Rozdroże kruków – Andrzej Sapkowski

Okładka książki Rozdroże kruków Andrzej Sapkowski

Jak na Spakowskiego to mała książeczka. Ale dużo wyjaśnia w zakresie koncepcji tego uniwersum. Dużo nowej wiedzy o wiedźminach i o Kaedwen. Niemało też między wierszami aluzji do naszego świata. Na przykład w kwestii aborcji, czy niesolidnych wydawców. W każdym razie jest o czym rozmyślać po tej lekturze.

76/52/2024

*****

Anselm Stolz OSB -Teologia mistyki

Bardzo solidna praca o mistyce chrześcijańskiej. Zgrabnie umieszcza mistykę w kontekście eschatologicznym i antropologicznym. Wyjaśnia różnice między mistyką chrześcijańską a pogańską. Solidnie oparta na podstawach biblijnych. Dostrzega konieczność ascezy w życiu mistycznym. Ciekawie ujmuje kwestię mistyki męczenników.

75/52/2024

*****

Podsumowanie lektury dzieł noblistów

Na rok 2024 zaplanowałem sobie odświeżenie znajomosci dzieł literackich noblistów. Planowałem przeczytanie co najmniej 12 książek napisanych przez co najmniej siedmioro noblistów. Ostatecznie przeczytalem 19 dzieł dwanaściorga laureatów i laureatek:

1) Elfriede Jelinek – Pianistka
2) Jon Fosse – Drugie imię
3) Olga Tokarczuk – Czuły narrator
4) Kazuo Ishiguro – Malarz świata uludy
5) Kazuo Ishiguro – Okruchy dnia
6) Knut Hamsun – Głód
7) Albert Camus – Upadek
8) Isaac Bashevis Singer – Sztukmitrz z Lublina
9) Jon Fosse – Białość
10) Abdulrazak Gurnah – Powróceni
11) José Saramago – Miasto ślepców
12) José Saramago – Mały pamietnik
13) Annie Ernaux – Bliscy
14) Annie Ernaux – Lata
15) Annie Ernaux – Ciało
16) Olga Tokarczuk – Prawiek i inne czasy
17) Kazuo Ishiguro -Pogrzebany olbrzym
18) Han Kang – Biała elegia
19) Rudyard Kipling – Listy z Japonii

Choć modne jest krytykowanie noblistów, ja się w ten trend nie wpiszę. Większość przeczytanych książek noblistów oceniam dobrze lub bardzo dobrze. Pozytywnie zaskoczyli mnie Saramago i Ernaux, którzy często są krytykowani, a ja uznałem ich za bardzo dobrych. Równie wysoko oceniam Gurnaha i Kang, którzy są mało znani. Fosse ma bardzo dobre recenzje i ja też jestem jego prozą zachwycony. Ishiguro i Tokarczuk zawsze lubiłem i ceniłem, a po tym roku utwierdziłem się. Zawiodłem się na Hamsunie i Kiplingu. Pierwszy się źle zestarzał, a drugiego chyba źle wybrałem książkę. W przypadku Jelinek trudno mówić o zawodzie, bo nie spodziewałem się dobrej literatury i jej nie znalazłem. Camusa i Singera nie oceniam, bo za mało ich w tym roku przeczytałem, jeszcze do nich wrócę. Ogólnie uważam, że noblistów czytać warto.

Na kolejny rok planuję przeczytać co najmniej 12 książek co najmniej siedmiu żyjących autorów polskich. Już zacząłem, pierwsze dwie książki mam przeczytane.

Skrzydła wiatru Go niosły Wiara i Życie – Roman E. Rogowski

Bardzo lubię pisanie księdza Rogowskiego. Ta książeczka mnie w tym utwierdziła. Doskonałe wprowadzenie do „mistyki kosmicznej”, czyli przeżywania tego, że „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” . Tę malutką książeczkę można polecić wszystkim adeptom mistycznej Drogi.

73/52/2024

*****

Listy z Japonii –  Rudyard Kipling 

Ostatnia w 2024 roku książka z mojego planu czytania noblistów. Wyraźnie słabsza. I nie wiem, czy jest słaba, bo Kipling był w Japonii krótko i obserwował powierzchownie, czy też dlatego, że to wznowienie wydania ocenzurowanego. Niby narrator odwiedzła herbaciarnie i świątynie, a w listach nie widać ani erotyki ani duchowości. Brak tej relacji ognia.

****

78/52/2024

Biała elegia

Okładka książki Biała elegia Han Kang

Bardzo dobra książka. Temat trudny, ale dzięki alegoryczności ujęcia czyta się ją dobrze. Trochę podobna do książek Annie Ernaux. Obydwie autorki odeszły od religii, ale książki Ernaux są kulturowo chrześcijański a książka Kang (na razie mogę pisać o jednej) jest kulturowo buddyjska. Książka powstawała częściowo w Warszawie, więc są tu wątki polskie.

72/52/ 2024

*****

Bóg jest bliżej grzeszników niż „porządnych” – Kobiety w rodowodzie Jezusa Chrystusa

1:1
Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawidowego, syna Abrahamowego.
1:2
Od Abrahama pochodzi Izaak, od Izaaka Jakub, od Jakuba Juda i bracia jego,
1:3
od Judy i Tamar Fares i Zara, od Faresa Ezrom, od Ezroma Aram,
1:4
od Arama Aminadab, od Aminadaba Naasson, od Naassona Salmon,
1:5
od Salmona i Rahab Booz, od Booza i Rut Obed, od Obeda Jesse,
1:6
od Jessego Dawid król. Od Dawida i żony Uriasza pochodzi Salomon,
1:7
od Salomona pochodzi Roboam, od Roboama Abiasz, od Abiasza Azaf,
1:8
od Azafa Jozafat, od Jozafata Joram, od Jorama Ozjasz,
1:9
od Ozjasza Joatam, od Joatama Achaz, od Achaza Ezechiasz,
1:10
od Ezechiasza Manasses, od Manassesa Amos, od Amosa Jozjasz,
1:11
od Jozjasza Jechoniasz i bracia jego w czasie uprowadzenia do Babilonu.
1:12
A po uprowadzeniu do Babilonu urodził się Jechoniaszowi Salatiel; od Salatiela pochodzi Zorobabel,
1:13
od Zorobabela Abiud, od Abiuda Eliakim, od Eliakima Azor,
1:14
od Azora Sadok, od Sadoka Achim, od Achima Eliud,
1:15
od Eliuda Eleazar, od Eleazara Matan, od Matana Jakub,
1:16
od Jakuba Józef, mąż Maryi. Z niej narodził się Jezus, zwany Chrystusem.

Jak widzimy, poza Najświętszą Maryją Panną, w rodowodzie tym znajdują się jeszcze cztery kobiety: Tamar, Rahab, Rut i żona Uriasza, czyli Batszeba. Rzecz znamienna, wszystkie one tworzyły z ojcami swoich dzieci związki niezgodne z Prawem Starego Przymierza, można by rzec grzeszne. Tamar miała Faresa i Zarę z Judą, który nie był jej mężem, a teściem. Aby go uwieść została tymczasowo prostytutką, swoją drogą jej historia jest chyba najstarszą biblijną wzmianką o prostytucji. Rahab była już prostytutką regularną, można rzec zawodową. Ciekawa jest sprawa z Rut. Była ona Moabitką, a Izraelitom było surowo zakazane zawieranie małżeństw z Moabitkami. Kilka pokoleń wcześniej, za czasów Mojżesza Pinchas, syn Eleazara, syna Aarona tropił takie bałżeństwa i zabijał oboje małżonków, przebijając ich przez łono oszczepem. Gdyby Pinchas żył w czasach Rut, zapewne zabiłby w ten sposób również ją i Booza, przerywjąc ciągłość rodu, w którym miał się narodzić Nasz Pan. I w końcu Dawid i Batszeba to nie tylko klasyczne cudzołóstwo, ale jeszcze powiązane z mordem na Uriaszu.

Tak pisze o tym święty Hieronim: (1,3) Juda zaś zrodził z Tamar Faresa i Zarę. Należy podkreślić, że w genealogii Zbawiciela nie została uwzględniona żadna spośród świętych niewiast, lecz jedynie te, którym Pismo ma coś do zarzucenia. [Stało się tak], aby Ten, który przyszedł dla grzeszników, mógł – rodząc się z grzesznic zgładzić grzechy wszystkich. Stąd też dalej znajdujemy Moabitkę Rut i małżonkę Uriasza Batszebę. A tak święty Grzegorz z Nyssy: W rodowodzie Chrystusa nie zostały pominięte postaci z życia naznaczonego nieprawością i grzechem, jak Tamar, która posłużyła się przebiegłością, czy Rachab, prostytutka, albo Batszeba, której związek z Dawidem był zacieniony przez grzech. To pokazuje, że Boża łaska działa w każdym stanie i wobec każdej osoby, a zbawienie nie jest zarezerwowane tylko dla tych, którzy bez skazy przeszli przez życie. Wręcz przeciwnie, Jezus przynosi zbawienie także dla grzeszników, ukazując miłosierdzie i przebaczenie.

Tak więc ewangelista Mateusz, pisząc rodowód Chrystusa, uwypuklił momenty związane z grzechem. Można powiedzieć, że rodowód Chrystusa jest historią grzechu. Przodkami Chrystusa byli grzesznicy i jest to w rodowodzie zaakcentowane (tylko w takich przypadkach są w nim wymienione kobiety). Jaki z tego wniosek? Otóż grzech nie tylko oddala nas od Boga, ale paradoksalnie również do niego przybliża, bo dzięki grzechowi Chrystus przyszedł na świat.

Ładnie to obrazuje Anthony de Mello w „Minucie mądrości”: Jedno z najbardziej zaskakujących – i ulubionych zarazem – powiedzeń Mistrza było:
„Bóg jest bliżej grzeszników niż świętych”.
I tak to tłumaczył: Bóg w niebie prowadzi każdego, łącząc się z nim jakby nicią. Kiedy ty grzeszysz – zrywasz tę nić. I wtedy Bóg ją wiąże – i w ten sposób zbliża cię trochę do siebie. I znów twoje grzechy zrywają nić…
I z każdym węzłem Bóg przyciąga cię coraz bliżej siebie.

Jeśli tylko człowiek tego chce.

Maryja z Netfliksa

Szóstego grudnia bieżącego roku tuż przed Uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i rekonsekracji katedry Notre Dame w Paryżu miała miejsce w serwisie Netflix premiera amerykańsko-brytyjskiego filmu Maryja (Mary) luźno opartego na tak zwanej Protoewangelii Jakuba.

Film jest zrobiony w konwencji sensacyjnej, mozna powiedzieć, ze w klimacie Diuny, z racji mody na to uniwersum (służki świątyni przypominają Bene Gesserit). Baaardzo swobodnie podchodzi do historii (okoliczności śmierci różnych postaci historycznych, obsada stolca arcykapłańskiego etc.), geografii (umiejscowienie Nazaretu, Ain Karim i Betlejem, miejsce zamieszkania Joachima etc.) i demografii (liczba niemowląt w Betlejem). No ale taka jest konwencja, to nie jest film historyczny. Zresztą do nowego Gladiatora pod względem liczby nieścisłości wiele mu brakuje.

Ogólnie film mi się bardzo podoba. Mimo konwencji dobrze oddaje Prawdę Ewangelii. Szczególnie podobają mi się następujące elementy:

  1. Podkreślenie, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem świata.
  2. Podkreślenie, że Maryja była kimś o wiele więcej niż zwykłą kobietą i że dla innych (prorokini Anny, krewnej Elżbiety i Józefa) było to widoczne.
  3. Podkreślenie roli prorokini Anny. Zapewne niehistoryczne. Wątpię, by miała ona rzeczywiście w świątyni aż taką pozycję, ale symbolicznie ładnie to wygląda. Rola prorokiń w starożytnym Izraelu jest chyba niedoceniana.
  4. Podkreślenie, że do osądzania ludzi i karania ich za rzeczywiste, czy rojone grzechy namawia nas szatan.
  5. Ukazanie, że szatan na pierwszy rzut oka nie różni się zbytnio od anioła światłości.
  6. Sugestia, że brak miejsc w gospodach betlejemskich był bezpośrednio związany z Bożym Narodzeniem. Ostrzeżenie, że szukając Boga możemy Go przeoczyć, jeżeli oczekujemy niezwykłości.
  7. A z rzeczy świeckich podobało mi się wykorzystanie głównie aktorów izraelskich. To dodaje filmowi realizmu.

Nowe szaty Notre Dame

Bardzo się cieszę z odbudowy katedry Notre Dame w Paryżu i z formy jaką ta odbudowa przybrała. Cieszą mnie również szaty użyte w czasie ceremonii jej rekonsekracji. Zacytuję trafną wypowiedź księdza profesora Andrzeja Draguły na ich temat: Narażę się, ale się odezwę, choć miałem iść spać, bo rano do roboty. Popatrzyłem sobie na szaty abp. L. Ulricha i jego asysty na dziś i na jutro. Są zapewne dyskusyjne, ale chcą coś „powiedzieć”, o czym de Castlelbajac mówił niejednokrotnie: mają określone kolory, podziały, ornamenty, kompozycje, które wyrastają z historii katedry. Trzeba je czytać. A potem popatrzyłem na zdjęcia z dzisiejszej konsekracji biskupiej: ulubione „złote” ornaty, który nie mówią nic, a przynajmniej niewiele, prócz tego, że imitują bogactwo będące w Polsce synonimem tego, co uroczyste. I tyle.

Szaty te są bogate w symbolikę chrześcijańską. Krzyż z cierniową koroną, która jest także słońcem i tęczą. Są to szaty do czytania, jak napisał ksiądz profesor. Jest to oczywiste i bardzo na miejscu, że szaty liturgiczne się czyta, podobnie jak ołtarz się czyta i ściany kościoła się czyta. Szczególnie oczywiste jest to w świątyni, o której Victor Hugo pisał jako o księdze.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij