
Mijający miesiąc listopad rozpoczął sie dobrymi wieściami z Watykanu. Są to wieści dobre nie tylko dla tradycjonalistów, ale dla wszystkich, którzy chcą, aby liturgia katolicka obrządku zachodniego była piękna i nabożna. Otóż piątego dnia bieżącego miesiąca Ojciec Święty Benedykt PP XVI odprawił w Bazylice Świętego Piotra Mszę Świętą za dusze zmarłych w ostatnim roku biskupów i kardynałów. Była to pierwsza publiczna Msza papieska przygotowana przez nowego mistrza ceremonii liturgicznych księdza Gwidona Mariniego.
Po tej Mszy można powiedzieć, że nowego ceremoniarza ze starym, abp. Piotrem Marinim łączy jedynie nazwisko. Ksiądz Gwidon przygotował bowiem ołtarz do Mszy w sposób uwidoczniony na powyższej ilustracji. Na środku ołtarza znajduje się duży krucyfiks zwrócony pasyjką w stronę celebransa. Po obydwu stronach krzyża umieszczone są w pięknych świecznikach tradycyjne świece, takie jakich używano powszechnie w starym rycie. Jest ich w sumie sześć, czyli tyle ile jest wymaganych do Mszy uroczystej w zwyczajnej formie rytu rzymskiego.
Niby nie jest to nic nadzwyczajnego. Ksiądz Gwidon Marini tylko zrealizował w pełni wskazania Ogólnego Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego. Ale to „tylko” to wyjątek w dzisiejszym Kościele. OWMR nakazuje aby w czasie Mszy Świętej na ołtarzu lub w pobliżu ołtarza stał krzyż. O ile sie nie mylę, poprzedni ceremoniarz nigdy nie ustawił krzyża na ołtarzu, a dopiero za pontyfikatu Benedykta XVI umieszczał przy ołtarzu piękne krzyże z wizerunkiem Zbawiciela. Wcześniej było z tym różnie.
Takie przygotowanie ołtarza prze księdza Gwidona czyni bardziej prawdopodobnymi pogłoski o rychłym publicznym odprawieniu Mszy Trydenckiej przez Ojca Świętego. Przy tak przygotowanym ołtarzu praktycznie można by ja odprawić. W bazylikach papieskich bowiem ołtarz tradycyjnie ustawiony był w stronę ludu. Jest to związane z odwrotna orientacją tych budowli. Jedynie przy takiej celebracji zachowywano jej kierunek ku Wschodowi.
Bardzo bym chciał aby za przykładem księdza Mariniego poszli odpowiedzialni za liturgię w naszych parafiach na razie bowiem krzyż na ołtarzu można spotkać rzadko. Co więcej „pobliże” ołtarza jest nierzadko rozciągane na całe prezbiterium i często jedyny w nim krzyż jest na ścianie lub na łuku. Jeśli już jest na ołtarzu, to z boku, a jeżeli gdzieś jest na środku, co zdarza sie w mniej niż 1 procencie kościołów to z kolei liczba świec jest nieprawidłowa, jak na zdjęciu poniżej.

W zeszłym tygodniu ukazał się ostatni, dwudziesty piąty tom kolekcji dzieł najwybitniejszych noblistów ukazującej się z Dziennikiem. Był to Blaszany bębenek Güntera Grassa. Jako, ze na początku ukazywania sie serii poświęciłem jej tekst na swoim blogu, to samo chciałbym uczynić na końcu. Bardzo się cieszę, ze taka seria się ukazała, była to doskonała okazja do sensownego wzbogacenia bibliotek rzesz Polaków. Ogólnie akcje oceniam dobrze, mam jednak kilka uwag, zwłaszcza do doboru tytułów, które uwzględniono w akcji. 

