wielkanoc cz. II

Exsultet

Victimae Paschali laudes

Koronka do Miłosierdzia Bożego

Troparion paschalny

Regina Coeli

Wielkanocna galeria dźwiękowa

Wielkanocna galeria audiowizualna

Wielkanocne śpiewanie

Veni Creator Spiritus cz. I

Veni Creator Spiritus cz. II

Veni Sancte Spiritus

Lauda Sion Salvatorem

Lauda Sion Salvatorem cz. II

Zioła Matki Boskiej

Stabat Mater dolorosa cz. I

Stabat Mater dolorosa cz. II

Salve Regina

Folk w Lublinie 14

Mikołajki

Jak juz pisałem wiosną, muzyka folk istnieje w naszym kraju od kilkudziesięciu lat. Szczególny rozwój, aczkolwiek niszowy i poza głównym obiegiem muzycznym odnotowała w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. W tym rozwoju niebagatelna rolę odegrały festiwale folkowe, z których najważniejszymi były Mikołajki Folkowe w Lublinie i dwie imprezy dziś już nie istniejące: Folkfiesta w Ząbkowicach Śląskich i Tam gdzie biją źródła na Równicy w Ustroniu. Pod koniec dekady dołączyła warszawska „Nowa Tradycja” organizowana przez Radiowe Centrum Kultury Ludowej.


 

W kolejnej dekadzie uformowała się nowa wielka trójca festiwali folkowych: lubelskie Mikołajki Folkowe, warszawska Nowa Tradycja i krakowskie „Rozstaje”. Ugruntowaniu się pozycji akurat tych trzech imprez sprzyja kalendarz. NT odbywa się wiosną, Rozstaje w lecie, a MF późną jesienią, a właściwie już zimą, nie ma więc przeszkód, a by fani folku mogli uczestniczyć we wszystkich nie uprawiać przy tym forsownych maratonów festiwalowych. O NT i Rozstajach już w tym roku pisałem, teraz pora na Mikołajki, którymi zamykam tegoroczny cykl festiwalowy. Jak zwykle ponizej program za stroną festiwalu:

czwartek, 10 grudnia 2009
18.00 – Ukraina w Centrum Lublina Pokaz filmu „Nastia Woloshyn: ofiara na pokaz”

20.00 – Ukraina w Centrum Lublina: Pojedynek sounds systemów 10/15
            LSM Sound – System, Polska
            Hucul Calypso, Ukraina

piątek, 11 grudnia 2009
13.00 – Warsztaty Warsztaty zdobienia ceramiki „Karpatika”

15.00 – „Arka 2009. Inspiracje” – projekt teatralno – multimedialny 15.00 – Konkurs Scena Otwarta 5
15.00 – Warsztaty Warsztaty gry na drumli

15.30 – Warsztaty ozdób z koralików Dariusz „Koralik” Gołębiewski

16.00 – Spektakl „Topola”* – Teatr amatorski „Naga sztuka”

18.00 – „Kopuły niepamięci. Śladami nieistniejących cerkwi”, film dokumentalny, pokaz przedpremierowy „Towarzystwo dla Natury i Człowieka”

18.30 – Prezentacja filmu : „Zaniechane melodie” – reż. J. Pietrzak Stowarzyszenie Krusznia

19.00 – Ukraina w Centrum Lublina: Koncert w Radiu Lublin Koralli, Ukraina

20.30 – Ukraina w Centrum Lublina: Sound system w Tekturze Banda – Arkan, (Ukraina) 5
21.00 – Koncert 10/15
            Pchełki, Polska
            Morhana, Polska

sobota, 12 grudnia 2009
12.00 – Warsztaty Warsztaty zdobienia ceramiki „Karpatika”

14.00 – Mikołajkowe spotkanie z tradycją – występ zespołu śpiewaczego z Rudy Solskiej i warsztaty tradycyjnych ozdób choinkowych

14.00 – Ukraina w Centrum Lublina Przegląd kina ukraińskiego

14.00 – Warszaty Warsztaty gry na drumli

16.00 – Prezentacja projektu „Rekonstrukcja Harmonii Polskiej – pracownia brzmienia akordeonu „Accrea”

17.00 – Zaczytane brzmienia – spotkanie autorskie, prezentacja książki – Piotra Grochowskiego – „Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach.” – prowadzenie Tomasz Rokosz

17.00 – Koncert Kwartet Jorgi, Polska 10/15
18.30 – wernisaż wystawy „Kolekcjoner” – współczesny folklor miejski kibicuje 19.00 – Koncert Główny 30/35
19.00 – Ukraina w Centrum Lublina Pokaz mody – Moksha             Orkiestra św. Mikołaja, Polska
            Vedan Kolod, Syberia
            VieśNova, Polska
2.00 – Folk Nocą Gendos+Jorgos Skolias, 10/15

niedziela, 13 grudnia 2009
11.30 – Ukraina w Centrum Lublina: Koncert w cerwki (Skansen) Doshid Sonca, Ukraina

16.00 – Recital Łukasza Czyżewskiego

18.00 – Koncert DK „Grażyna” Čači Vorba, Polska

20.00 – Folk i okolice Akurat, Polska

Noni, nona, chirurgia plastyczna, narty, trampolina, sushi Warszawa

Z Księgi mów proroka Etana.

Mowa dziewięćdziesiąta piąta.

O nieumiarkowaniu w dbałości o zdrowie

 

Jednego razu prorok Etan rzekł uczniom swoim taką rzecz:

 

Nadejdzie taki czas, kiedy ludzie będą przesadnie dbać o swoje zdrowie, a raczej o stan, który błędnie będą ze zdrowiem utożsamiać. Nie dosyć im będzie tego, że będą się faszerować rozmaitymi specywikami tak zewnętrznymi, jak tez wewnetrznymi, przez wszystkie otwory ciała podawanymi, tak wstydliwe, jak i niewstydliwe. Będą też jeszcze się traktowali rozmaitymi machinami, które im zdrowie miałyby zapewnic, czy tez przywrócić.

 

Między innymi bedą stosowali: Noni, nona, chirurgia plastyczna, narty, trampolina, sushi Warszawa.

 

Czy te medykamenta i zabiegi, a w szczególności Noni, nona, chirurgia plastyczna, narty, trampolina, sushi Warszawa, bedą odnosiłyjakikolwiek skutek, tego mi nie objawiono. Objawiono mi jedynie, ze bedą one skutecznie drenował mieszki i trzosy.

 

 

Zaprawdę powiadam Wam, ze jest rzeczą dobrą i słuszną dbałość o zdrowie ciała danego nam przez Boga, złą natomiast rzeczą jest dbałość o te sprawy przesadna. We wszystkim bowiem należy zachowywać umiar.

 

Jest bowiem powiedziane w Dobrej Księdze „ Najwyższy wywiódł z ziemi zioła rozmaite i leki wszelakie, a czlowiek rozumny gardził nimi nie będzie”, nie jest jednak tam napisane, że każdy musi wsystkich owych leków uzywać.

Reklama Na Blogach

kolektory słoneczne, sejfy, granit, kartony, Świetliki dachowe

Z Księgi mów proroka Etana.

Mowa pięćdziesiąta piąta.

O wyposażeniu domów

 

Jednego razu prorok Etan rzekł uczniom swoim taką rzecz:

 

Mówiłem Wam już o tym, że w czasach daleko przyszłych nie będzie już wielu sposród tych problemów, z którymi się dzisiaj borykać nam przychodzi, będą natomiast inne, po większej części takie, które ludzie sami sobie stworzą.

 

Mówiłem Wam już, że z powodu zawiłości prawa, budowanie domów będzie trudne i skomplikowane. Do tego jeszcze dochodzić będą komplikacje związane z domów owych wyposazaniem. A w domach bedą montowane urządzenie rózne, jak na przykład kolektory słoneczne, sejfy, granit, kartony, Świetliki dachowe i wiele innych.

 

Na co te kolektory słoneczne, sejfy, granit, kartony, Świetliki dachowe i inne rzeczy bedą komuś potrzebne, tego nie wiem, wiem jednak, że montowane będą. Nie zawsze bowiem potrzba dyktowac będzie inwestycje, często będą one powodowane przez przyczyny inne, chociażby przez małpie nasladownictwo, które tak jest wśród ludzi rozpowszechnione, ze można się zastanowic nad ty, czy człowiek przypadkiem od małpy nie pochodzi.

 

Zaprawdę powiadam Wam, biedny jest ów człowiek, którry ma wiele rzeczy, których nie potrzebuje, a brakuje mu wielu takich, które są mu naprawdę potrzebne.

Reklama Na Blogach

Zapomniane Imię

Od co najmniej ćwierćwiecza imię Jehowa nie kojarzy się powszechnie ani z katolicyzmem, ani z judaizmem, a jedynie ze wspólnotą wyznaniową znaną jako Świadkowie Jehowy. Inne konotacje tego imienia są znane bardzo niewielkiemu ułamkowi społeczeństwa polskiego. Nie zawsze jednak tak było, co więcej nawet dzisiaj nie nie wszędzie tak jest.

 

Zacznijmy od początku. Imię Jehowa jest jednym z możliwych odczytań tetragramu JHWH, czyli Imienia Bożego występującego w Starym Testamencie. Dziś już wiemy, że ten sposób odczytu pojawił się dosyć późno, bo dopiero w średniowieczu. Analiza dzieł Ojców Kościoła, szczególnie Klemensa Aleksandryjskiego, Epifaniusza z Salaminy i Teodoreta z Cyru, wskazuje, że najprawdopodobniej zarówno Żydzi jak też Samarytanie wymawiali to imię jako Jahwe. Pisarze ci bowiem zapisywali je w swoich greckich teksach fonetycznie jako Jabe lub Jawe. Jednak od XI do XIX wieku we wszystkich językach zachodnich które przejęły terminologie biblijna z łaciny używano formy Jehowa. W języku angielskim, w którym użycie tego imienia było dużo szersze niż w innych forma Jehova dominuje do tej pory. W odróżnieniu od angielszczyzny, w języku polskim nie używano praktycznie imienia Jehowa w tekstach religijnych, ani katolickich ani dysydenckich. Znajdowało ono zastosowanie jedynie w:

-tekstach naukowych

-poezji, głównie romantycznej.

Gdy odkryto bardziej prawdopodobną wymowę, naukowcy zaprzestali używania formy Jehowa. Również w poezji straciło ono na znaczeniu z powodów, które pragnę naświetlić w niniejszym tekście. Żeby jednak móc mówić o utracie znaczenia, najpierw trzeba przedstawić, jakie ono pierwotnie było.

 

Pierwsze w polskiej poezji użycie imienia Jehowa miało miejsce jeszcze w epoce Baroku. Wespazjan Kochowski, jeden z najwybitniejszych poetów tego okresu kilkakrotnie użył tego imienia w swoim debiutanckim zbiorze wierszy Niepróżnujące próżnowanie:

 

Niech się zlękną, niech się wstydzą,

Pohańbienie swoje widzą,

Niech pozna ich harda głowa,

Żeś najwyższy Ty, Jehowa!

 

Największą jednak popularność imię to zyskało w romantyzmie. Najhojniej posługiwał sie nim Juliusz Słowacki, można je spotkać między innymi ze wszystkich największych dziełach tego wieszcza. Oto kilka przykładów:

 

Głuche cierpiących jęki, śmiech ludzki nieszczery

Są hymnem tego świata – a ten hymn posępny,

Zbłąkanymi głosami wiecznie wniebowstępny,

Wpada między grające przed Jehową sfery

Jak dźwięk niesfornej struny. Ziemia ta przeklęta,

Co nas takim piastunki śpiewem w sen kołysze.

Szczęśliwy, kto się w ciemnych marzeń zamknął ciszę,

Kto ma sny i o chwilach prześnionych pamięta.

(Godzina myśli)

 

I niechaj będzie jakoby stoletnie…

Lecz nie… O Boże! nie słuchaj, Jehowa”.

Tu zamilkł; oczy mu błyszczały świetnie

I pięknym srebrem uwieńczona głowa

Pośród głów młodych błyszczała szlachetnie

Jak księżyc, kiedy się nad rankiem chowa

Za morze albo za egéjskie skały,

Nadzwyczaj wtenczas smutny, wielki, biały…

(Beniowski)

 

 

Ja wszystko sko ńczę z chwilą ogromną odrodu.

Lecz dajcie mi si ę w ręce, zamiast trzymać berło

Niechaj piastuj ę siłę olbrzymią narodu!

A koron ę Jehowy przyozdobię perłą

Ludu zmartwychwstałego… Dajcie mi się w ręce!

(Kordian)

 

Rzadziej od Słowackiego używali tego imienia dwaj pozostali wieszczowie, ale i w ich twórczości można je odnaleźć. U Mickiewicza pojawia się raz – w młodzieńczym wierszu z 1820 roku, zatytułowanym Hymn na dzień Zwiastowania N.P. Maryi:

 

Pokłon Przeczystej Dziewicy!

Nad niebiosa Twoje skronie,

Gwiazdami Twój wieniec płonie

Jehowie na prawicy.

(…)

Pójrzal Jehowah i w Niej upodobał sobie;

Pękły niebios zwierciadła,

Biała gołąbka spadła

I nad Syjonem w równi trzyma skrzydła obie,

I srebrzystej pierzem tęczy

Niebianki skronie uwięczy.

 

U Zygmunta Krasińskiego imię Jehowa pojawia się w złorzeczeniach Chóru Przechrztów w Nie-boskiej Komedii:

 Jehowa pan nasz, a nikt inny. – On nas porozrzucał wszędzie, On

nami, gdyby splotami niezmiernej gadziny, oplótł świat czcicielów

Krzyża, panów naszych, dumnych, głupich, niepiśmiennych. – Po

trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im.

 Jehowa Pan Izraela, a nikt inny. – Po trzykroć pluńmy na zgubę ludom

– po trzykroć przeklęstwo im!

 Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na

zatratę im – oni panów zabiją po błoniach – rozwieszą po ogrodach i

borach – a my ich potem zabijem, powiesim. – Pogardzeni wstaną w

gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie,

miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. – Pluńmy po

trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im!

 

Jest to bodaj jedyny w polskiej literaturze przypadek, gdy imię to konotuje wyraźnie negatywnie.

Z kolei w sensie jak najbardziej pozytywnym używał go Norwid, który robił to równie często jak Słowacki:

 

Śmierć mi rytmem w nieskończeniu,

Wszczęciem słowa, co nad-słowa,

I językiem w pod-niebieniu

Gwiazd-piejącym: „O Jehowa…”

Aż – sprzeczności gdzie roz-snowa

W harmonijnym zjednoczeniu,

Aż gdzie ani dnia, ni cieniu!

( Rapsod Niewola )

 

Dziś, teraz, również k o n i e c ś w i a t a bliski.

Nie on ostatni koniec wszech-konieczny,

O którym żaden wyrosły z kołyski,

I żaden Anioł nie wie, i Syn-wieczny,

Jedno Ogromny Sam Jeden Jehowa;

Lecz ten, o którym jest osobna mowa,

Że się z p o s t a c i-c z a s ó w poznać daje,

Jak deszcz i burzy woń, lub jasne maje…

(Do J.O Księcia Adama Czartoryskiego)

 

Dziejów sąd ma u siebie tę straszną potęgę,

Że może słowa nie rzec i utworzyć księgę,

Skoro nie gwałcąc zdania ani rzeczy biegu,

Postawi tylko trumnę przy trumnie w szeregu,

A wiatr kątami owych zaświśnie w te słowa:

Nie rzekłem nic… czytajcie! co zmówił Jehowa!”

(Rzecz o wolności słowa)

 

Nie tylko najwięksi poeci polskiego romantyzmu pisali o Jehowie. Przypomniany ostatnio przez premiera Kaczyńskiego, Kornel Ujejski, w swoich wierszach i poematach często bazował na tematyce zaczerpniętej ze Starego Testamentu. W jednym z takich utworów, zatytułowanym Hagar na puszczy, kilkakrotnie używa imienia Jehowa.:

 

Od słońca pożaru sczerniała mi głowa,

A wkoło pustynia; – do Ciebie, Jehowa,

Podnoszę płaczący mój głos

Spraw Panie! by niebo nade mną wychłódło,

I skały granitu zmień, Panie, na źródło,

A piasek czerwony na wrzos.

 

I nigdyż, Jehowa! i nigdyż do zgonu

Nie ujrzę już dolin kwiecistych Hebronu,

Ni miejsca, gdzie pan mój i ród?

(…)

 

Jehowa! Jehowa! on krzyknął, on pada!

I usta spalone do ust mych przykłada,

A żar z nich wyciąga miast tchu.

Przed głosem, przed moim, czyś zaparł niebiosy?

Jehowa! Jehowa! och wody, och rosy,

Kropelki, kropelki choć dżdżu!

JHVH

Bodaj najciekawszy przykład uzycia tego imienia znajdziemy w twórczości innego krajowego romantyka – Teofila Lenartowicza, w jego wierszu Izrael:

 

Jehowa mocny, strzeż, żeby dzieci tej ziemi

Nie poszły z Polski precz, jak my z Jerozolimy,

By studni ludy swych nie zamknęły przed niemi,

Gdy środkiem wielkich miast iść będą te pielgrzymy;

(…)

Królowie, dla was śmierć i ludy dla was krzyczą,

I zrozpaczeni wy, lecz Pan wybrane zbierze

I oni wezmą świat i ziemię odziedziczą,

Za nami mury miast, za nami pójdą wieże,

Jehowah! ach Jehowah!

Elohim Sabaoth, ach! Ach…

 

Uznałem ten przypadek za wyjątkowo ciekawy, dlatego ze oprócz typowej polskiej formy „Jehowa”, pojawia sie tu jeszcze wtórnie zhebraizowana forma „Jehowah” (obecna już wcześniej u Mickiewicza), oraz dwa inne hebrajskie imiona Boga: Elohim i Sabaoth. Pojawiało się to Imię jeszcze u innych, mniej znanych polskich romantyków, jak Ludwik Kondratowicz (Władysław Syrokomla), czy Mieczysław Romanowski, a także u nawiązujących mniej lub bardziej do trendów romantycznych poetów późniejszych okresów jak: Józef Szujski, Maria Konopnicka, czy Leopold Staff. Pewnym zaskoczeniem jest obecność w tym gronie katolickiej świętej – Siostry Faustyny Kowalskiej. . Jak wiadomo jej dzieło życia – Dzienniczek jest przeplatane licznymi wierszami utrzymanymi w konwencji naiwno-sentymentalnego neoromantyzmu. Pod numerem 1744 znajduje sie wiersz, w którym dwukrotnie pojawia się to imię.

 

Jednak dzień i noc woła ludzkość do Ciebie,

Z otchłani nędzy, grzechów i wszelkiej boleści.

Usłysz jęk i łzy, który królujesz w niebie,

Boże wielkiego miłosierdzia, Boże litości.

 

Zawinił człowiek, lecz przeprosić nie jest w stanie.

Bo nieskończona przepaść się rozwarła między Bogiem a człowiekiem.

I woła głosem swej nędzy: Ześlij nam zmiłowanie

Lecz milczy Jehowa… i przechodzi wiek za wiekiem.

 

Lecz potęguje się tęsknota całej ludzkości

Za Tym, który był im przyobiecany.

Przyjdź, Baranku Boży, i zgładź nasze złości,

Przyjdź, oświeć nasze ciemności, jak promień świetlany.

 

I woła ludzkość bez przestanku do Ciebie, Panie nad pany,

Do niezgłębionego miłosierdzia Twego, do Twojej litości

O wielki Jehowa, daj się być przebłagany,

Wspomnij na Twą dobroć i przebacz nasze złości.

 

W okresie powojennym notujemy jedynie dwa przypadki poetyckiego użycia imienia Jehowa. Pierwszy, to dokonany przez Czesława Miłosza przekład średniowiecznego wiersza anonimowego żydowskiego poety, piszącego po hebrajsku:

 

Ty jesteś Jehowa, ja jestem wędrowiec.

Kto powinien mieć litość nad wędrowcem

jeżeli nie Jehowa?

 

W kolejnych zwrotkach następuje wyliczenie przeciwieństw w cechach Boga i człowieka. Warto wspomnieć, że wiersz ten doczekał się parafrazy autorstwa Rafała Wojaczka (nie zawierającej imienia Jehowa), ta zaś stała się tekstem jednej z piosenek rockowego zespołu Chłopcy z placu Broni.

Drugim utworem powojennym zawierającym to imię jest piosenka Jacka Kaczmarskiego Opowieść pewnego emigranta, w której powjawiają się słowa:

 

Jak ja powiem Jehowie – Przy mnie, Jahwe, stań,

Z tą Polską związanym pępowiną hańb!

 

Symptomatyczny jest fakt, ze nie udało mi się znaleźć ani jednego tego typu utworu, który byłby stworzony przez poetę do dzisiaj żyjącego.  Świadczy to o tym, że zjawisko występowania w Polskiej poezji imienia Jehowa można, na chwilę obecna traktować jako historyczne, przynależące do okresu już zamkniętego. Nie znaczy to oczywiście, że nie może kiedyś w przyszłości się ono odrodzić. Trudno jednak będzie w takim przypadku mówić o jego ciągłości. Zjawisko o charakterze ciągłym istniało, ale nasze pokolenie jest świadkiem jego wygaśnięcia. Z tej racji łatwiej pokusić sie o jakąś wstępną jego analizę. Stosowanie imienia Jehowa w poezji zanikło moim zdaniem z następujących powodów:

-praktycznego zaniku nurtu neoromantycznego w poezji polskiej

-świadomości nieprawidłowości tej formy, poeci przecież starają się używać prawidłowego języka. Poprawna zaś forma Jahwe, ze względu na egzotyczne brzmienie dużo gorzej nadawała sie do poetyckich zastosowań.

-dominującego kojarzenia imienia Jehowy z denominacją Świadków Jehowy, co mogłoby spowodować nieprawidłowe zrozumienie tekstów poetyckich zawierających to imię.

Warto odnotować, ze jednocześnie z zanikiem omawianego zjawiska pojawił się trend nowy, od starego dużo słabszy i najprawdopodobniej zupełnie od niego niezależny. Otóż pojawiły się głównie w środowisku oazowym ,nieliczne piosenki religijne, wykorzystujące imię Jahwe. Najbardziej znana jest następująca:

 

Ci, którzy Jahwe ufają

Są jak góra Syjon

Co się nigdy nie porusza

Ale trwa na wieki

 

Góry otaczają (święte miasto) Jeruzalem

Tak Jahwe otacza swój lud

I teraz i na wieki

I teraz i na wieki

 

Uznałem to zjawisko za zupełnie niezależne od poprzedniego ze względu na jego całkowicie odmienny charakter. Po pierwsze te nowe utwory mają charakter ściśle religijny i religijne, choć nie liturgiczne zastosowanie. Po drugie są niewątpliwie przejawem przenikania wpływów judaistycznych, do religijności katolickiej, czego kiedyś skrupulatnie unikano, a co w posoborowej rzeczywistości Kościoła uważa się za dopuszczalne. Uważam, ze pojawienie się tego zjawiska ma wyraźny związek z szerokim użyciem imienia Jahwe w dwu pierwszych wydaniach Biblii Tysiąclecia.

Jehowa! Jehowa! och wody, och rosy,

Kropelki, kropelki choć dżdżu!

JHVH

Po przeczytaniu wszystkich przytoczonych fragmentów poezji niemal automatycznie nasuwa się obserwacja, że imię Jehowa występuje w tych utworach w dwóch nieco różniących się znaczeniach.

U Mickiewicza, Słowackiego i Norwida Jehowa jest synonimem Boga – Boga uniwersalnego, można powiedzieć, że Boga w rozumieniu chrześcijańskim. Niektóre z tych utworów nasuwają skojarzenie z Bogiem Ojcem, inne zaś z Trójcą Świętą jako całością. Natomiast u Krasińskiego, Ujejskiego, Lenartowicza, Świętej Faustyny, Miłosza i Kaczmarskiego imię Jehowa odnosi się do Boga żydowskiego. Oczywiście i tu są pewne różnica. Jedynie Krasiński zdaje się sugerować, że chodzi tu o Byt odmienny od Boga chrześcijan. Inni poeci mówią raczej o tym samym Bogu, tyle, że pojmowanym na żydowski sposób. Można powiedzieć, że odwołują się do sytuacji starotestamentalnej. Jest to zasadniczo takie same zastosowanie tego imienia, jakie miało miejsce w dawniejszych tekstach naukowych. W żadnym znanym mi przypadku używanie przez poetę imienia Jehowa nie było związane z wyznawaniem przez niego poglądów religijnych zbliżonych do tych, które głoszą Świadkowie Jehowy, czy też jakiejkolwiek innej formy unitarianizmu. Wszyscy omawiani autorzy byli mniej lub bardziej gorliwymi katolikami, chociaż niektórym z nich zdarzały sie prywatne odstępstw od katolickiej doktryny. Warto zauważyć, że drugie ujęcie okazało się dużo bardziej żywotne. O ile po Norwidzie nikt już nie nazywał Boga Trójjedynego, czy Boga Ojca Jehową, to jeszcze przez ponad stulecie używali tego imienia polscy poeci odwołujący się do konwencji żydowskiej. Większa trwałość tego kontekstu użycia mogła być związana z większą jej powszechnością. O ile w pierwszym kontekście imię Jehowa stosowało czterech poetów, to w drugim kilkunastu. Nie bez wpływu był też wspomniany już zakres jego stosowania w nauce. Dalej, należy przypuszczać , że nadawanie imienia Jehowa bogu chrześcijańskiemu, mogło być odbierane jako próba judaizowania chrześcijańskiej religii i kultury, co nie było, jak już wspomniałem mile widziane.

 

Nie ma dziś potrzeby wskrzeszać tej tradycji, choć nie ma tez sensu protestować, gdyby się ktoś takiego wskrzeszenia podjął. Warto jednak pamiętać, że imię Jehowa nie zawsze kojarzyło się z ulicznymi i domokrążnymi misjonarzami religii opartej na kolorowych obrazkach. Nie należy się więc bać używania tej formy imienia Bożego, która choć najprawdopodobniej niepoprawna w sensie historycznym, ma swój poetycki urok.  

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij