Pisałem już na łamach swoich blogów o dwóch debiutach prasowych Anno Domini MMXI. Były to debiuty całkiem nowego Uważam Rze i odrodzonego jako Fenyx jaki z popiołów swoich Maxima. Moim zdaniem obydwa były całkiem udane, a pisma owe są na rynku niezwykle potrzebne. Dziś chcę napisać o nieudanych debiutach dwóch innych pism, będących w rzeczy samej konkurentami tamtych dwóch. Mowa o tygodniku Wręcz Przeciwnie i magazynie dla mężczyzn Prime. Obydwa zniknęły z rynku ledwo się na nim pojawiły, tygodnik po trzech a magazyn (nieco zderegulowany
dwumiesięcznik) po dwóch numerach. Oczywiście każdemu nowemu pismu jest niezwykle trudno utrzymać się na zatłoczonym rynku prasowym i każde, nawet najlepsze może rychło upaść, ale w tym przypadku do klapy przyczyniły się w dużym stopniu ewidentne błędy wydawców i redakcyj. Warto niniejszym części owych błędów przyjrzeć się bliżej.
Tygodnik pierwotnie miał nosić tytuł Wprost Przeciwnie, nieprzypadkowo kojarzący się z tygodnikiem Wprost, niegdyś zacnym, ale obecnie przejętym przez Ciemną Stronę Mocy. Nowy tygodnik miał być tworzony przez zespół dziennikarzy usuniętych ze starego po jego lewoskręcie. Co się jednak od razu rzucało w oczy, to brak w owym zespole byłego właściciela, a zarazem założyciela i wieloletniego redaktora naczelnego pisma – Marka Króla, oraz ostatniego prawicowego redaktora naczelnego Stanisława Janeckiego. Brak tych dwóch osób niewątpliwie odbierał przedsięwzięciu sporą dozę wiarygodności. Bo czyż załoga bez kapitana i pierwszego oficera jest nadal tą samą załogą? Należało więc zrobić wszystko, aby byłych szefów wciągnąć do zespołu, choćby tylko formalnie. Ciężki cios zadał tygodnikowi Ruch, potentat dystrybucyjny dyktujący warunki na rynku. Pod pretekstem zaspokojenia pretensyj aktualnego wydawcy tygodnika Wprost, dystrybutor ów kategorycznie odmówił rozprowadzania Wprost Przeciwnie, zmuszając tym samym to pismo do zmiany tytułu na Wręcz Przeciwnie. Oczywiście zmiana ta odbiła się bardzo negatywnie na kampanii reklamowej i sprzedaży nowego tygodnika. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że twórcy pisma taką reakcję w pewnym sensie sami sprowokowali. O ile można jeszcze zrozumieć nawiązanie w tytule, o tyle skopiowanie czcionki i układu graficznego było już sporą przesadą. Wydawca Wprost miał się do czego doczepić i się doczepił. A Ruch miał pretekst do działania, którego rzeczywiste przyczyny pozostają ukryte. Trzecim strzałem w stopę była bluźniercza okładka pierwszego numeru. Spowodowała ona odejście od pisma połowy jego autorów i połowy potencjalnych czytelników. Tych ostatnich bez wątpienia odstraszała też cena, o dwa złote wyższa niż Uważam Rze. Każdy z tych elementów osobno był niegroźny, ale w połączeniu dokonały dzieła zniszczenia. W ten oto sposób całkiem interesujący i bardzo dobrze zapowiadające się pismo upadło wskutek błędów swoich twórców.
Magazyn dla mężczyzn Prime również prawdopodobnie upadł (w przypadku pism rzadko wychodzących, dopóki nie ma oficjalnego komunikatu, trudno odróżnić upadek od znacznego opóźnienia w wydaniu kolejnego numeru) i też prawdopodobnie w wyniku błędów popełnionych przez jego twórców. Jest jednak pewna znacząca różnica. O ile w przypadku WP upadek spowodowało kilka drobnych błędów i niesprzyjająca sytuacja ogólna, o tyle w przypadku Prime można mówić o jednym tylko błędzie, ale za to kardynalnym. Błędem tym było nieprawidłowe wycelowanie pisma. Skierowało się na grupę docelową, która albo jest bardzo nieliczna, albo w ogóle nie istnieje. Prime był bowiem bardzo specyficznym pismem dla mężczyzn. Specyfika ta polegała na tym, że zamiast dominujących w innych pismach tego rozebranych, czy skąpo ubranych pań, w Prime’ie królowali kompletnie odziani panowie. Ich całostronicowe fotki zajmowały jakąś jedną czwartą objętości pisma. Oczywiście miało to służyć przedewszystkiem prezentacji modnych strojów. Również znaczna część artykułów poświęcona była modzie męskiej. Oczywiście jest sporo mężczyzn interesujących się modą. Problem jednak jest w tem, że część wspólna zbioru mężczyzn interesujących się modą i zbioru czytelników pism dla mężczyzn jest zbiorem bardzo mało licznym, lub wręcz pustym. To położyło ów magazyn, bo położyć musiało. Do tego jeszcze tytuł pisma został dobrany niezbyt fortunnie. Jest oczywiście rzeczą normalną, że magazyny dla mężczyzn mają zazwyczaj anglojęzyczne. Wynika to z faktu, iż większość z nich jest mutacjami tytułów brytyjskich lub amerykańskich. Dobrze by jednak było, by takie tytuły łatwo się odmieniały przez przypadki, zgodnie z zasadami języka polskiego. Gdy jakiś tytuł, tak jak Prime, wymaga używania do odmiany apostrofu, to w konsekwencji, jako ciało obce, źle leżące w języku polskim, gorzej się wpisuje w zbiorową pamięć i świadomość, co z kolei stanowi poważną przeszkodę na drodze do osiągnięcia rynkowego sukcesu. Moim zdaniem pismo nie było skazane na porażkę. Zachowując dokładnie tę samą zawartość mogło osiągnąć sukces, gdyby zostało odpowiednio wycelowane i zatytułowane, co zresztą do tego samego się w gruncie rzeczy sprowadza. Według mnie idealnym byłby tytuł „Modny Pan” z podtytułem „Magazyn nie tylko o modzie”. No ale teraz to już chyba musztarda po obiedzie.