Pieśń Naszych Korzeni 2011

PNK

Program za stroną festiwalu:

Koncerty
 
 
<!–

Niedziela, 22 sierpnia, kościół św. Mikołaja, godz. 20:00
Bella Discordia (Austria) La Virtuosissima Cantatrice
Kantaty i arietty Barbary Strozzi

–>

Niedziela, 21 sierpnia, godz. 20.00; scena na Rynku
Orkiestra Czasów Zarazy
G.F. Telemann; Tańce polskie z Rękopisu Rostockiego; polska kapela karczemna XVIII w.

Poniedziałek, 22 sierpnia, godz. 20.00; cerkiew greckokatolicka
Sakhioba (Gruzja)
Tradycyjne pieśni religijne Gruzji

Wtorek, 23 sierpnia, godz. 20.00, kościół oo. reformatów (franciszkanie)
Viva BiancaLuna Biffi (Włochy)
„Fermate il passo – Przechodniu, wstrzymaj krok”; włoskie frottole, narodziny opery; renesansowa poezja śpiewana przy akompaniamencie wioli

Środa, 24 sierpnia, godz. 20.00; Kolegiata pw. Bożego Ciała
Bornus Consort i Marcin Abijski
Akatyst ku czci Bogarodzicy

Czwartek, 25 sierpnia, godz. 20.00; bazylika M.B. Bolesnej (dominikanie)
Kazaczyj Krug (Rosja)
tradycyjne pieśni kozaków znad Kubania i Donu

Piątek, 26 sierpnia, godz. 20.00; kościół św. Mikołaja (Opactwo)
Adam Strug (śpiew), Bartosz Izbicki (organy), Monodia Polska
Pieśni o rzeczach ostatecznych. XVIII-wieczne polskie pieśni pokutne i pasyjne.

Sobota, 27 sierpnia, godz. 19.00; cerkiew greckokatolicka
Nieszpory święta Zaśnięcia Bogarodzicy
Chór Festiwalowy złożony z uczestników warsztatów

Liturgie
 
 
<!–

Niedziela, 22 sierpnia, kościół św. Mikołaja, godz. 20:00
Bella Discordia (Austria) La Virtuosissima Cantatrice
Kantaty i arietty Barbary Strozzi

–>

Inauguracyjna Msza Święta „benedyktyńska”

Nieszpory gregoriańskie
patrz też: Warsztaty/De notis

Jutrznie

Nieszpory benedyktyńskie

Czuwanie Nocne
patrz też: Warsztaty/Monodia

Wigilia święta Zaśnięcia Bogarodzicy
patrz też: Warsztaty/Wieczernia

Msza Święta na zakończenie festiwalu

 

Piknik z Proćpokiem

Kamesznica 

Już kilka moich tegorocznych artykułów poświęciłem temu, że w gminie Milówka ostatnio wiele się dzieje. W tych artykułach omawiałem przedewszystkiem warte odwiedzenia obiekty otwierające się bądź rozwijające na terenie gminy. Ale nowe i powiększone obiekty to nie jedyne przejawy rozwoju tych ziem. Z roku na rok odbywa się tu coraz więcęj ciekawych imprez różnego rodzaju od zamkniętych sympozjów, konferencyj i warsztatów aż po duże festiwale muzyczne. Jeszcze kilka lat temu Milówka pozostawała pod tym względem w cieniu gmin sąsiednich -Rajczy  i Węgierskiej Górki, teraz już je przegoniła. Od początku lata nie ma weekendu bez ciekawej imprezy plenerowej. Festiwal orkiestr dętych, Dni Milówki, huczne otwarcie Starej Chałupy, festyn dobroczynny, Piknik z Proćpokiem. O tej właśnie imprezie, która miała miejsce w sobotę 30 lipca w Kamesznicy, chciałbym napisać nieco więcej. Najpierw słów parę o tytułowym bohaterze. Jerzy Proćpak vel Proćpok to klasyczny zbój grasujący w tej okolicy w XVIII wieku, pochodzący z Kamesznicy, a po schwytaniu   stracony w Milówce, lub wedle innej wersji legendy, na stokach Baraniej Góry.  W Beskidzie Żywieckim, podobnie jak w całych Karpatach, pokutuje mit „dobrego zbójnika”. Dlatego też Proćpak, podobnie jak gdzie indziej Janosik, czy Ondraszek, jest w Kamesznicy postrzegany jako postać pozytywna. Powszechnie wierzy się w to, że rabował wyłącznie bogatych, a zdobyte w ten sposób dobra rozdawał biedakom. Nie muszę chyba dodawać, że ze stanem faktycznym obraz taki ma, delikatnie mówiąc, bardzo niewiele wspólnego. Główną atrakcją wieczoru był koncert promujący hiphopową płytę o historii Kamesznicy, w tym o Proćpaku właśnie. Koncert ten był poprzedzony kilkoma nie mniej ciekawymi punktami programu. Piknik zaczął się od konkursu młodych talentów. Kamesznickie dzieci grały, śpiewały, tańczyły, rysowały i gimnastykowały się. Mnie osobiście najbardziej przypadł do gustu występ ośmioletniego heligonisty Tomka Bestwiny, który zaprezentował wiązankę melodyj karpackich.  Po konkursie nastąpiła seria krótkich koncertów prezentujących tradycyjny i współczesny folklor karpacki, po nich wspomniany koncert główny, a na koniec zabawa taneczna. W czasie imprezy zbierano fundusze na budowę w Kamesznicy amfiteatru i izby regionalnej, co jest inicjatywą wielce chwalebną i ze wszech miar godną pochwały.

Rytuał pogrzebowy

 

Dnia czwartego lipca bieżącego roku zmarł w wieku lat dziewięćdziewięciu Jego Cesarsko-Królewska Wysokość Otto von Habsburg. Główne uroczystości pogrzebowe odbyły się w Wiedniu dnia szesnastego lipca. Nagranie całej ceremonii można obejrzeć w dwóch częściach tutaj i tutaj. Nie chcę dzisiaj rozpisywać się o zmarłym Habsburgu, być może uczynię to w listopadzie, który poświęcam na pisanie o zmarłych. Dziś chciałbym zwrócić uwagę na ceremonię pogrzebową, a konkretnie jeden jej maleńki element. Nieodłączną częścią pogrzebów rodziny cesarskiej jest pewien arcyciekawy, wzruszający i głęboko obrzęd  zwany Anklopfzeremonie, odprawiany w drzwiach wiedeńskiego kościoła kapucynów, w którego krypcie są chowani Habsburgowie. Gdy kondukt podchodzi pod kościół, drzwi są zamknięte. Jeden z dostojników cesarskich stuka w nie okutą laską. Z wnętrza kościoła dochodzi głos kapucyna, który pyta: „Kto chce wejść?” Dygnitarz w odpowiedzi podaje imię zmarłego i pełną listę jego monarszych tytułów. Zakonnik na to: „Nie znamy tu takiego”. Dostojnik znów puka, a kapucyn znów pyta: „Kto chce wejść?” W odpowiedzi pada nowa, krótsza lista tytułów, w tym konkretnym przypadku wymieniono w tym miejscu listę republikańskich funkcyj zmarłego. Z wnętrza znów pada odpowiedź, że takiego tu nie znają. Jeszcze raz powtarza się pukanie i pytanie. Tym razem odpowiedź brzmi: „Otto, biedny, grzeszny człowiek”. Drzwi się otwierają i kondukt wkracza do środka świątyni. Ten rytuał to najlepsze kazanie o śmierci, jakie kiedykolwiek usłyszałem.

Nie taki zły festiwal

 festiwal

16 lipca bieżącego roku odbył się w Zielonej Górze kolejny Festiwal Piosenki Rosyjskiej. Towarzyszyła mu atmosfera polityczno-kibicowskich przepychanek. Zdominowanym przez SLD władzom miasta zarzucono, że impreza ta jest hołdem dla Włodzimierza Putina. Szczególną aktywność w podnoszeniu tych i innych zarzutów przejawiali kibice żużlowej drużyny Falubazu Zielona Góra, rozgoryczeni faktem, że miasto sponsoruje festiwal, a nie ich klub. Ja jednak, chociaż zarówno SLD, jak i Putina nie cierpię jak morowej zarazy, to mimo to uważam, nie tylko w tym przypadku, ale generalnie, że skoro już samorządy muszą coś sponsorować (lepiej żeby nic nie sponsorowały, ale pobierały niższe podatki) to niech to będzie festiwal, a nie klub. Sport zawodowy jest bowiem zwyczajnym biznesem, a ten nie powinien być dotowany ani przez państwo, ani przez samorządy. Kluby sportowe powinny się utrzymywać same, podobnie jak to czynią inne przedsiębiorstwa. Kultura natomiast potrzebuje mecenatu. Lepszy byłby oczywiście prywatny, jak w starych, dobrych, przedrewolucyjnych czasach, ale w dzisiejszej zepsutej i zlaicyzowanej epoce od wielkiej biedy ścierpieć można także  państwowy, lub samorządowy.

 

Przejdźmy jednak do najważniejszego, czyli do oceny artystycznych walorów samego festiwalu.  Prezentował on poziom zadowalający, choć nie powalający. Nie było na nim ani olśniewających rewelacyj ani też, poza  jednym przypadkiem,  totalnych wpadek. Wiele jednak do życzenia pozostawiają wyniki festiwalu. Wygrali bowiem nie ci, którzy najlepiej śpiewali, ale ci którzy mają największą ilość fanów. Tak się niestety dzieje zawsze, gdy stosuje się d…kratyczne głosowanie audiociele. Tak więc Złoty Samowar otrzymał Krzysztof Respondek, który śpiewał może i nieźle, ale piosenkę miał nieciekawą. Srebrny powędrował do Stachurskyego i to jest chyba największe nieporozumienie. Ten wokalista był bowiem najsłabszym wykonawcą na tym festiwalu. Nie tylko fatalnie wybrał sobie piosenkę („Biełyje rozy” – szczyt popeliny i kiczu), ale też fatalnie ją zinterpretował, bez cienia polotu, inwencji, czy własnego wyrazu. To właśnie jego miałem na myśli, pisząc wyżej o totalnej wpadce. Jedynie laureatka Brązowego Samowaru Sylwia Grzeszczak zasłużyła na swoją nagrodę. Zarówno dobór piosenki, jak i wykonanie, były w jej przypadku bliskie doskonałości. Warto się bliżej przyjrzeć tej młodej wokalistce, bo może ona jeszcze wiele osiągnąć, o ile tylko będzie miała wartościowy repertuar. Na nagrodę moim zdaniem zasługiwali jeszcze: „Poparzeni Kawą Trzy”, zielonogórski zespół z „Bitwy na głosy” i Sonia Bohosiewicz, ale esemesujący tłum tego nie dostrzegł, bo wykonawcy ci nie są wystarczająco sławni. Oczywiście, pisząc o nagrodzie na którą zasługiwali mam na myśli tylko ich występy w czasie rzeczonego festiwalu. Całokształt repertuaru niektórych z wymienionych twórców zasługuje bowiem na coś zupełnie innego niż nagroda. Ale to już zupełnie inna historia.

 

Skoro wspomniałem już o tych, którzy nie zasłużyli na nagrodę, a ją otrzymali, o tych, którzy zasłużyli i otrzymali, a także o tych, którzy choć zasłużyli , musieli odejść z kwitkiem, to dla porządku wspomnieć należy jeszcze o tych, którzy na nagrodę nie zasłużyli i jej nie dostali. Reprezentatywnym przedstawicielem tej grupy jest zespół „Plateau”, który wręcz koncertowo zepsuł piosnkę Bułata Okudżawy „Tri ljubwi” znaną też jako „Piosenka o o moim życiu”. Oryginalnie jest to utwór poważny, smutny i głęboko refleksyjny. Jego tekst traktuje o wielkich ludzkich tragediach, tak jednostkowych, jak też globalnych. Polscy wykonawcy postawili jednak na aranżację kabaretową, wesołkowatą, wręcz prześmiewczą. Wokalista w pajacowatym stroju , z uśmiechem na ustach, wesołym głosem i w żwawym tempie śpiewał że „trzecia wojna to moja wina”, a „trzecie kłamstwo jest ciemniejsze od nocy i straszniejsze od wojny”. Brzmiało to jak złośliwa kpina z opisywanych w utworze tragedyj. Skoro muzycy ci zdecydowali się na przyjęcie takiej właśnie konwencji, to mam dla nich propozycję. Niechaj nagrają płytę z wesołkowatymi interpretacjami takich utworów jak „Pożegnanie ojczyzny” Ogińskiego, „Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana”, „Ludu mój ludu”, „Pie Jesu”, czy „W mogile ciemnej”. Ciekawe, jak przyjmą to słuchacze.

 

Ogólnie rzecz biorąc festiwal zielonogórski jest imprezą wartościową, pożyteczną i potrzebną. Dziwie się nieco tym, którzy tego nie potrafią dostrzec. Bardzo bowiem niemądre jest przenoszenie niechęci do rosyjskiej polityki na rosyjską kulturę. Bo chociaż polityka rosyjska, zwłaszcza wobec Polski, jest od wieków wyjątkowo paskudna, to rosyjska kultura z kolei jest niezwykle bogata, dlatego naprawdę nie warto wylewać dziecka z kąpielą. Festiwal bezwzględnie powinien odbywać się nadal, jednak aby reprezentować odpowiedni poziom, musi koniecznie zmienić sposób wyłaniania zwycięzców. Metody demokratyczne przynoszą kiepskie rezultaty, tak w polityce, jak i w kulturze. Audiotele promuje znane miernoty, sekuje zaś twórców naprawdę wartościowych. Gdy ta tendencja się utrwali, owi twórcy wartościowi przestaną na taki festiwal przyjeżdżać, co doprowadzi do znacznego obniżenia jego rangi, a być może nawet do jego upadku. Rozwiązaniem mogłoby być przyznawanie podwójnego kompletu nagród, jak to jest praktykowane na wielu innych festiwalach. Profesjonalne jury honorowałoby wartościowych artystów, a komórkowi klikacze od audiotele honorowaliby, jak dotąd, popularnych celebrytów bez talentu, pomysłu i polotu. Wilk będzie syty i owca cała.

Off Festival 2011

off

 

Wczoraj ruszył tegoroczny Off Festival w Katowicach. Oto jego program za strona festiwalową:

 

Czwartek (04-08)
Centrum Kultury Katowice
Piątek (05-08)
Scena mBank
Scena Leśna
Trójkowa Scena Prezydencji
Scena Eksperymentalna T-Mobile Music
Sobota (06-08)
Scena mBank
Scena Leśna
Trójkowa Scena Prezydencji
Scena Eksperymentalna T-Mobile Music
Niedziela (07-08)
Scena mBank
Scena Leśna
Trójkowa Scena Prezydencji
Scena Eksperymentalna T-Mobile Music

Warsztaty batiku

Warsztaty batiku

„Woskiem malowane”

w Rybnickim Centrum Kultury

10-11 września 2011r.

 

Serdecznie zapraszam do udziału w warsztatach!

 

 

Technika batiku polega na uzyskiwaniu wzorów na tkaninie, najczęściej bawełnianej, przez pokrywanie płótna gorącym woskiem. Używa się do tego pędzla, patyczka lub szpatułki. Następnie tkaninę zanurza się w zimnej kąpieli barwiącej. Miejsca pokryte woskiem pozostają nie zabarwione. Po wysuszeniu można nałożyć kolejną część wzoru wosku i ponownie barwić w ciemniejszym barwniku. Czynność tą powtarza się wielokrotnie. Po wykonaniu projektowanego wzoru tkaninę prasuje się przez papier, aby pozbyć się nakładanego wcześniej wosku.

 

 

W warsztatach można wziąć udział w ciągu dwóch dni weekendu:

10 września (sobota) – od godziny 10:00

11 września (niedziela) – od godz.10:00

 

Kontakt:

Ewa Wojaczek

Rybnickie Centrum Kultury

Pracownia reklamy

Tel. 32 42 23 246

reklama.rck@gmail.com

 

 

SZCZEGÓŁY   http://www.rck.rybnik.pl 

 

 

Corrida i park

 

 

Gdy pisałem ostatnio o Leśnym Grodzie w Milówce, napomknąłem półsłówkiem o najnowszej atrakcji tego miejsca, a mianowicie o pokazach hiszpańskich byków, które to widowisko jest przez organizatorów pompatycznie nazywane bezkrwawą corridą. Nie pisałem na ten temat szerzej, bo podczas mojego poprzedniego pobytu w tym miejscu, pomysł znajdował się jeszcze w sferze planów. A że teraz, gdy jest  już on realizowany, byłem tam po raz kolejny, mogę dziś o tym napisać nieco szerzej.

 

W rzeczywistości widowisko wygląda nieco inaczej niż w zapowiedziach. Zapowiadano na przykład przybycie czterech byków, a przybył jeden byk i trzy krowy. Nie możemy więc we dwóch z moim pięcioletnim synkiem zaśpiewać z widowni przed lub po „spektaklu” ułożonej przezeń piosenki: „Cztery byki, cztery byki, jak się macie, jak się macie, wszystkich was lubimy, wszystkich was lubimy, bim bam bom”. Poza tem jednak wszystko się raczej zgadza. Widowisko trwa około kwadransa. Bydlęta wychodzą na ogrodzony plac, trochę po nim spacerują, ale głównie stoją. W tym samym czasie ich opiekun trochę ukazywał zachowanie, ale głównie gadał. Na jego przemówienie składały się naiwne legendy, pobożne życzenia, wewnętrzne sprzeczności i pożyteczne informacje, mniej więcej w równych proporcjach. Streszczać tego przemówienia nie będę, bo kto ciekaw może go sobie posłuchać na załączonym filmie. Pokazy odbywają się dwa razy dziennie, o jedenastej i piętnastej, o ile tylko zbierze się grupa przynajmniej kilkunastu widzów. Na razie nie ma za udział w przedstawieniu dodatkowych opłat, wystarczy mieć bilet do parku. Bilety zaś, jak już pisałem poprzednio, są tańsze niż w ubiegłych latach. Być może jest to związane z tym, że od niedawna Leśny Gród ma konkurencję.

 

 

Na początku wakacji otwarto w Milówce park gminny, z dobrze wyposażonym placem zabaw, ścieżką zdrowia obejmującą kilkanaście urządzeń gimnastycznych, parkiem linowym, miejscem do grilowania i boiskiem do siatkówki, sąsiadujący z szeroką, kamienistą plażą nad Sołą. Nie jest to oczywiście miejsce aż tak atrakcyjne jak Leśny Gród i nikt nie będzie specjalnie przyjeżdżał do Milówki celem odwiedzenia tego miejsca. Jednak turyści przepywający w tej miejscowości dłużej zapewne więcej czasu spędzać będą  parku gminnym, aniżeli  w Leśnym Grodzie, a to z tej racji, że wstęp do tego pierwszego jest wolny. Dotyczy to przedewszystkiem turystów z dziećmi oraz zorganizowanych grup dziecięco-młodzieżowych, takich jak kolonie, czy obozy. Oczywiścia ta dysproporcja może być do pewnego stopnia zniwenilowana, dzięki obniżce cen leśnogrodzkich biletów. Zresztą w Milówce jest spokojnie dosyć miejsca dla obydwu obiektów. Potrzeby są duże, należy się cieszyć z każdego nowego miejsca aktywnego wypoczynku, bo jak dotąd miejsc takich nie ma w Milówce zbyt wiele. Otwarcie parku gminnego zaspokaja przynajmniej częściowo palące zapotrzebowanie na ogólnodostępny plac zabaw dla dzieci, dotąd bowiem takiego we wsi nie było. Jeden to zresztą nadal za mało. Ze trzy by się zdały po różnych przysiółkach rozmieszczone.

Reggaenwalde 2011

Reggaenwalde

Darłówko Zachodnie – Hydrobudowa

 

pobierz newsletter festiwalowy (.pdf)

pobierz newsletter festiwalowy (.doc)

 

III REGGAENWALDE FESTIWAL

13-14 sierpnia 2011

 

wstęp wolny

 

Program:

 

 >>>> 13 sierpnia  <<<

 

godz. 16.00 Bębnowisko pod Hotelem Apollo, prowadzi zespół bębniarski FOLIBA

 

godz. 16.30 Parada bębniarzy spod Hotelu Apollo na teren festiwalu

 

godz. 17.00 koncerty – Hydrobudowa, wyjście na plażę przy ul. Dorszowej:

 

FOLIBA (PL)

ZEBRA (PL)

OBIDAYA (Francja)

– NATURAL-I (Francja)

VOODOO MOON (Niemcy)

 

Po koncertach w namiocie:

METHOD MASSIV SOUND SYSTEM (PL)

 

 

>>>>   14 sierpnia  <<<<

 

godz. 15.00 Mecz POLSKA – FRANCJA w „beach soccer (plażową piłke nożną). Plaża Zachodnia przy namiocie LECHA.

 

godz. 17.00 koncerty – Hydrobudowa, wyjście na plażę przy ul. Dorszowej:

 

YELRAM (PL)

RAGAGFAYA (PL)

– PODWÓRKOWI CHULIGANI (PL)

VESPA (PL)

 

Po koncercie w namiocie:

PUNKY REGGAE PARTY

 

 

ZAPRASZAJĄ:

 

Darłowski Ośrodek Kultury

oraz

Darłowskie Stowarzyszenie Kultura Sztuka Region

 

Podano za stroną festiwalu

OSTRÓDA REGGAE FESTIWAL 2011

 

Ostróda

OSTRÓDA REGGAE FESTIWAL 2011

11 – 14 sierpnia 2011
www.ostrodareggae.com

 

Ostróda Reggae Festival to największe święto muzyki reggae w Polsce. Tutaj oprócz atrakcyjnego programu liczy się również niesamowita atmosfera „reggae miasta” – zamkniętego obszaru dawnych białych koszar w centrum miasta, gdzie od lat odbywa się festiwal. Powoduje to, że coraz więcej fanów przyjeżdża tu z całymi rodzinami.

Program imprezy jak zwykle jest bardzo bogaty – w tym roku na głównej scenie wystąpią formacje reggae z wielu krajów świata z naciskiem na Jamajkę, skąd przybywają największe nazwiska jak Stephen Marley, Mr Vegas, Dubtonic Kru czy najpotężniejsza sekcja rytmiczna Sly & Robbie z Juniorem Reidem.
Wokalne talenty z kolebki reggae: Perfect Giddimani, Lutan Fayah, Protoje oraz Burro Banton rozgrzeją publiczność do czerwoności w specjalnym show.
Wystąpią też Katchafire – czołowi przedstawiciele nowozelandzkiego reggae. Intrygująco zapowiada się specjalny koncert „Izrael meets Mad Professor in dub” – spotkanie na żywo wielkiego muzycznego producenta z pionierami polskiej sceny.
Warto wymienić także inne krajowe nazwy: Vavamuffin, Bakshish Tabu, Etna Kontrabande, Dubska, Duberman, Paraliż Band czy Star Guard Muffin.

Bardzo dużo do zaoferowania podczas 11-tej edycji mają również green stage oraz yellow stage (sceny sound systemów) oraz Uniwersytet Reggae, gdzie będą miały miejsce spotkania z autorytetami reggae.

Tradycyjnym elementem festiwalu jest Konkurs Młodych Polskich Zespołów Reggae, który odbędzie się przy ostródzkim molo 11.08.

Rozbudowana strefa cateringowa oraz stoiska z płytami i wszelakimi innymi produktami związanymi z reggae skutecznie umilą czas pomiędzy występami. Profesjonalne pole namiotowe Toi Camp zapewni należyty odpoczynek fanom. Nieprzerwanie od 2005 roku festiwal zwycięża w kategorii „muzyczne wydarzenie roku w Polsce” w głosowaniu czytelników wiodącego polskiego pisma reggae Free Colours.

Jamajska wyspa na mazurskim jeziorze.
Spędź z nami te cztery gorące dni.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij