
O Karlu Rumplu po raz pierwszy napisałem rok temu. Teraz postanowiłem wrócić do tego tematu. Nie mam żadnych nowych informacyj o nim, mam natomiast nowe ilustracje, pochodzące ze strony internetowej, która w międzyczasie się pojawiła.




O Karlu Rumplu po raz pierwszy napisałem rok temu. Teraz postanowiłem wrócić do tego tematu. Nie mam żadnych nowych informacyj o nim, mam natomiast nowe ilustracje, pochodzące ze strony internetowej, która w międzyczasie się pojawiła.




Pisma profesjonalne, rozmaitych zresztą dyscyplin stosują zazwyczaj pewną symatyczną praktykę, polegajaca na prowadzeniu przynajmiej jednego stałego działu, zrozumiałego nawet dla laików. Praktyke tę stosuje również komputerowy miesięcznik Hakin 9. Wprzypadku tego periodyku jest to rubryka W skrócie – aktualności. Można z niej się dowiedzieć, o różnych aktualnych ciekostkach ze świata komputerów i telekomunikacji. W listopadowym numerze dział ten informuje między innymi o:
-akcji Moja pierwsza komórka, która zaczęła się we wrześniu
-pierwszej lustrzance z mozliwoscia nagrywania filmów, jaką wyprodukował Nikon
-trojanie ukrywajacym sie pod postacia maila o rzekomym porwaniu dziecka adresata
-nowej wersji programu antywirusowego Panda
-nowej technice przechwytywania ruchu internetowego
-hakerze, któy wydzwonił 12 000 USD na szkodę rządu USA
-nowym telewizorze Samsunga przystosowanym do korzystania z internetu
-skazaniu pirata sprzedającego nielegalne kopie gier nintendo
-pluginie filtrującynm komentarze w internecie
Oczywiscie w numerze, którego przewodnim tematem jest Hakowanie RSS feeds jest tez wiele materiałów przeznaczonych dla komputerowych speców, ale z tej racji, że ja takowym nie jestem, niewiele z tego rozumiem, ergo zrecenzować, czy strescic nie potrafię. Dział W skrócie – aktualności będę jednak sledził bardzo uważnie i co miesiąc relacjonował co ciekawsze spośród zawartych w nim newsów. A zatem do następnego numeru.

Leżące nieopodal Rybnika i Raciborza Rudy słyną głównie z opactwa cystersów, które po sekularyzacji było pałacem książąt raciborskich z dynastii Hohenlohe, w 1945 zostało zrujnowane przez Hunów XX wieku, a obecnie jest mozolnie odbudowywane na dom rekolekcyjny diecezji gliwickiej. O tych sprawach jeszcze kiedyś napiszę. Rudy mieszczą jednak jeszcze jeden dziekawy obiekt, a mianowicie stację kolejki wąskotorowej będącą swoistym muzeum zabytków techniki.















Ważnym elementem religijności katolickiej są objawienia prywatne. Grają one duża rolę w jej warstwie oficjalnej, a jeszcze większą w ludowej. Szczególną popularnością cieszą się zwłaszcza objawienia Maryjne. Wątpię, czy wielu znajdzie się w kościele wiernych, którzy nie słyszeliby o Fatimie, Lourdes, czy La Salette. Oprócz kilkunastu (tak, tylko tyle ich jest) uznanych przez Kościół znane są setki i tysiące „objawień” wątpliwej proweniencji. Do szczególnie kuriozalnych należą te, w których zjawa podająca się za Matkę Boską, lub inną świętą osobę, wzywa do nieposłuszeństwa Kościołowi. Tak było w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia w Palmar de Troya w Hiszpanii, gdzie niejaki Clemente Dominguez Gomez usłyszał w objawieniu, że „niebo” wybrało go na następcę Pawła VI. Skoro tak usłyszał, to ogłosił się nowym papieżem i przyjął imię Grzegorza XVII (swoją drogą dość popularne wśród współczesnych antypapieży). Założył własną wspólnotę religijną znaną jako Kościół Palmariański. Kierował nią do swojej śmierci na wiosnę 2005 roku. Zasłynął z wyświęcenia kilku setek biskupów i ogłoszenia paru nowych dogmatów, między innymi o Realnej Obecności Maryji w Sakramencie Ołtarza i o Niepokalanym Poczęciu Świętego Józefa (dla określenia jego kultu wymyślił określenie protodulia). W ostatnich latach jego kościół podzielił się na trzy osobne odłamy różniące się w kwestii tego, czy Stolica Święta (w międzyczasie przeniesiona do Hiszpanii) jest obsadzona (obecnie przez Piotra II), czy też wakuje. Z Kościoła Palmariańskiego wywodzi się między innymi biskup Michael Cox, który zyskał sławę „wyświęcając na kapłankę” irlandzką piosenkarkę Sinead O’ Connor. Podobnym charakterem wykazywały się objawienia, jakie miewał Australijczyk William Kamm, zwący się „Małym Kamykiem”. Uważał się on za sui generis zwierzchnika wszystkich katolickich wizjonerów i wielu z nich rzeczywiście uznawało jego autorytet. Założył też światową organizację religijną pod nazwą Maryjne Dzieło Pokuty, a po śmierci Jana Pawła II ogłosił się jego następcą jako Piotr II, mimo iż siedział już w tym czasie w więzieniu skazany za pedofilię.
W ostatnich latach do tej galerii dziwaków dołączyła kolejna grupa. Pewien kapłan katolicki z Telford w Wielkiej Brytanii, znany jako Ojciec Fidelis, miał mieć w grudniu 2005 roku objawienie Chrystusa i Matki Bożej. Warto zapoznać się z jego fragmentami. Cytuję je z nieistniejącej już strony propagatorów objawień, zachowując oryginalną pisownię.
„….Kosciol zostanie Odnowiony i Oczyszczony poprzez Zwiastowanie i odwazne Gloszenie tego Poselstwa ;
-Liczne zmiany wprowadzone w liturgii koscielnej przez biskupow Rzymu , powstrzymaly zsylanie
obfitych zrodel blogoslawienstwa Bozego , Objawien tych , ktorzy dostapili Swietosci i wstawiaja sie za ludzmi przez Obliczem Najwyzszego ;
-Poslancy Boga Najwyzszego kierowali i kieruja wszystkimi szczerymi i prostymi ludzmi , ktorzy poprzez otrzymane wizje i sny prorocze , zostali w sposob nie sluszny pominieci przez Ksiazeta Kosciola , ktorzy popadli w pyche , apostazje i skostnialosc duchowa ;
-szczegolnym blogoslawienstwem beda obdarzeni Ci co z Drogi Wiary , Prawdy i Wiernosci nie zboczyli , a zostali posadzeni przez Ksiazeta Kosciola jako szerzacy rozdwojenia i podzialy ; Ci zaprawde sa prawdziwymi Synami i Corkami Mojego Syna i Kosciola , ktory jest Cialem Baranka Bozego ;
-odnowa , rokwit oraz blogoslawienstwo Meczennikow za wiare , bedzie udzialem tych , ktorzy przyjma sercem i umyslem Przekaz tego Objawienia , ktore przewyzsza wszystkie Bulle i dokumenty nierzetelnie sprawujacych sluzbe papiezy ;
-Matka Najswietsza ubolewa nad apostazja wielu z tych , ktorzy wyrzadzili wiele krzywdy Ludowi Swietemu , Odkupienego krwia Jej Syna ;
-wladza Pasterska jaka otrzymali od Zbawiciela nad Owczarnia , zostaje im odebrana na okres 1260 dni , od dnia 23 lipca 2006 , az do momentu odwrocenia sie od swoich obrzydliwosci i powrotu na Droge Prawdy , Milosci i Prawowiernosci ; (…)
-odrzucenie Slowa Zycia danego przez mojego Umilowanego Syna , jak rowniez odrzucenie i lekcewazenie moich Przeslan , zostalo zastapione czczym urojeniem i nieprawda oraz falszem w postaci filozofii ;
– w kazdy piatek wieczorem , bede zesylane na wspolnote uczestniczacych w Eucharystii blogoslawienstwo i uzdrowienia dla tych ktorzy cierpia rozne dolegliwosci ciala , ducha i duszy……
„….niektorzy szafarze sakramentow swietych , przynosza ujme , wstyd i hanbe Stworzycielowi nieba i ziemi , za ich podejscie w sprawowaniu Eucharystii oraz Pojednania Swietego
-sa i tacy duchowni , dla ktorych sa przygotowane niewyobrazalne na sposob ludzi meki , ktorych sie dopuscili wyrzadzajac krzywde dzieciom. Sam Baranek Bozy , bedzie ich sedzia , gdyz zbeszczescili Jego wyzwanie skierowane do dzieci , aby „…pozwolic najmlodszym przychodzic do Zbawiciela….”.Ich grzeszne zachowanie w stosunku do nich bedzie surowo ukarane jesli sie nieopamietaja ; (…)
-tego bowiem dnia , zostaje powstanie jak Jutrzenka w sercach Waszych Kosciol Duchowego Oczyszczenia , jedyny prawdziwy , ktory znajdzie sobie upodobanie w moim sercu i bedzie obdarzany licznymi blogoslawienstwami Moimi , mojego ukochanego Syna oraz meczennikow za wiare w odkupienie Baranka Bozego….”
„…Sluga moj , ktorego wybralem , bedzie dla Was swiadectwem Mojej obecnosci Jego dotykac bede podczas kazdej Eucharystii duchowa Meka , ktora Ja przebylem dla Waszego Zbawienia i uzdrowienia ; duchowa Meka bedzie trwala do momentu zlozenia moich ran na jego dloniach. Kiedy sie ukaza znaczyc to bedzie , iz Moja owczarnia jest gotowa do przyjecia mnie Jako swojego Pasterza i Jego Matki…”
„…wszystkie aparycje jakie mialy miejsce w roznych miejscach na ziemi , byly prawdziwymi przez wzglad na potrzebe niesienia Przeslania o zblizajacym sie czasie oczyszczenia Swiatyni Bozej. Odstepstwem od wiary , bylo i jest nie uznanie ich przez obecnych Pasterzy Owczarni , co czyni odsunieciem ich od sprawowanych czynnosci na okreslony czas (…)
-erygowanie Wspolnoty Kaplanskiej Swietego Krzyza , kaplanow , ktorzy beda spelniac sluzbe wedlug Mojej Woli ,aby w ten sposob oddac Czesc Mojemu Umilowanemu Synowi (…)
„…..5 postaci podobnych do wielkich bialych psow , bedzie staralo sie przeszkodzic w sluzbie gloszenia slowa Bozego.Jednak tych pieciu bedzie tylko jakby szczekac i nie beda mogli ugryc Tego , ktorego Wybralam.Kiedy zas przybierze szaty biskupie , bedzie ozezwiajacym powietrzem wsrod mojego ludu , napelniony Duchem Dwietym.
(…)
Ubior liturgiczny O.Fidelisa , ktorzy przybierze szate biskupia , bedzie w kolorze niebieskim odzwierciedlajacym moja szate z bialym ornamentowym Krzyzem i literami Fides Iesus Maria .Ornat liturgiczny ma zostac wykonany w tym samym kolorze z Krzyzem z przodu i z tylu.Oba Krzyze beda otoczone gwiazdami , tworzacymi moja korone Jako Matki Kosciola, tak jak zostalo to objawione umilowanemu Janowi.Pastoral ma zostac wykonany z lekkiego materialu z inicjalami pod Krzyzem Fides Iesus et Maria….”
Spróbujmy zanalizować ten tekst. Jest to przede wszystkim manifest nieposłuszeństwa wobec Kościoła Rzymskiego, podparty autorytetem zjaw podających się za Chrystusa i Matkę Bożą. Jest to tyle zadziwiające, iż w objawieniach uznanych ani Matka Boska, ani Jezus Chrystus nigdy nie wzywali do nieposłuszeństwa hierarchii kościelnej, a wręcz przeciwnie do weryfikacji samego objawienia przez wadzę kościelną, najczęściej przez spowiednika, jak to było w przypadku świętej Faustyny Kowalskiej. Tu mamy sytuację przeciwną. Wizjoner jest wezwany do kilku aktów nieposłuszeństwa: nielegalnego założenia zakonu, nielegalnego przyjęcia sakry biskupiej, formalnego wypowiedzenia posłuszeństwa Rzymowi i założenia własnego kościoła.
Każdy z tych punktów jest bardzo interesujący. Zgromadzenie zakonne zwane „Wspólnotą Świętego Krzyża”(używające też nazwy „Bractwo Kapłańskie Świętego Krzyża”) wydaje się być kopią, czy wręcz parodią „Stowarzyszenia Kapłańskiego Świętego Krzyża” afiliowanego przy Opus Dei. Nielegalnym przyjęciem sakry biskupiej od tajemniczego arcybiskupa (co wyjaśniają telfordianie w korespondencji elektronicznej) ojciec Fidelis kopiuje i parodiuje czyny abp. Marcelego Lefebvre’a.. Jawne wypowiedzenie posłuszeństwa kościołowi jest czynem, który po pierwsze zaprzecza wszystkiemu, do czego ojciec Fidelis, jako kapłan jest powołany, po drugie zaś słychać w tym akcie echo diabelskiego non serviam. Tego kroku abp Lefebvre nigdy nie uczynił, co więcej uważał go za niedopuszczalny.
Stworzenie własnego kościoła jest formalnym aktem schizmy, podpartej zresztą i herezją, na którą wskazuje jego nazwa – Kościół Duchowego Oczyszczenia. Zarówno ta nazwa, jak i sugestia, że Msze święte odprawiane przez grzesznych kapłanów (mowa w treści objawień o pedofilach) są nieważne, wskazuje na dwie postawy: husyckie rozumienie sakramentów, wedle którego wymagają one dla swojej ważności szafarza nie obciążonego grzechami ciężkimi i katarskie rozumienie kościoła jako wspólnoty czystych i bezgrzesznych. Nie wiem, jak się to ma do posłania Chrystusa, który przyszedł do grzeszników, a nie do „czystych”. Oczywiście nikt nie każe ojcu Fidelisowi być katolikiem. Istnieją na świecie tysiące wyznań chrześcijańskich i spokojnie może dołączyć do nich nowy kościół telfordiański. Problem jednak w tym, ze ojciec Fidelis, mimo swoich deklaracji pragnie nadal siedzieć okrakiem na barykadzie i uważać się za katolika, czerpiąc pełnymi garściami ze skarbca katolickiej duchowości,ale tylko to, co mu się w tym skarbcu spodoba. Taka postawa musi być uznana za schizofreniczną. Zwłaszcza, ze wymienione wyżej nie są jedynymi herezjami ojca Fidelisa. Przyjrzyjmy się niestepującym słowom: „ wszystkie aparycje jakie mialy miejsce w roznych miejscach na ziemi , byly prawdziwymi przez wzglad na potrzebe niesienia Przeslania o zblizajacym sie czasie oczyszczenia Swiatyni Bozej. Odstepstwem od wiary , bylo i jest nie uznanie ich przez obecnych Pasterzy Owczarni , co czyni odsunieciem ich od sprawowanych czynnosci na okreslony czas” oraz „odnowa , rokwit oraz blogoslawienstwo Meczennikow za wiare , bedzie udzialem tych , ktorzy przyjma sercem i umyslem Przekaz tego Objawienia , ktore przewyzsza wszystkie Bulle i dokumenty nierzetelnie sprawujacych sluzbe papiezy”. Tu znowu proklamuje się nieposłuszeństwo jako cnotę, ale nie tylko.
Dużo większego kalibru niezgodnością z nauką katolicką jest przedstawiony w tym tekście stosunek między objawieniami prywatnymi, a Magisterium Kościoła. To ostatnie jest tu lekceważone, te pierwsze zaś są wyniesione do rangi nieomylnego nauczania. Nie tylko objawieniu z Telford nadaje ojciec Fidelis rangę wyższą od wszystkich papieskich bulli, ale co więcej wszystkie objawienia, jakiekolwiek by nie były uznaje za niepodważalnie prawdziwe.
Kościół katolicki nie wymaga od swych wiernych wiary w objawienia prywatne, nawet te prze siebie uznane. Aby być katolikiem nie trzeba wierzyć w orędzia z Lourdes, czy Fatimy. Ojciec Fidelis przeciwnie, uważa odrzucenie objawień prywatnych, za zaparcie się wiary. Jest to postawienie doktryny katolickiej na głowie. Co więcej, taka doktryna nie może pozostać spójna, wiadomo bowiem, ze między nieuznawanymi przez kościół objawieniami prywatnymi są głębokie sprzeczności.
Ojciec Fidelis przedstawia się jako odnowiciel Kościoła Katolickiego i odnosi do siebie słowa, które Chrystus wypowiedział do Św. Franciszka „Idź i odnów mój Kościół”. Na podobieństwo Biedaczyny z Asyżu ma też rzekomo otrzymać stygmaty. Jednak jest to podobieństwo wydumane. W rzeczywistości niewiele tych dwóch mężów nie łączy. Jan zwany Franciszkiem dlatego został świętym kościoła katolickiego, a nie założycielem heretyckiej sekty przez Kościół zwalczanej, że cechował się przede wszystkim przykładnym posłuszeństwem i na wszystko co robił uzyskiwał zatwierdzenie władz kościelnych. Ojciec Fidelis przeciwnie, właśnie z nieposłuszeństwa uczynił jeden z głównych wyróżników swojej działalności.
Może tez byś tak, że ojciec Fidelis próbuje kopiować działania abp. Marcelego Lefebvre’a, robi to jednak bardzo nieudolnie. Po pierwsze dla arcybiskupa , podobnie jak dla rzesz katolików na przestrzeni kilkunastu stuleci drogowskazem były dokumenty Magisterium, a nie orędzia prywatnych objawień. Jeśli się na jakieś powoływał on, lub jego ludzie to tylko na te oficjalnie uznane przez kościół i tylko w charakterze argumentu uzupełniającego. Po drugie arcybiskup cechował się sporą dozą głębokiej pobożności i rzetelnej wiedzy. O pobożności ojca Fidelisa wypowiadać się nie mogę, z treści orędzia wynika jednak jasno, że rzetelnej wiedzy mu nie dostaje. Arcybiskup prowadził politykę umiarkowanego nieposłuszeństwa władzom Kościoła, w granicach dopuszczalnych przez Prawo Kanoniczne i bardzo pilnował aby nie przekroczyć cienkiej czerwonej linii formalnej schizmy. Nieposłuszeństwo ojca Fidelisa jest totalne i chaotyczne, a wszystkie czerwone linie dawno juz przekroczyło.
Na koniec przyjrzyjmy się głównemu błędowi tego „objawienia”. Chodzi o doktrynę, zgodnie z którą sakramenty sprawowane przez kapłana pozostającego w grzechu ciężkim są nieważne. Herezja taka nie jest nowa. Głosił ją już w XII wieku Tanchelm z Antwerpii. W wieku XV rozpowszechnił ją Jan Hus, a w XX tezy takie pojawiły sie między innymi w „objawieniach oławskich”. Jest to grożna herezja, bo jej konsekwencja logiczną jest stwierdzenie, że w ogóle nie ma już na świecie ważnych sakramentów, poza chrztem i małżeństwem. Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że w każdej linii sukcesyjnej znalazł sie przynajmniej jeden notorycznie ciężki grzesznik. Nauka o sakramentach działających „ex opere operato: jest więc jedną z tych, które dają sie uzasadnić nawet na gruncie samej tylko logiki, bez sięgania do argumentów teologicznych. Kto tę naukę neguje, podważa fundamenty Kościoła.
Ciekawa jest również forma propagowania objawienia z Telford. Można było o nim przeczytać na kilku polskich portalach internetowych w maju i czerwcu 2006 roku. Wtedy też pojawiła się strona internetowa z bardziej wyczerpującymi informacjami. Z niej przede wszystkim czerpałem je na potrzeby tego tekstu. Ale po kilku tygodniach strona zniknęła. Nie jest to jedyny przejaw tajemniczości telfordian. Świeceń biskupich ojcu Fidelisowi miał udzielić „pewien arcybiskup”, którego personalia pozostają nieznane, podobnie jak bliższe dane samego ojca Fidelisa. zresztą jak dotąd nie jest mi znany przypadek, by ktokolwiek z piszących w internecie telfordian przedstawił się z imienia i nazwiska. Od dawna nie pojawiają się w sieci nowe informacje o objawieniach, nie wiadomo więc nawet, czy opisywane zjawisko w ogóle nadal istnieje. Należy domniemywać, że sekta ta przestała istnieć, a przynajmniej znacznie ograniczyła swą działalność. Jednak dobrze by było, aby te wybryki zostały upamiętnione, choćby taką analizą jak moja. Rzadko bowiem zdarza się przypadek, aby jakaś parakatolicka grupa głosiła tak jawne herezje. Chyba tylko w przypadku palmarian występowało to w większym jeszcze zakresie. W związku z powyższym warto o tym zjawisku pisać, aby mogło to być uwzględnione przez przyszłych badaczy dzisiejszych herezyj.
Tak to wygląda z antropologicznego punktu widzenia. A z teologicznego? Wykazałem w tym tekście, że telfordianie nieudolnie parodiują inspirowane przez Boga dzieła ludzi świętych i świątobliwych. A czyją sprawką mogą być takie parodie? Moim zdaniem tylko ogoniastego, którego narzędziem zdaje się być ojciec Fidelis. Nic więc dziwnego, ze ta konstrukcja zawaliła się, zanim na dobre powstała.

Po soborze Watykańskim II Msza Święta coraz częściej nazywana jest Eucharystią, a coraz rzadziej Najświętszą Ofiarą. Powoduje to pewne zmiany w świadomości wiernych, przede wszystkim coraz częstsze zapominanie o ofiarnym charakterze tego „źródła i szczytu życia chrześcijańskiego”. Tymczasem Msza Święta jest nie tylko Świętą Ucztą wierzących, ale także uobecnieniem Krzyżowej Ofiary Naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Ta nauka Kościoła katolickiego o Najświętszej Ofierze nie została zmieniona i zmieniona być nie może.
Wbrew powszechnej opinii, również zmienione przez Pawła VI obrzędy Mszy Świętej w jasny sposób ukazują jej ofiarny charakter. Poniżej skupię się na podkreślających go fragmentach poszczególnych Modlitw Eucharystycznych, bez uwzględnienia prefacji.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że najbardziej ofiarniczy charakter ma Kanon Rzymski, czyli Pierwsza Modlitwa Eucharystyczna, która jest najstarszą anafora obrządku łacińskiego, a do 1969 roku była jedyna używana w tym obrządku. Naliczyłem w niej jedenaście odniesień ofiarniczych, z których najpiękniejsze zacytuję:
„Za nich składamy Tobie tę ofiarę uwielbienia, a także oni ja składają i wznoszą swoje modlitwy ku Tobie, Bogu wiecznemu, żywemu i prawdziwemu, za siebie oraz za wszystkich swoich bliskich, aby dostąpić odkupienia dusz swoich i osiągnąć zbawienie.”
„Prosimy Cię, Boże uświęć tę ofiarę pełnią swojego błogosławieństwa, mocą Twojego Ducha uczyń ją doskonałą i miłą sobie, aby się stała dla nas Ciałem i Krwią Twojego umiłowanego Syna, naszego Pana, Jezusa Chrystusa.”
„Pokornie Cię błagamy, wszechmogący Boże, niech Twój święty Anioł zaniesie tę ofiarę na ołtarz w niebie przed oblicze Boskiego majestatu Twego, abyśmy przyjmując z tego ołtarza Najświętsze Ciało i Krew Twojego Syna, otrzymali obfite błogosławieństwo i łaskę.”
Wedle O.G.Lefebvra (nie mylić z arcybiskupem), owym aniołem, który ma ofiarę przedstawić Ojcu jest sam Chrystus. Możliwa jest też interpretacja, że jest nim Duch Święty, lub jakiś anioł ofiarnik.
Znacznie mniej, bo tylko dwa odniesienia ofiarnicze są w Drugiej Modlitwie Eucharystycznej, która z racji swej krótkości jest niestety najczęściej stosowana. Piszę „niestety”, bo smutnym jest fakt, że księża wybierają jedną z modlitw, dlatego, że jest najkrótsza. Moim zdaniem, jeśli nie chcą nadmiernie przedłużać Mszy Świętej, ( czego też nie rozumiem, bo Msze w Kościele Katolickim i tak są krótkie), mogą spokojnie skracać mniej ważne części, na przykład kazanie, czy komentarze na początku celebracji. Trzecia Modlitwa Eucharystyczna, choć nieco podobna do Drugiej, zwłaszcza w początkowych słowach, jest od niej dłuższa, piękniejsza i bardziej uroczysta. Zawiera też więcej, bo pięć odniesień ofiarniczych. Moim zdaniem najpiękniejsze z nich jest następujące:
„Wspominając, Boże zbawczą mękę Twojego Syna, jak również cudowne Jego zmartwychwstanie i wniebowstąpienie, oraz czekając na powtórne jego przyjście, składamy Ci wśród dziękczynnych modłów tę żywą i świętą ofiarę”
Czwarta Modlitwa Eucharystyczna opiera się na bizantyjskiej anaforze Świętego Bazylego Wielkiego i zawiera sześć odniesień ofiarniczych. Tutaj również najpiękniejsze wydaje mi się odniesienie z anamnezy:
„Boże Ojcze, sprawując teraz pamiątkę naszego odkupienia, wspominamy śmierć Chrystusa i Jego zstąpienie do otchłani, wyznajemy Jego zmartwychwstanie, a oczekując Jego przyjścia w chwale, składamy Ci, Boże, Jego Ciało i Krew, jako ofiarę miłą Tobie i zbawienną dla całego świata” Oryginalna anafora Bazylego zawiera tych odniesień siedem. Piąta Modlitwa Eucharystyczna zawiera dwa odniesienia ofiarnicze. Pierwsza Modlitwa o tajemnicy pojednania ma trzy odniesienia ofiarnicze, druga zaś cztery. Pierwsza Modlitwa dla dzieci ma dwa odniesienia, druga trzy, trzecia zaś cztery.
Prawda o ofiarniczym charakterze Mszy jest dla katolików bardzo ważna. Apeluje więc do kapłanów katolickich czytających ten artykuł, aby wybierali te Modlitwy, które ten charakter podkreślają, aby umacniać nas w prawdziwej wierze. Niech też pamiętają, że kompetentne władze Kościoła zachęcają do używania takich modlitw. W „Ordo” mojej diecezji, a pewnie i w innych diecezjach Kanon Rzymski jest zalecany w dniach wspomnień świętych w nim wymienianych, a więc kilkadziesiąt razy w roku. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby używać go częściej. Co zaś do najpopularniejszej, czyli drugiej ME, napisane jest w tymże „Ordo” tak:
„Druga Modlitwa eucharystyczna, ze względu na jej cechy charakterystyczne, zalecona jest w dni powszednie i w specjalnych okolicznościach.” Dlaczego więc jest masowo odmawiana w niedziele?
Czyż nie jest to lekceważenie Dnia Pańskiego i zrównywanie go z dniami powszechnymi? Proszę kapłanów, aby się nad tym zastanowili. Proszę też, aby zwrócili uwagę, jakich Modlitw Eucharystycznych używa Ojciec Święty Benedykt XVI i wyciągnęli z tego wnioski.
LITERATURA:
1. Liturgie Kościoła prawosławnego; Kraków 2003
2. Ks. Mieczysław Maliński; Po co sakramenty; Wrocław 1985
3. Ks. Prof. Dr Mieczysław Dybowski; Eucharystia (Najśw. Sakrament); Poznań 1955
4. O.G.Lefebvre; Mszał Rzymski z dodaniem nabożeństw nieszpornych; Tyniec 1949
5. Mszał z czytaniami; Katowice 1987
6. Ordo 2005

W 2007 roku w moim miescie, czyli w Rybniku otworzono dwa kinowe multipleksy: Cinema City w centrum handlowo rozrywkowym Plaza i Multikino w konkurencyjnym centrum Focus Park. W cześniej w Rybniku działało pięć małych kin, z czego dwa w centrum i trzy w peryferyjnych dzielnicach. Tuż przed otwarciem tychże multipleksów wielu mieszkańców Rybnika spakulowało, jaka część spośród tych małych kin zostanie zamknięta, gdzyż przegra z masowa konkurencją. Tymczasem, do dziś, a minął już rok od otwarcia drugiego multipleksu nie padło żadne z nich, co najwyżej niektóre grają rzadziej niz niegdyś. Szczególnie dotyczy to dawnego kina Premierowego, które obecnie pod nazwą Kultura wyswietla raz w tygodniu filmy niszowe. Niedawno informowałem o odbywającej się w tym własnie kinie rybnickiej edycji Filmostrady.
W tym roku sytuacja stała się jeszcze ciekawsza. Otóz mimo działani a multipleksów i pieciu małych kin, otwarto w naszym mieście kolejne, szóste małe kino. Chodzi o klub kinowo-muzyczny Titanic na ulicy Kościelnej. Został on uruchomiony w maju bieżącego roku. Nie jest to typowe kino, ale klub, gdzie codziennie mozna napic się piwa, raz lub dwa razy w tygodniu obejrzeć film, a czasami wziąć udział w koncercie. Raz już publikowałem na blogu repertuar kina Titanic, dziś czynie to powtórnie. Mam tez zamiar to powtarzać ilekroć gdzieś dopadnę aktualny. Wspominałem też o odbywających się tam koncertach.
Na przykładzie Rybnika widać więc, że powstawanie wielkich centrów, czy to handlowych, czy też kulturalno-rozrywkowych niekoniecznie musi oznaczać pogorszenie sie warunków działania małych podmiotów. Czasami bywa wręcz przeciwnie. Mechanizm jest prosty. Duże centra dostarczają produktu masowego, ale u części odbiorców obcowanie z takim produktem pobudza zapotrzebowanie na produkt niszowy. A takowego juz centra nie dostarczą, gdyz nie lezy on w ich specyfice. I tu jest miejsce dla małych podmiotów. Własciciele kina Titanic zrozumieli te prawidłowość i chca ją wykorzystać. Zreszta te sama zależność widać również na przykład w handlu. W Rybniku, gdzie są trzy hipermarkety, jest też sporo małych sklepików z żywnoscia luksusową. A w sąsiednich miastach, gdzie marketów nie ma, nie ma też ekskluzywnych sklepików.
I małe kina tez w owych miastach padają. Daję to pod rozwagę przeciwnikom wielkich centrów.

Kolejne ciekawe koncerty w naszym mieście, tym razem w prywatnych klubach
