










































Niniejszy wpis jest kompletnym zapisem fotograficznym etnograficznego mikrobadania terenowego przeprowadzonego w dniu 1 I 2025 na nowym cmentarzu parafialnym w Zwardoniu











































Niniejszy wpis jest kompletnym zapisem fotograficznym etnograficznego mikrobadania terenowego przeprowadzonego w dniu 1 I 2025 na nowym cmentarzu parafialnym w Zwardoniu









W drodze powrotnej z Białki w październiku zatrzymałem się w Suchej Beskidzkiej, stąd garść zdjęć









Odpowiedż na tytułowe pytanie, oczywiście literacką, a nie teologiczną znajdziemy w „Listach starego diabła do młodego” C.S.Lewisa: Bez wątpienia niemożliwą jest rzeczą przeszkodzić jego modlitwom za matkę. Istnieje jednak sposób, by te modlitwy unieszkodliwić. Postaraj się o to, by były zawsze bardzo „uduchowione”, by troska jego dotyczyła zawsze stanu jej duszy, a nigdy jej reumatyzmu. Wyniknie stąd podwójna korzyść. Po pierwsze myśli jego będą się zwracać ku temu, co uważa za jej grzechy, a przy odrobinie pomocy z twej strony doprowadzić można do tego, że zacznie zaliczać do grzechu wszystkie jej czynności, które są dla niego niewygodne lub irytujące. W ten sposób możesz dalej rozjątrzać istniejące zadrażnienia, nawet wówczas gdy znajduje się na klęczkach. Przeprowadzenie tego nie jest wcale trudne, a przekonasz się, że to jest bardzo zabawne. Po drugie, skoro jego wyobrażenia o duszy matki będą bardzo prymitywne i często błędne, będzie on w pewnym stopniu modlić się za osobę nierealną, a to już twoje zadanie, by ten urojony obraz uczynić z dnia na dzień coraz mniej podobny do rzeczywistej matki, do owej sarkastycznej starszej pani, siedzącej z nim przy śniadaniu. Z czasem będziesz mógł tę rozbieżność tak pogłębić, że żadna myśl lub uczucie zrodzone w czasie modlitwy za urojoną matkę nie zaważy już na jego ustosunkowaniu się do matki rzeczywistej. Swego czasu miałem własnych pacjentów tak pewnie w ręku, że można ich było w jednej chwili oderwać od żarliwej modlitwy za „duszę” żony lub syna po to, aby bili lub znieważali, bez żadnych skrupułów, prawdziwą żonę czy syna.
Konkurs Piosenki Eurowizji niezwykle mnie interesuje jako badacza kultury. Od czasu do czasu poświęcam mu więc jakiś wpist. Tym razem postaram się rzucić jakimś słowem na każdy z występów polskich preselekcji.
Chrust – „Tempo”. Najlepsze się na początek wylosowało. Zawsze podkreślałem, że najlepsze na eurowizję jest dynamiczne etno zakorzenione w tradycji danego kraju i śpiewane w jednym z języków tego kraju. Ten utwór wpisuje się w te kryteria idealnie. Do tego jest silnie metafizyczny.
Kuba Szmajkowski – „Pray” – Największym plusem tego utworu jest jego metafizyczny chareakter. Minusem język angielski
Justyna Steczkowska – „Gaja” również dynamiczne etno, nieco mniej zakorzenione muzycznie w polskiej tradycji. Wielki plus za język polski. Kolejny za metafizykę. Bardzo się cieszę, że wreszcie wysyłamy na eurowizję piosenkę po polsku.
Tynsky – „Miracle” – Podobnie jak u Szmajkowskiego, największym plusem tego utworu jest jego metafizyczny chareakter. Minusem język angielski
Daria Marx – „Let It Burn” – jedynym ciekawym elementem tego utworu są chusty na głowach wokalistki i tancerek, dzięki czemu kojarzą się one z Bene Geserit. Minusem język angielski
Sw@da x Niczos – „Lusterka” – Wielki plus za język podlaski, potencjalnie regionalny. Muzycznie nie do końca moja dawka.
Janusz Radek – „In Cosmic Mist” – miałki utwór, o którym nic konkretnego nie potrafię powiedzieć. Minus za angielski. Jeden z najsłabszych utworów w stawce.
Marien – „Can’t Hide” – miałki utwór, o którym nic konkretnego nie potrafię powiedzieć. Minus za angielski. Jeden z najsłabszych utworów w stawce.
Teo – „Immortal” – miałki utwór, o którym nic konkretnego nie potrafię powiedzieć. Minus za angielski. Jeden z najsłabszych utworów w stawce.
Sonia Maselik – „Rumours” – miałki utwór, o którym nic konkretnego nie potrafię powiedzieć. Minus za angielski. Jeden z najsłabszych utworów w stawce.
Dominik Dudek – „Hold The Light” – miałki utwór, o którym nic konkretnego nie potrafię powiedzieć. Minus za angielski. Jeden z najsłabszych utworów w stawce.









Garść zdjęć z mojego wyjazdu do Białki Tatrzańskiej w październiku 2024 roku

Na katolickich grupach dyskusyjnych często pojawia się pytanie, czy jakiś czyn jest grzechem powszednim (lekkim), czy śmiertelnym (ciężkim). Są to pytania, które trudno udzielić odpowiedzi, gdyż ciężar grzechu zależy nie tylko od ciężaru materii, ale też od stopnia świadomości i dobrowolności, które są znane tylko popełniającemu, a i to nie zawsze.
Pamiętałem z młodości, że bardzo trafne wskazówki w tej materii znajdowały się w książce Poradnik animatora księdza Michała Kaszowskiego, Postanowiłem więc nabyć tę książkę i odszukać te wskazówki. Oto one:
A teraz coś zastanawiającego. Gdy kupuję używane książki na Allegro zazwyczaj nie ograniczam się do jednej, ale robię sobie pakieciki po kilka, żeby mi się bardziej opłaciło płacić za przesyłkę. Tym razem wśród dobranych do Poradnika książek znalazło się Ryzyko chrześcijanina Karla Rahnera. Gdy po odebraniu paczki przeglądałem tę książkę, otworzyła mi się na stronie z takim tekstem:
Uznałem to za sui generis znak, że akurat trafiłem na fragment poruszający temat, nad którym aktualnie pracuję. Warto zauważyć, że obydwaj kapłani zauważają, że grzechy ciężkie nie są tak powszechne u prowadzących regularne życie sakramentalne katolików, jak się to powszechnie przyjmuje.

Człowiek nietoperz 61/52/2024
Karaluchy 63/52/2024
Czerwone gardło 64/52/2024
Trzeci klucz 66/52/2024
Pentagram 67/52/2024
Wybawiciel 68/52/2024
Pierwszy śnieg 70/52/2024
Pancerne serce 71/52/2024
Upiory 74/52/2024
Policja 77/52/2024
Pragnienie 3/52/2025
Jak już to czyniłem z innymi seriami kryminalnymi, książki Jo Nesbø o Harrym Hole potraktuję łącznie. Nie jest to kompletna seria, bo nie dałem rady dotrwać do końca. Zbyt mroczne, zbyt dużo niepotrzebnych zabójstw (zbędnych dla fabuły, co zawsze w powieści kryminalnej uważałem za wadę). Za plus poczytuję szeroką analizę norweskiego społeczeństwa. Szczególnie ujęły mnie tu wątki religijne. Wspomniane są tu, a nie raz szerzej omówione liczne wspólnoty religijne: Kościół państwowy, misja wewnętrzna, zielonoświątkowcy, Armia Zbawienia, rosyjscy prawosławni, katolicy. Ze znaczących w Norwegii brakuje chyba jedynie kwakrów. Jest nawet parachrześcijański własnowierca przedstawiający się jako mnich i sprowadzający naukę Chrystusa do poświęcenia na rzecz bliźniego. Pojawiają się tu również cziekawe spostrzeżenia socjologiczne, które czasami zapożyczam do swoich blogów. Seria dość równa i mająca wpływ na innych twórców nie tylko w Skandynawii. Dwóch znanych mi polskich pisarzy wyraźnie się tym inspiruje.
****

Bardzo luźna poetyucka parafraza Tao Te Cing Lao Tsego. Więcej tu Biblii, hinduizmu, buddyzmu i samego Lemańskiego niż taoizmu. Można powiedzieć, że to mlodopolski poemat filozowiczny luźno inspirowany naukami szeroko pojętego wschodu. Bardziej dla zainteresowanych Młodą Polską i jej duchowością niż dla zainteresowanych taoizmem. Tych drugich zachęcam do lektury innych przekładów. Jest ich mnóstwo, może jeszcze w tym roku któryś z nich omówię. Mimo wszystko warto tę książkę czytać, bo jest przykładem mało znanego nurtu w polskiej poezji.
****
5/52/2025

Kolejna po Dziadku do orzechów dziewiętnastowieczna książka dla dzieci, którą powinni czytać także dorośli. Alegoryczna opowieść o dojrzewaniu i rozwoju osobistym. Retelling Odysei. Na pewno w dużym stopniu zainspirowała Lewisa do napisania Opowieści z Narnii. Szczególnie scena uwolnienia lwa przez myszy na to wskazuje. Z tym że tu jest to jeszcze lew a nie Lew. Warta dogłębniejszej analizy, może się tym jeszcze zajmę.
*****
4/52/2025

Od kilku lat staram się czytać i odnotowywać na blogu co najmniej siedem książek ściśle religijnych. Oto pierwsza z nich. Dziewiętnastowieczna norbertanka ma otwarty proces beatyfikacji, przysługuje jesj tytuł służebnicy Bożej. Mam nadzieję, że doczekam jej beatyfikacji.
Jest to bardzo interesująca mistyczka i calkiem niezła poetka. Jej zapiski są wyraźnie skierowane do zakonnic, mniemam, że do współsióstr z zakonu norbertańskiego. Wykazuje się barzo dobrą znajomością Pisma Świętego – swobodnie cytuje i parafrazuje nie tylko Ewangelie, listy świętego Pawła i psalny, ale także Apokalipsę, Księgę Przysłów, Księgę Rodzaju i co chyba najciekawsze Pieśń nad Pieśniami. Bo właśnie na tej księdze opiera się jej mistyka, wyraźnie oblubieńcza w charakterze. Odwołuje się do licznych świętych mistyków w tym Marii Magdaleny, którą można uznać (w pismach Podoskiej jest to wyraźnie widoczne) za prekursorkę mistyki oblubieńczej, Augustyna z Hippony, Gertrudy z Helfty, Franciszka z Asyżu i Teresy z Avila. Mistyka Emilii Podoskiej jest dojrzała i spójna. Odwołuje się wielokrotnie do głównych przejawów klasycznej mistyki katolickiej takich jak adoracja Eucharystii, rozważanie Męki Pańskiej i modlitwa za dusze czyśćcowe. Wielokrotnie pisze też o celu życia duchowego, jakim jest mistyczne zjednoczenie z Jezusem Chrystusem. Docenia rolę asceezy, ale unika przesady w jej praktykowaniu. Docenia rolę śpiewu w życiu duchowym, po raz kolejny odwołując się do Pieśni nad Pieśniami.
3/52/2025
*****