Magia Bożego Narodzenia

Zagrożeniowcy i innych sortów fundamentaliści katoliccy, protestanccy i podobni mają swój własny kalendarz „liturgiczny”. Pierwszym większym wydarzeniem jest zawsze Halloween, o którym wypisują wszystko co najgorsze. Od jakichś dwóch lat kolejną batalię wytaczają przeciw Andrzejkom. Nie za bardzo wiadomo czemu, bo Andrzejki od lat zamierają, podążając za swoim bliźniaczym świętem, czyli Katarzynkami, o których nikt już poza etnologami nie pamięta. A właściwie zamierały, bo ofensywa fundamentalistów może je ożywić. Taki paradoks.

Ale Andrzejki już minęły, zaczął się Adwent i przyszła pora na walkę z „Magią Świąt” (taką jak w obrazku powyżej). A w zasadzie walkę z bogactwem języka polskiego. Bo słowo „magia” ma w języku polskim więcej niż jedno znaczenie, czego fundamentaliści zdają się nie zauważać. Zerknijmy więc do Słownika języka polskiego PWN:

magia

  1. «ogół wierzeń i praktyk opartych na przekonaniu o istnieniu mocy nadprzyrodzonych, które można opanować i wywoływać za pomocą zaklęć, obrzędów i czarów»
  2. «niezwykła siła oddziaływania»
  3. «zniewalający urok jakichś miejsc lub osób»

Fundamentaliści mają rację mówiąc, że Święta Bożego Narodzenia nie mają nic wspólnego z magią w sensie pierwszym. Ale znaczenie drugie i trzecie jak najbardziej do tych świąt pasują. Boże Narodzenie ma od wieków niezwykła siłę oddziaływania i zniewalający urok. I nie ma w tym nic sprzecznego z chrześcijaństwem. Niezwykła siła oddziaływania i zniewalający urok Świąt Bożego Narodzenia tkwią bowiem w Tym, który jest tych świąt Istotą – w narodzonym Jezusie Chrystusie.

Nie walczmy więc z magią świąt, tylko interpretujmy ją po katolicku.

Mahabharata

Okładka książki Mahabharata Vyasa

Barzo ważna książka dla poznania Indii, ale też istotna pozycja w literaturze polskiej. Zacznijmy od pierwszego aspektu. W pewnym sensie jest dla Indii tym, czym dla Grecji Iliada i Odyseja. Wielki epos o bogach i bohaterach. O ile jednak u Homera treści filozoficzne pojawiają się mimochodem, jako wtrącone sentencje, to u Vyasy są im poświęcone całe traktaty. A w nich oprócz bogów i bohaterów pojawia się z jednej strony Jedyny Bóg, a z drugiej strony zwykły człowiek ze swą boską duszą. Zarówno we fragmentach mitologicznych, jak i filozoficznych można znaleźć wiele uniwersalnych prawd o świecie. Ciekawie wypada porównanie z Biblią. Można dostrzec zaskakujące paralelizmy. Ich odkrywaniem musi się jednak każdy zająć sam, bo każdy znajdzie inne. W ten sposób lektura staje się ćwiczeniem duchowym, swego rodzaju inicjacją.

Co do drugiego aspektu, czyli miejsca tej książki w literaturze polskiej, to warto zwrócić uwagę na osobę tłumacza, Antoniego Lange. Ten nieco zapomniany polski pisarz żydowskiego pochodzenia, nadał swojemu przekładowi klimat nieco bublijny. Jestem przekonany, że uwypuklił paralelizmy Mahabharaty i Biblii. Dzięki temu uczynił tę księgę przystępniejszą dla polskiego czytelnika i w prowadził ją do kanonu polskiej literatury, choć niewątpliwie raczej na obrzeża tego kanonu. Cenne jest, że do wydania włączył fragmenty przetłumaczone przez innych literatów, co uzmysławia różnorodnośc możliwości tłumaczenia, Przy okazji chciałbym zasygnalizować, że Lange pisał też ciekawe opowiadania inspirowane religiami wschodu. No i był wujem Bolesława Leśmiana.

65/52/2024

Klasyka bez oceny

Podział ostateczny – C.S. Lewis

Okładka książki Podział ostateczny C.S. Lewis

Kiedyś starałem się przeczytać rocznie dwie książki ściśle religijne. Po jednej w Adwencie i Wielkim Poście. W ostatnich latach zwiększyłem tę ilość do siedmiu. „Podział ostateczny” Lewisa jest formalnie fikcją, a jednak bez wątpliwości zaliczam ją do tegorocznej siódemki książek stricte religijnych.

Śmierć, sąd Boży, niebo albo piekło – w chrześcijaństwie nazywamy to prawdami ostatecznymi. Ta książka jest fabularną opowieścią o rzeczach ostatecznych. Fabularną, bo autor nie chciał zostać drugim Swedenborgiem.

*****

59/52/2024

Ciała – Annie Ernaux

Okładka książki Ciała Annie Ernaux

Trzecia i ostatnia jak dotąd przeczytana przeze mnie książka ostatniej jak dotąd francuskiej noblistki. Jedno i drugie „jak dotąd”, bo pewnie i jakąś jej książkę jeszcze kiedyś przeczytam i Nobla jeszcze nie raz literaci francuscy dostaną.

Ta książka była dla mnie najtrudniejsza w odbiorze z owych trzech. Nie z powodu przesycenia seksem, bo to we współczesnej literaturze w zasadzie normalne, ale z powodu aborcji. Autorka aborcję nie tylko usprawiedliwia, ale apoteozuje a nawet sakralizuje. I to jest dla mnie nie do przyjęcia. Ale oczywiście nie przekreśla wartości literackiej tej książki. Tylko obniża,

58/52/2024

Lata – Annie Ernaux

Spośród trzech przeczytanych przeze mnie książek Annie Ernaux tę uznaję za najlepszą. Życie bohaterki przeplatane z historią Francji. Forma to sekwencja krótkich notek. Przypomina Szczelinami Szostaka, co ponownie sugeruje, że Szostak inspirował się Ernaux.

Zachęcam do lektury tej książki wszystkich zainteresowanych dwudziestowieczną historią Francji. Fajnie ustawia perspektywę.

57/52/2024

*****

Spoczywanie – Wit Szostak

Okładka książki Spoczywanie Wit Szostak

Tego utworu nie numeruję na liście lektur, gdyż nigdy nie była wydana jako osobna książka. Funkcjonuje jedynie jako opowiadanie w zbiorze i audiobook. A jednak uznałem, że notatkę trzeba mu poświęcić, Po pierwsze dlatego, że tym utworem krakowski literat wpisuje się w nurt literatury śląskiej. W tym przypadku egzośląskiej, ale mimo tego, że napisaane z zewnątrz, ma niewątpliwie śląski charakter. Pokreśla tę śląkość nazwisko jednego z bohaterów – Onaczek, wyraźnie pochodzące od śląskiego słowa onaczyć. I można to opowiadanie streścić jednym słowem – onaczenie.

Wojciech Chmielarz – seria o Mortce

Seria książek obyczajowych udających kryminały. Do przedostatniego tomu dobrze udających. Przypominają nieco prozę Iana Rankina. Co jakiś czas robię sobie taki przerywnik z lżejszych książek. Wiem, że trochę głupio brzmi nazywanie lżejszymi książek, w których trup ściele się gęsto. No, ale umówmy się, że filozofia, to to nie jest, nawet na tle innych polskich kryminałów, zwłaszcza Krajewskigo, cy Wrońskiego.

Podpalacz, ****
Farma lalek, ****
Przejęcie, ****
Osiedle marzeń, ****
Cienie, ****
Długa noc, ***

52-56/52/2024

Zamieć – Ken Follett

Okładka książki Zamieć Ken Follett

Gdy w 2016 roku przystąpiłem do wyzwania 52 książek w roku, przyjąłem założenie, że książki przeczytane powtórnie będę sobie zaliczać, gdy o ostatniej lektury minęło co najmniej pięć lat. Tego założenia się trzymam, a skoro od 2018 wszytskie przeczytane książki omawiam na blogu, siłą rzeczy będą pojawiać się powtórnie. O Zamieci pisałem już w roku 2011. Wtedy skupiłem się na alegorycznym znaczeniu tej powieści, dlatego teraz ten aspekt pominę, choć niewątpliwie mógłbym go pogłębić. Może to kiedyś zrobię przeredagowując stary tekst.

Dzisiaj jednak napiszę zupełnie inaczej. Po pandemii patrzymy na wirusy zupełnie inaczej niż przed pandemią. Nie da się teraz czytać tej książki nie myśląc o kowidzie, zwłaszcza, że idea wirusa z Chin pojawia się w niej epizodycznie. Warto więc tę książkę czytać, by uświadomić sobie, czym są wirusy i jak są groźne. Bo jeszcze nieraz będziemy musieli stawić im czoła.

*****

51/52/2024

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij