
WYSTAWA

Galeria SztukiRybnickie Centrum Kultury
19.04.2012 godz. 18.00Otwarcie wystawy wysokogórskiejpt.” Kirgizja i góry Tien Szanu – wyprawa na Chan Tengri 7010 m n.p.m.”
wyprawa klubu KW Jastrzębie na CHAN TENGRI 7010 m.n.p.m.
6 sierpnia 2011 roku, północ, pobudka! Chociaż ciężko to nazwać pobudką, bo emocje związane ze zbliżającym się atakiem szczytowym nie pozwalały zasnąć ani na minutę. Temperatura -30oC i silne podmuchy wiatru, powtarzające się co kilka minut, skutecznie zniechęcały przed wyjściem z namiotu. Zagotowanie wody na skromne śniadanie i picie na atak szczytowy zajęło nam ponad 2 godziny. O 2.20 ruszamy w stronę szczytu…W wyprawie organizowanej przez Klub Wysokogórski w Jastrzębiu Zdroju brali udział Darek Mildner, Leszek Kopczyński, Jarek Baliński i Piotr Lilla. Dwóch ostatnich 6 sierpnia stanęło na szczycie.
w dniu otwarcia pokaz slajdów z wyprawy który poprowadzi Piotr Lilla i Darek Mildneri spotkanie z autorami zdjęć, członkami Klubu Wysokogórskiego z Jastrzębia – Zdroju, Dariuszem Mildnerem i Piotrem Lilla, którzy opowiedzą o zeszłorocznej wyprawie w „góry wysokie” oraz zwiedzaniu Kirgizji. Uzupełnieniem opowiadania będzie pokaz slajdów oraz krótkich filmów przybliżających piękno gór i kultury odległego zakątka świata.
Żałoba Narodowa. Inflacja, czy demokratyzacja?
Po niedawnej katastrofie kolejowej pod Szczekocinami JE Bronisław Komorowski, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wprowadził na terenie całego kraju dwudniową żałobę narodową. Decyzja ta została skrytykowana przez wiele różnych środowisk, wpisuje się ona bowiem w trwającą od kilku lat, a dokładnie od początku AD MMV inflację żałoby narodowej.
Żałobę Narodową w Polsce, podobnie jak w większości krajów świata wprowadza się zasadniczo w dwóch przypadkach: śmierci wybitnej jednostki, osobliwie zaś tragicznej, lub wielkiej katastrofy z licznymi ofiarami. Żałoby narodowe ogłaszano w Polsce począwszy od okresu II Rzeczypospolitej. Przez kilkadziesiąt lat ogłaszano jednak żałobę niezwykle rzadko: W okresie II Rzeczypospolitej uczyniono to cztery razy ( po śmierci prezydenta Wilsona, ministra Pierackiego, marszałka Piłsudskiego i arcybiskupa Teodorowicza), w czasie okupacji dwa razy ( po śmierci premiera Sikorskiego i po upadku Powstania Warszawskiego), a w okresie PRLu znów cztery razy (Po śmierci prezydenta Bieruta, generalissimusa Stalina, generała Zawadzkiego i prymasa Wyszyńskiego). Jak widać, na te dziesięć przypadków dziewięć dotyczyło śmierci wyróżniających się jednostek, a tylko jeden katastrofy z licznymi ofiarami. W okresie III Rzeczypospolitej ogłaszano żałobę czternaście razy z czego raz z powodu śmierci wybitnej jednostki (Jan Paweł II), dwanaście razy z powodu katastrof budowlanych komunikacyjnych, górniczych i klęsk żywiołowych, a raz z obydwu powodów naraz. Okres ten dzieli się wyraźnie na dwa podokresy. W latach 1990-2004 ogłoszono żałobę trzy razy, co mniej więcej odpowiada częstotliwości międzywojennej i wojennej, a w latach 2005-2012 jedenaście razy. Począwszy od 2004 roku ogłaszano ją w każdym roku za wyjątkiem 2011. Festiwal żałoby zaczął pod koniec swojej drugiej kadencji Aleksander Kwaśniewski, który w roku 2005 ogłosił ją trzy razy. Obserwując żałoby ostatniej dekady da się zaobserwować dwa zjawiska. Jedno dostrzegają prawie wszyscy, na drugie mało kto zwraca uwagę. Pierwszym jest inflacja żałób, które są obecnie ogłaszane wielokrotnie częściej niż dawniej, drugim jest ich demokratyzacja. Kiedyś żałobę ogłaszano prawie wyłącznie po śmierci wybitnych w pozytywnym, czy negatywnym sensie jednostek, obecnie ogłasza się ja prawie wyłącznie w przypadku katastrof z licznymi ofiarami.
A przecież katastrofy zdarzały się i wcześniej. Choćby w PRLu było ich niemało, a żadna nie została uhonorowana żałobą. Dlaczego więc te z XXI wieku są tak wyróżniane? W niektórych przypadkach jest to do pewnego stopnia uzasadnione. Po zawaleniu się hali targowej w 2006 roku napisałem na ten temat tekst zatytułowany „Katastrofa i mit”, który pozwolę sobie zacytować w całości: „Tragiczna w skutkach katastrofa budowlana w Chorzowie budzi wiele emocji. Wielu komentatorów zwraca uwagę na dysproporcje w traktowaniu jej ofiar i ofiar wypadków drogowych, w których każdego weekendu ginie ich podobna ilość. W gronie tychże komentatorów wyróżnia się Janusz Korwin-Mikke, który przyczyn tych dysproporcji doszukuje się w mającej komunistyczne źródła chęci dowartościowania tragedii zbiorowej, kosztem indywidualnej. Ma w tym sposobie patrzenia, sporo racji, ale moim, jako etnologa, zdaniem nie wyczerpuje przyczyn omawianego zjawiska. Jedna z owych przyczyn, dotąd nie zauważana, tkwi w pewnych strukturach mitycznych, mających kolosalny wpływ na nasze myślenie Po katastrofie nieraz mówiono: „takiej tragedii jeszcze u nas nie było”. Nie jest to prawda. Owszem były takie i tragiczniejsze nawet katastrofy – lotnicze i morskie. Dlaczego więc akurat ta, ma być czymś wyjątkowym? Otóż wszystkie dotychczasowe wielkie katastrofy w naszym kraju miały charakter komunikacyjny. Jesteśmy już z tego typu wydarzeniami niejako oswojeni. Droga, podróż zawsze uchodziła za ryzykowną. Zawsze wyruszając w drogę liczono się z możliwością katastrofy. Świadczą o tym liczne przekazy kulturowe, choćby tekst pieśni: „Idziesz w drogę, chociaż blisko? Z Bogiem wychodź z progu. A gdy wrócisz z niej szczęśliwie to podziękuj Bogu”, czy stojące na rozstajach dróg krzyże. Również podróżowanie po morzu jest i zawsze było uważane za tak niebezpieczne, że obrosło w tony folkloru i zabobonu, że wspomnę tylko o obyczajowym zakazie odpalania papierosa od świeczki „bo marynarz na morzu zginie”. Tak więc zarówno droga jak i morze dorobiły się swoich mitów jako miejsca szczególnie niebezpieczne. A czy istnieje miejsce, które byłoby w strukturach mitycznych uważane za szczególnie bezpieczne? Owszem, istnieje takie miejsce i jest nim Dom.
Zasadniczo mit Domu jako miejsca bezpiecznego dotyczy budynku mieszkalnego, ale w sensie rozszerzonym rozciąga się w pierwszej kolejności na świątynie, w następnej zaś na wszystkie budynki. W związku z powyższym katastrofa na drodze, czy na morzu uważana jest podświadomie za coś naturalnego, wręcz normalnego. Oczywiście jest to rzecz niepożądana, ale obdarzona taką naturą, że liczyć się z ewentualnością jej nastąpienia zawsze trzeba. Katastrofy budowlane, dotyczące budynków, nie mieszczą się w tej kategorii. W systemie mitycznym są czymś, co absolutnie zdarzać się nie powinno. A jeśli mimo wszystko się zdarza, to wtedy niepomiernie szokuje. I stąd reakcja na chorzowska tragedię taka, jaką widzimy. Dwa tysiąclecia chrześcijaństwa i dwa wieki scjentyzmu nie wypleniły myślenia mitycznego, nic w tym zresztą dziwnego, bo tak naprawdę nie kłoci się ono ani z jednym ani z drugim. Omawiany tu przykład katastrofy budowlanej jako sprzecznej z naturalnym porządkiem wyrażanym przez system mityczny znajdujemy również nie gdzie indziej, a w Ewangeliach. Chrystus wspomina o katastrofie budowlanej (zawalenie się wieży), w której zginęło osiemnaście osób. Czyż w owym czasie nie było zatonięć statków pochłaniających dziesiątki osób? Były, ale na exemplum do kazania bardziej nadawało się zawalenie wieży, bo było bardziej spektakularne, chociaż pochłonęło mniej ofiar. Nil novi sub sole….”.
Ten tok myślenia nie ma jednak zastosowania w stosunku do katastrof komunikacyjnych. Tu rację ma jak najbardziej Janusz Korwin-Mikke. To nie inflacja jest najistotniejsza jeśli chodzi o żałobę narodową. Ona jest tylko zjawiskiem ubocznym. Istota problemu tkwi w demokratyzacji. Nasz kraj bardzo stara się udowodnić swoja demokratyczność, również w tej dziedzinie. Prezydenci Kwaśniewski, Kaczyński i Komorowski reprezentowali trzy różne opcje polityczne, ale w tej sprawie byli nadzwyczaj zgodni. Dziś już nie trzeba być prezydentem, premierem, ministrem, papieżem, czy prymasem, aby otrzymać żałobę narodową. Wystarczy zginąć wraz z przynajmniej dziesięcioma innymi osobami. Oczywiście każda katastrofa skutkująca śmiercią ludzi jest tragedią dla rodzin i przyjaciół ofiar. Ale czy na pewno dla całego narodu?
A jak to wygląda w innych krajach? Oprócz Polski są w Europie i na świecie przynajmniej trzy inne kraje ogłaszały po 1990 roku żałobę narodową więcej niż dziesięć . Są to Bułgaria, Rosja i Ukraina. Kraje te ogłaszały żałobę odpowiednio 13, 27 i 13 razy. Wszystkie żałoby bułgarskie były poświęcone ofiarom katastrof, w Rosji wszystkie z wyjątkiem dwóch, a na Ukrainie wszystkie z wyjątkiem jednej. We wszystkich tych krajach demokracja jest młoda, a w niektórych z nich mocno wątpliwa. Wymaga więc stałego potwierdzania takimi w gruncie rzeczy nic nie znaczącymi gestami. Skoro stajemy w takim towarzystwie, to nasza praktyka demokratyzacji żałoby świadczy o słabości, a nie sile polskiej demokracji. W starych demokracjach, takich jak Francja, czy Wielka Brytania żałoby ogłaszane są średnio dwa razy na dekadę, a poświęcone w większości zmarłym wybitnym jednostkom. Wychodzi więc na to, że w tej dziedzinie wzorce zachodnie realizowaliśmy w międzywojniu a nawet za komuny, a obecnie przerzuciliśmy się na wschodnie.
Resurrexit 2

Χριστός ανέστη εκ νεκρών,
θανάτω θάνατον πατήσας,
και τοις εν τοις μνήμασι,
ζω ήν χαρισάμενος!
Chrystus zmartwychpowstał
Śmiercią śmierć pokonał
Tym, którzy w grobach leżą
Żywot wieczny darował
Alleluja
Radosnych Świąt Wielkanocnych
życzą
Ela, Artur, Pawełek i Martusia Rumplowie
Trzeci sezon "Prawdziwej Wielkiej Nocy"
Wielki Post się kończy, a wraz z nim kończy się trzeci sezon mojego bloga Prawdziwy Wielki Post. W tym roku udało mi się go uzupełniać dosyć regularnie, umieściłem na nim kilkadziesiąt wpisów, przedewszystkiem dlatego, że udało mi się znaleźć w sieci dużą ilość interesujących materiałów. Szczególnie obfitym źródłem inspiracyj stał się dla mnie Serwis Wielkopostny Dzieła Świętej Jadwigi Królowej. Polecam go wszystkim moim czytelnikom. Można tam znaleźć mnóstwo tradycyjnych modlitw, pieśni i nabożeństw. W przyszłym roku zapewne nowych tekstów na tym blogu będzie mniej. A teraz nadszedł czas na otwarcie trzeciego sezonu na moim blogu wielkanocnym Prawdziwa Wielka Noc. Planuję w tym roku około dwudziestu wpisów, poświęconych przedewszystkiem polskim pieśniom wielkanocnym. Podobnie jak w blogu wielkopostnym będzie też co najmniej kilka wpisów poświęconych innym niż rzymskokatolicki nurtom chrześcijaństwa sakramentalnego.
Złe Psy – Polska (Urodziłem się w Polsce)
Polskie Radio Opole odmówiło nadawania tej piosenki. Ja nie lubię cenzury, więc umieszczam piosenkę w proteście.
Trzeci sezon "Prawdziwej Wielkiej Nocy" 3
Wielki Post się kończy, a wraz z nim kończy się trzeci sezon mojego bloga Prawdziwy Wielki Post. W tym roku udało mi się go uzupełniać dosyć regularnie, umieściłem na nim kilkadziesiąt wpisów, przedewszystkiem dlatego, że udało mi się znaleźć w sieci dużą ilość interesujących materiałów. Szczególnie obfitym źródłem inspiracyj stał się dla mnie Serwis Wielkopostny Dzieła Świętej Jadwigi Królowej. Polecam go wszystkim moim czytelnikom. Można tam znaleźć mnóstwo tradycyjnych modlitw, pieśni i nabożeństw. W przyszłym roku zapewne nowych tekstów na tym blogu będzie mniej. A teraz nadszedł czas na otwarcie trzeciego sezonu na moim blogu wielkanocnym Prawdziwa Wielka Noc. Planuję w tym roku około dwudziestu wpisów, poświęconych przedewszystkiem polskim pieśniom wielkanocnym. Podobnie jak w blogu wielkopostnym będzie też co najmniej kilka wpisów poświęconych innym niż rzymskokatolicki nurtom chrześcijaństwa sakramentalnego.
Prawo Agaty

Oglądam ostatnio w telewizji (nie wiem jakiej, bo wszystkie są takie same) co drugi odcinek (bo na większą regularność nie pozwala mi niedobór wolnego czasu) nowego, polskiego serialu, zatytułowanego „Prawo Agaty”. Tytułowa bohaterka jest początkującym adwokatem i w każdym odcinku wygrywa jakąś trudną sprawę w sądzie. Co jednak ciekawe, każda jej wygrana rujnuje życie przynajmniej jednemu człowiekowi, najczęściej któremuś ze świadków. Jest to swoista egzemplikacja paranoicznej tezy Michała de Montaigne’a, zgodnie z którą, gdy ktoś zyskuje, ktoś inny musi stracić. Teza ta, jak powszechnie wiadomo, stoi u fundamentów wszelkiego rodzaju socjalizmów. A omawiany serial te fundamenty w zakamuflowany sposób umacnia.
Reguiem z Gościa Niedzielnego

W styczniu zapowiadałem, że będę omawiać wszystkie płyty z muzyką dołączane do Gościa Niedzielnego i zrecenzowałem pierwszą z nich, zawierającą cudzoziemskie przeboje operowe. Na następną płytę i recenzję przyszło długo czekać. Gość bowiem żadnej muzyki nie dołączał przez ponad dwa miesiące. Dopiero do numeru datowanego na 25 marca została dołączona płyta, zatytułowana Requiem, a dedykowana ofiarom Stanu Wojennego. Wykonawcami płyty są Zespół Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia, Zespół Instrumentów Historycznych Parnassos i Adam Myrczek (recytacja). Muzycy występują pod dyrekcją Anny Szostak. Na repertuar płyty składa się przedewszystkiem msza Requiem Andrzeja Siewińskiego, zapomnianego kompozytora z pierwszej połowy XVIII stulecia. Msza ta jest niekompletna, więc uzupełniono ją elementami Requiem gregoriańskiego. Całości dopełniają dwie anonimowe kompozycje osiemnastowieczne do tekstów średniowiecznych antyfon: Media Vita i Salve Regina oraz fragment barokowego kazania pogrzebowego. Całość jest ułożona w strukturę zbliżoną do liturgicznej. Tygodnik przedstawia płytę jako muzykę na Wielki Tydzień. Wydaje mi się to nieco naciągnięte, gdyż jej repertuar stanowią nie pieśni pasyjne, czy postne, a żałobne. To, że jedne i drugie są z założenia smutne, jeszcze nie czyni ich ekwiwalentnymi. Co więcej, Requiem Siewińskiego wydaje mi się nieco zbyt lekkie, jak na mszę żałobną. Może lepiej byłoby taką płytę wydać w listopadzie, a teraz typowo pasyjną? Nie jest to żaden gruby zarzut, ot co najwyżej mikroskopijny zarzucik. Płyta jest bowiem bardzo dobra muzycznie, a przy tem doskonale wprowadza w nastrój powagi i zadumy, właściwy okresowi pasyjnemu, mimo tego, że nie opiera się na pasyjnych treściach. Co więcej, otwierająca album antyfona była już wcześniej wykorzystywana w pasyjnych projektach, na przykład na płycie zespołu Bornus Consort, gdzie była utworem tytułowym. Dlatego też u słuchaczy obeznanych chociaż trochę z polską fonografią pasyjną niewątpliwie wzbudzi ona ciąg pasyjnych skojarzeń. Mimo więc wspomnianego wyżej drobnego niedopasowania jest to niewątpliwie dobra muzyka na Wielki Tydzień. Gdy oleum konopnego nie ma pod ręką, to i słonecznikowe się nada.
Wiosenny tekst organizacyjny
Skoro zaczął się Wielki Post, to nadszedł czas na kolejny tekst organizacyjny. Odnoszę wrażenie, że teksty te są coraz mniej potrzebne, gdyż moje blogowanie coraz bardziej zmierza do pewnego stanu ustalonego i coraz mniej się w nim zmienia. Jednak będę tę tradycję kontynuował, głównie po to, aby zaprezentować wszystkie moje blogi tym czytelnikom, którzy znają tylko jeden z nich. Dlatego w odróżnieniu od kilku poprzednich razów, na końcu tego wpisu umieszczę w miarę kompletny spis owych blogów. Głównym moim blogiem jest nadal i pewnie zawsze będzie „Kultura Okiem Svetomira”. Jest jedynym moim blogiem uzupełnianym w miarę regularnie – przynajmniej dwa razy w tygodniu. Pozostałe blogi są tworzone falami, przy czem w przypadku blogów okresowych (bożonarodzeniowego, wielkopostnego i wielkanocnego) fale te są przewidywalne, a w pozostałych przypadkach nieprzewidywalne. Co się zaś tyczy mojej aktywności pozablogowej, to śpieszę poinformować, że w styczniu ukazała się moja druga książka, pod tytułem „Ludzie i religie w Polsce”. Przypominam też, że nadal poszukuję wydawcy dla zbiorków nowel fantasy i bajek dla dzieci. Zainteresowanych proszę o maila: svetomir@gazeta.pl
Blogi pierwotne:
Prawdziwy Wielki Post – blog wielkopostny
Kultura Okiem Svetomira – blog o szeroko pojętej kulturze
Polityka Okiem Svetomira – blog polityczny
TFUrczość Svetomira – blog z moimi mizernymi próbami literackimi
Polski Turbofolk – blog z tekstami lekkich piosenek, przełożonymi z różnych języków oraz pisanymi przeze mnie
Okiem Pawełka – blog mojego syna
Rybnik i okolice w obiektywie komórki – mizerny fotoblog z Rybnika i okolic
Zdrowie Okiem Svetomira – jako farmaceuta powinienem pisać też coś o zdrowiu, chorobach i lekach, a więc piszę
Piwo Okiem Svetomira – blog o piwie
Tytoń nie gryzie – blog o produktach tytoniowych i innych z nikotyną
Prawdziwe Boże Narodzenie – blog bożonarodzeniowy
Moje Ulubione Produkty – blog zakupowy
Wspomnienia o ludziach kultury – blog biograficzny, uzupełniany głównie w listopadzie, o ludziach kultury zmarłych w ostatnim roku
Głupie Maile – każdy z nas dostaje masę spamu. Tu prezentuję najciekawsze spamy, które dostałem
Prawdziwa Wielka Noc – blog wielkanocny
Blogi wtórne, w których publikuje wybór tekstów z blogów pierwotnych: