
Humanistyka to nie tylko opracowania, zarówno te wprost w postaci książek i artykułów naukowych, popularnonaukowych i publicystycznych, jak i te nie wprost, ukryte w literaturze pięknej, ale także, a może nawet przedewszystkiem źródła. A nie ulega wątpliwości, że jednym z najważniejszych źródeł dla badaczy kultury jest Biblia. Ci, którzy badają samą Biblię, muszą ją czytać przedewszystkiem w językach oryginalnych. Jednak tym wszystkim, którzy przedmiotem swoich badań uczynili inne obszary kultury, w zupełności wystarczą przekłady na łacinę i języki narodowe. Jeśli chodzi o język polski, to dysponujemy już kilkudziesięcioma mniej lub bardziej kompletnymi przekładami Pisma Świętego, z których znakomita większość powstała w ciągu ostatnich stu lat, jednak nadal za jeden z najlepszych, zarówno z teologicznego, jak też i literackiego punktu widzenia uważa się przekład księdza Jakuba Wujka SJ, powstały pod koniec XVI stulecia. Gdy się mówi o tym przekładzie, to trzeba pamiętać o tym, że poszczególne jego wydania znacznie się od siebie różnią. Wynika to z faktu, że był to przez prawie cztery wieki jedyny oficjalny przekład katolicki i żeby się nadawał do powszechnego użytku trzeba było co jakiś czas uwspółcześnić jego język, a zwłaszcza pisownię. W ostatnich latach wznawiane są nie tylko wydania najbardziej uwspółcześnione, pochodzące z okresu międzywojennego, ale także mniej lub bardziej archaiczne. Wznowień dokonują różni wydawcy, czasami znający się na rzeczy, a czasami nie. W tym drugim przypadku powstają edycje dziwaczne, a czasem nawet kuriozalne.
Do tej właśnie grupy należy czterotomowe wydanie wydawnictwa com, które nabyłem pięć lat temu w jednym z hipermarketów sieci Tesco płacąc po dziesięć złotych za tom. A jest to okaz wielce dziwaczny. Pod względem językowym jest on dobrany idealnie, bowiem jego język jest z jednej strony cudownie staropolski, z drugiej zaś łatwo zrozumiały. Wersja młodsza byłaby uboższa artystycznie, starsza zaś trudna w odbiorze. Kuriozalność tej edycji kryje się więc nie w kwestiach językowych, a teologicznych. Z „Wujkiem” jest w ogóle pod tym względem taka ciekawa sprawa, że, chociaż jest on w stu procentach katolicki, to w ciągu tych kilku stuleci swojego funkcjonowania w obiegu kulturowym, był on wielokrotnie wykorzystywany również i przez protestantów. Wydawali oni własne wersje Biblii księdza Wujka, pozbawione ksiąg i fragmentów deuterokanonicznych, zaopatrzone za to w odnośniki kierujące do innych miejsc w Piśmie Świętym, w których poruszany jest ten sam temat. W nielicznych wypadkach terminy katolickie zastępowane są protestanckimi, na przykład pokuta jest zastępowana upamiętaniem, przy czym zmiany takie są zaznaczone w przypisach. Zresztą większości swoich modyfikacyj się nie wypierają, informują o nich bowiem w zawoalowany sposób na kartach tytułowych, z których jedną prezentuję na załączonej ilustracji. Samo wydanie protestanckiej wersji Wujkowej Biblii nie jest jeszcze, oczywiście, żadną miarą kuriozalne. Jest jednak takim niewątpliwie sposób w jaki to uczyniło wydawnictwo com. Otóż na początku każdego tomu zamieszczono od kilku, do kilkunastu fotografij przedstawiających Jana Pawła II.
Umieszczenie licznych fotografij papieża w protestanckiej Bibli jest pomysłem, delikatnie mówiąc, bardzo ekstrawaganckim. W oczywisty sposób świadczy to o tym, że wydawca nie miał zielonego pojęcia, co wydaje. Najwyraźniej wydawnictwo com nie zatrudnia żadnego kompetentnego, znającego się na literaturze redaktora. Dzięki temu udało się mu wydać Biblię, która w taki sposób łączy elementy katolickie i protestanckie, że nie nadaje się ani dla katolików, ani dla protestantów, dla jednych z powodu braku komentarzy i imprimatur, dla drugich z powodu zamieszczenia wizerunków papieża. Jest natomiast taka Biblia, podobnie jak wszystkie kurioza, gratką dla badaczy kultury.