Maria-Awaria

 

 

Jesienią AD MMVIII, po trzech latach od debiutu, swoją drugą solową płytę z muzyką, zatytułowaną Maria Awaria, nagrała Maria Peszek, aktorka znana przede wszystkim z tego, że jest córką swego ojca. Na płycie znajdują się utwory, bynajmniej nie będące piosenkami, skonstruowane według schematu recytacja poezji erotycznej + ciekawy akompaniament instrumentalny. Ten ostatni będący hybrydą smoothjazzu i folku (raczej w amerykańskim aniżeli europejskim rozumieniu), jest najmocniejszą stroną. Chętnie zapoznałbym się z jej wersją instrumentalną. Jeśli chodzi o stronę wokalną, to trzeba powiedzieć, że artystka, obdarzona niewątpliwie dobrym głosem, nie śpiewa, ale recytuje. Mimo, że jest to już jej druga płyta, nie stała się piosenkarką, ale pozostała wyłącznie aktorką. To wcale nie musi być wadą, ale jest nią, jeśli nie jest poparte spójnym i ciekawym pomysłem. A nie jest. Bo pomysł Peszek na płytę zasadza się jedynie na wykorzystaniu mocno erotycznych, lokujących się właściwie na terytorium soft porno, tekstów.  To również samo w sobie nie jest wadą samo w sobie, zwłaszcza w kontekście pięknej, pięciusetletniej tradycji polskiej poezji erotycznej, często bardzo śmiałej i obserwowanego od kilkudziesięciu lat na świecie, a od kilkunastu w Polsce, powrotu erotyki do głównego nurtu kultury, skąd została wygnana, nota bene w towarzystwie religii (która również powraca) w okresie tak zwanego oświecenia. Wadą jest jednak pewien dysonans między pornograficznymi de facto tekstami, a folkowo-jazzowym akompaniamentem. Nie wydaje mi się, aby zbiory odbiorców wyrafinowanego smoothjazzu z jednej strony, a wulgarnej muzycznej pornografii z drugiej, miały znaczącą część wspólną. Na dłuższą metę jest to więc produkcja dla nikogo. Dla jazzmanów będzie zbyt wulgarna, a dla erotomanów za trudna. Producent niewątpliwie zdaje sobie z tego sprawę, dlatego też promuje płytę w atmosferze erotycznego skandalu, prezentując Marię Peszek jako sui generis Dodę dla inteligencji.  Jest to dobry sposób na sprzedanie płyty, ale fatalny jeśli chodzi o zbudowanie trwałej pozycji na rynku muzycznym. Po dwóch płytach można już stwierdzić z całą pewnością, że albumy Marii Peszek nie staną się obowiązkową pozycją w fonotekach polskiej inteligencji. Chyba żeby jej trzecia płyta była fenomenalna, co nie jest takie niemożliwe, zważywszy na postęp jakiego dokonała przez trzy lata. Marii Awarii da się słuchać, przede wszystkim dzięki niebanalnej warstwie muzycznej, a o Miastomanii nijak tego powiedzieć nie potrafię. To był w moim odczuciu potworny gniot, sprawiający wrażenie wypromowanego sztucznie i na siłę.

Jo&Co

Bodaj największa (bynajmniej nie chodzi o wzrost) współczesna polska piosenkarka ciągle zaskakuje. Jej koncertowa płyta Jo&Co jest bogata w różnorodne brzmienia. W pierwszej kolejności rzucają się w oczy, a właściwie w uszy, dwa długie utwory (Dwa serduszka, cztery oczy oraz Aya 1984) utrzymane w klimacie zwanym niekiedy osjanowskim, od nazwy zespołu Osjan, który tego rodzaju granie w Polsce spopularyzował. Mówiąc o osjanowskich klimatach mam na myśli powolne, refleksyjne utwory w etnicznym stylu i medytacyjnym charakterze, utwory w których jest przy tem sporo miejsca na improwizację. Gdy słuchałem tych dwóch kawałków, nasunęło mi się skojarzenie z twórczością innej, w odróżnieniu od Jopek dziś już nieco przebrzmiałej acz nadal wyśmienitej polskiej wokalistki, a mianowicie Antoniny Krzysztoń, która swego czasu nagrała "osjanowską" płytę, zatytułowaną Każda chwila. Oczywiście nowa płyta AMJ nie jest w tym samym, a nawet zbliżonym stopniu osjanowska, nie byłoby jednak złym pomysłem, gdyby artystka w przyszłości nagrała album w całości utrzymany w tej stylistyce. Z utworem Dwa serduszka, cztery oczy wiąże się kolejna refleksja.


Niezmiernie cieszy mnie fakt, że na płyty Anny Marii Jopek wracają utwory zainspirowane polskim folklorem. Muszę w tej chwili powiedzieć, że o ile jej płytę osjanowską przywitałbym, jak już napisałem wyżej, z niekłamanym zadowoleniem, o tyle na album oparty w całości na polskim folklorze czekam z ogromnym utęsknieniem. I mam przy tem wielką nadzieję, że się kiedyś doczekam. Na razie jednak dana jest mi przyjemność słuchania płyty, która, co prawda nie jest w całości folkowa, ale mimo to jest niezwykle interesująca. Oprócz wspomnianych wyżej motywów stylistycznych oraz oczywiście charakterystycznego dla całej twórczości artystki , że tak powiem trzonu stylistycznego opartego na specyficznym shybrydowaniu jazzu i popu, można tu znaleźć wiele muzycznych ciekawostek, jak na przykład fragment brzmiący jak protestancki hymn religijny.


Warstwa tekstowa jest równie daleka od monotonii, jak muzyczna. Można tu znaleźć piosenki o miłości, o sensie życia i o fascynacji przyrodą. Kilka utworów jest poświęconych niedawno zmarłemu ojcu artystki, Stanisławowi Jopkowi. Anna Maria Jopek po raz kolejny udowodniła, że chce swoimi piosenkami pobudzić słuchaczy do refleksji i nie boi się podejmowania tematów trudnych.


Zdaję sobie sprawę, że moja recenzja tej płyty jest słaba i niespójna. O wiele łatwiej jest recenzować płytę słabą i wytykać jej błędy, albo wtórna i wskazywać na zapożyczenia. Dzieła wielkie recenzuje się o wiele trudniej.

Zegarki, biżuteria, kolczyki

Zegarki, biżuteria, kolczyki, jednym słowem ozdoby ciała. Wiem, ze upraszczam, wiem, że wszystkie te twory kulturowe, a zegarki w szczególności pełnia rozmaite funkcje utylitarne, wiem, ze biżuteria pełni nieraz funkcje religijne, a kolczyki stosuje się u bydła, jednak funkcja estetyczna jest tym co te trzy grupy przedmiotów łączy ze sobą.


 

Kiedy mówimy o funkcji estetycznej pojawia się natomiast pytanie o piękno. Cóż to jest piękno? – można zapytać trawestując tego, który dziwnym trafem znalazł się w chrześcijańskim Credo, a którego kilka krótkich wypowiedzi uwieczniła Ewangelia, chociaż występuje w niej jako czarny charakter. A jednak wątpię, czy przeciętny odbiorca kultury jest w stanie zacytować więcej wypowiedzi na przykład Apostoła Piotra, niźli Poncjusza Piłata, bo o nim oczywiście mowa.


 

Na pytanie, które zadałem w poprzednim akapicie nie mam zamiaru odpowiadać, pozostawiam je bez odpowiedzi. Niech ono pobudzi czytelników do refleksji (wiem, ze to głupio brzmi w tekście komercyjnym).

Reklama Na Blogach

Ogólnopolski Festiwal Piosenki Artystycznej w Rybniku

ofpa
Ogólnopolski Festiwal Piosenki Artystycznej. Jako, ze jest to jeden z najciekawszych sposród kilkudziesieciu festiwali odbywajacych sie w naszym miweście w tym roku od niego rozpocznę cykl festiwalowy na moim blogu. Poniżej program festiwalu za jego stroną internetową: 
 
czwartek 19 lutego 2009 r.

 

 

  • Koncert Finałowy Turnieju Regionalnego (konkurs)
  • ARTYSTÓW NIE ROBI SIĘ W FABRYCE
    Koncert promujący młodych utalentowanych artystów, którzy już odnieśli pierwsze sukcesy, wygrywając znaczące festiwale piosenki artystycznej.

    reżyserzy koncertu: Jan Poprawa i Bogusław Sobczuk

    wykonawcy: Janusz Radek, Jakub Blokesz, Danuta Gad, Barbara Gąsienica Gewont, Antoni Gustowski, Joanna Kaszta, Malwina Klimek, Justyna Kuciel, Emilia Kudra, Agata Kusek, Piotr Kajetan Matczuk, Małgorzata Oleś, Anna Osenko, Natalia Rycek, Agata Seidel, Monika Steblik, Marta Wachowicz.

 

 

 

piątek 20 lutego 2009 r.

 

  • Turniej Krajowy cz.1 (konkurs).
    Do tej części awansują 4-rej laureaci Turnieju Regionalnego oraz 16 wokalistów imiennie zaproszonych przez Radę Programową, którzy w roku 2008 odnieśli znaczne sukcesy na innych festiwalach piosenki artystycznej
  • „KRÓLOWA MAB” – koncert (premiera i realizacja telewizyjna).

    reżyser: Wojciech Kościelniak,

    w koncercie udział wezmą uznani wykonawcy piosenki aktorskiej: Jacek Bończyk, Krzysztof Dracz, Magda Kumorek, Bartek Porczyk, Kinga Preis, Cezary Studniak, Magda Szczerbowska i Karolina Trębacz.

 

 

 

sobota 21 lutego 2009 r.

 

  • Turniej Krajowy cz.2 (konkurs)
  • „IMPRESJA NA TEMAT RAJU” – koncert (premiera)

    reżyser: Jacek Bończyk,

    wykonawcy: Mirosław Czyżykiewicz (śpiew, gitara), Jacek Bończyk (śpiew, gitara), Katarzyna Dąbrowska, Hadrian Filip Tabęcki (piano), Klementyna Umer, Jacek Zawada.

 

niedziela 22 lutego 2009 r.

  • Koncert Galowy XIII Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Artystycznej OFPA Rybnik 2009 r.
  • Koncert laureatów i wręczenie nagród, a także występ laureatki XII OFPA 2008 Gabrieli Lenckiej z Warszawy
  • „OSIECKA, PRZYBORA, KOFTA” – koncert (premiera i realizacja telewizyjna).

    reżyser: Andrzej Strzelecki,

    wykonawcy: Katarzyna Dąbrowska, Stefan Każuro, Grzegorz Kucia, Joanna Liszowska, Piotr Machalica, Marian Opania, Joanna Pałucka, Anna Ścigalska, Hanna Śleszyńska, Aneta Todorczuk.

Rojalista nr 45 – tekst nadesłany

 

Uprzejmie informujemy, że ukazał się kolejny numer pisma narodowo-konserwatywnego „Rojalista – Pro Patria”. Ponownie jest to grubsze niż zwykle wydanie w formie rocznika. W numerze: Wykład JKW królewicza dr. Alberta von Sachsen, Księcia Saksonii oraz informacja Jana Lecha Skowery o inauguracji Starostwa Wrocławskiego Konfederacji Spiskiej; następnie obszerny dział Tradycja, a w nim – x. Rafał Trytek „Msza łacińska” oraz „Strach się bać – niesamowite historie Tomasza Teluka”, a także dwa wywiady z x. Rafałem Trytkiem, których autorami są Damian Burzyński, Aleksander Majewski i Tomasz Panek; dział Historia – Adam Danek „Dyktatura osobista Józefa Piłsudskiego w poglądach polskich konserwatystów 1926-1939”, Norbert Wójtowicz „Jeszcze o ‘świadectwie życia’ Zofii Kossak”, Piotr Tadeusz Waszkiewicz „Napoleon i Wandea”; dział Politologia – Artur Ławniczak „Czy istnieje państwo Zakonu Maltańskiego?”; dział Filozofia – Robert Goczał „Zagadnienie bytu myślnego w semiotyce Jana od Św. Tomasza OP”; dział Idee – Aleksander Majewski „Utracone dziedzictwo”, Adrian Nikiel „Mojry, albo Triumf Śmierci”, Adam Danek „Polska idea nacjonalistyczna”, Filip Maria Muszyński „Scio me nihil nescire czyli Mroki Oświecenia”; dział Poezja – Artur Rumpel „Zapomniane Imię”; na dział Proza składają się cztery mikroopowiadania Adama Tomasza Witczaka; dział Recenzje – Norbert Wójtowicz, IPN „Cztery miesiące z życia ‘Salamandra’”, jedenaście obszernych recenzyj, których autorem jest Adrian Nikiel, Michał Gadziński „Catowa historia Polski”; dział Wrocław – piórem Adama T. Witczaka przypominamy pokaz policyjnej brutalności i urzędowego bezprawia z 12 kwietnia 2008 r.

Numer 45 uzupełniają także informacje o działaniach Prawicy w latach 2007 – 2008 i pobycie prof. Jacka Bartyzela w Madrycie.

Cena numeru wraz z kosztami przesyłki ekonomicznej: 9 zł 50 gr. W sprzedaży również komplety numerów od 15 do 45 – cena: 120 zł. Dostępne są także tytuły: „Głos skrajny” – 8 zł 50 gr., „Narodowy konserwatyzm” – 5 zł, „Wielki Mistrz w walce z Kościołem” – 4 zł 40 gr., „’Żydomasoneria’ w propagandzie publicystyki II Rzeczypospolitej” – 4 zł, „Organizacja Monarchistów Polskich jako przejaw młodzieżowej skrajnej prawicy (1989-1998)” – 5 zł, „Prawowitość aktualnej postaci państwa polskiego” – 6 zł 50 gr.

Zamówienia (tylko przekazem pocztowym): Organizacja Monarchistów Polskich, ul. Złotostocka 28/4, 50-511 Wrocław.

E-mail: adnikiel@poczta.onet.pl; http://www.omp.konserwatyzm.com.pl

Windykacja, kredyt, leasing

Windykacja, leasing, kredyt samochodowy. Te trzy pojęcia są ze sobą ściśle powiązane. W realnym świecie nie da się świadczyć usług kredytowych, nie uciekając się do windykacji. W każdej bowiem odpowiednio dużej grupie kredytobiorców, choćby i uczciwych, znajdzie się pewien odsetek, choćby i bardzo mały, ale jednak nie do zlekceważenia, po pierwsze primo nieuczciwych, którzy spłacać nie chcą, po drugie primo zaś lekkomyślnych, którzy spłacać nie potrafią, gdyż przecenili swoje możliwości. Część tych wierzytelności jest nieściągalna, istnieją bowiem oszuści tak sprytni, że wymkną się każdemu wierzycielowi, oraz tacy lekkomyślni, którzy wskutek swojej lekkomyślności utracili wszystko, co posiadali i nie mają już niczego, co można by im zabrać na poczet długu. Zdarza się W większości jednak przypadków należność jest ściągalna, chociaż nie bez trudności. I właśnie te przypadki stanowią pole działania dla windykacji. Tak więc windykacja, leasing i kredyt samochodowy są ze sobą ściśle powiązane.

Reklama Na Blogach

Musicshot- materiał nadesłany

 

 

 

 

Konkurs filmowy „musicshot”

 

Stowarzyszenie Mozaika zaprasza do udziału w konkursie filmowym w ramach Festiwalu Filmów Dokumentalnych „Muzyka i Świat” na najlepszy amatorski film o muzyce – musicshot.

 

Jeśli podczas podróży po Polsce lub po świecie zetknąłeś się z interesującymi muzykami, instrumentalistami, wokalistami, tancerzami i dodatkowo uwieczniłeś to na filmie, zgłoś swoją pracę do udziału w otwartym konkursie filmowym „musicshot”. W konkursie wziąć udział mogą zarówno filmy dokumentalne, muzyczne video oraz filmy eksperymentalne dotyczące muzyki.

 

Oficjalnym partnerem konkursu musicshot jest portal video Dailymotion. To właśnie na Dailymotion video amatorzy z całego świata będą mogli zamieścić swój film, który weźmie udział w konkursie. Głosowanie na najlepszy film/video odbędzie się w Internecie. Do wygrania profesjonalny sprzęt filmowy ufundowany przez portal Dailymotion.

 

czytaj więcej…

 

Od 19 do 22 marca 2009 roku odbędzie się w Krakowie 3. edycja Festiwalu Filmów Dokumentalnych „Muzyka i Świat”. Festiwal, obok kolejnego przeglądu profesjonalnych filmów dokumentalnych, został poszerzony o część konkursową adresowaną do wszystkich amatorów muzyki i sztuki filmowej. Pragniemy stworzyć miejsce, gdzie wszyscy pasjonaci łączący te dwa obszary rzeczywistości będą mogli zaprezentować swój dorobek szerszej publiczności. Mamy nadzieję, że tym samym przyczynimy się do rozwoju tego ciągle jeszcze mało popularnego tematu filmowego w Polsce. Celem konkursu jest:

 

* Prezentacja dorobku twórców filmów amatorskich na temat muzyki

* Promocja i popularyzacja amatorskiego ruchu filmowego

* Promocja sztuki filmowej

 

 

Na zgłoszenia czekamy do 20 lutego 2009. Regulamin i karta zgłoszeniowa do pobrania na oficjalnej stronie Festiwalu: http://www.muzykaiswiat.pl

 

Pytania dot. Konkursu należy kierować na adres info@muzykaiswiat.pl


Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenia Kulturalno Edukacyjne Mozaika – Organizator Festiwalu Muzyka i Świat.

Hakin 9 Luty MMIX

Pisma profesjonalne rozmaitych zresztą dyscyplin stosuja zazwyczaj pewną sympatyczną praktykę, polegajaca na prowadzeniu przynajmiej jednego stałego działu, zrozumiałego nawet dla laików. Zwyczajowi temu hołduje również komputerowy miesięcznik Hakin 9. Wprzypadku tego periodyku jest to przede wszystkim rubryka W skrócie – aktualności. Można z niej się dowiedzieć, o różnych aktualnych ciekawostkach ze świata komputerów i telekomunikacji.

W numerze lutowym, oprócz wspomnianego działu aktualności, tekstem interesującym i zrozumiałym dla laika jest artykuł Przemysława Żernickiego, zatytułowany Ochrona komórek i palmtopów. Już po raz kolejny takim okazuje się tekst tego właśnie autora, co oczywiście bardzo dobrze o nim świadczy. Artykuł zaczyna się od dwóch dosyć oczywistych konstatacyj: po pierwsze, że komórki i palmtopy coraz bardziej upodabniają się do siebie, stanowiąc już właściwie nie dwie odrębne, ale jedną, bardzo rozbudowaną kategorię urządzeń; po drugie zaś, że ewoluowanie telefonu w minikowputer i wyposażanie palmtopa w dodatkowe możliwości komunikacyjne, wpływa negatywnie na bezpieczeństwo tych urządzeń. W dalszej części autor omawia poszczególne systemy operacyjne, stosowane w komórkach i palmtopach. Część ostatnia poświęcona jest praktycznyb sposobom zwiększenia bezpieczeństwa w korzystaniu z tych urządzeń, w tym przede wszystkim programom antywirusowym i nie mniej ważnym schematom bezpiecznego postępowania.

Nawigacja satelitarna i GPS

 

navigare necesse est, vivere non est necesse

Nawigacja przez wieki była powiązana z astronomią, dziś jest powiązana z astronautyką. Prawie to samo? Prawie czyni znaczna różnicę. Dawniej nawigacja wręcz legitymizowała astronomie, bo był a drugim po astrologii praktycznym wykorzystaniem zdobyczy tej dyscypliny nauki. Położenie i kierunek określano na podstawie pozycyj gwiazd, a kwadrant i sekstans były podstawowym wyposażeniem żeglarzy. Nawigacja satelitarna i GPS z pewnością nie zabiły astronomii, Podobnie jak druk nie zabił architektury, a internet prasy (o mrzonkach Nowaczyńskiego, że prasę zabiją telefon i kino już nie wspominając). Nawigacja satelitarna i GPS znacząco natomiast zmodyfikowały kulturową funkcję astronomii, tak jak druk zmodyfikował kulturową funkcję architektury, a internet ciągle jeszcze modyfikuje kulturową funkcję prasy. Odsyłam tu do mojego tekstu Gwiazdka z gwiazdami. Nawigacja satelitarna i GPS pozbawiły astronomię znakomitej większości jej „ziemskich” zastosowań. W swoim wymiarze praktycznym stała się ona de fakto dyscypliną służebną astronautyki, co jest swoistym paradoksem, jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że do niedawna było odwrotnie. Ze względu na powyższe, nawigacja satelitarna i GPS powinny być uwzględniane w naukowych i publicystycznych analizach dotyczących transformacyj bytów kulturowych.

Reklama Na Blogach

Andanca

Już po raz trzeci omawiać będę płytę, mieszkającej w USA, polskiej wokalistki jazzowej, Grażyny Auguścik. Poprzednio omawiałem etnojazzową, opartą na polskim folklorze muzycznym płytę Past forward, oraz wybór kolęd Lulajże – Lullaby for Jesus. Dziś omawiać będę płytę zatytułowaną Andanca, nagraną w duecie z brazylijskim gitarzystą Paulinho Garcią, a wydaną w USA w styczniu AD MMVIII, na polskim rynku obecną od marca tegoż roku. Nie jest to pierwsza płyta tego duetu, Auguścik i Garcia wydali przed kilku laty wspólny krążek, zatytułowany Fragile. Niektórzy czasami narzekają, że sławna za oceanem artystka, u nas pozostaje nieznana. Nie do końca jest to prawdą, zwłaszcza jeśli się zważy, że w maju MMVIII, Andanca znalazła się na krótko na drugim miejscu na liście bestsellerów Empiku.


Zarówno Fragile, jak i Andanca są bez wątpienia albumami etnojazzowymi, jednak odmiennie kształtują się na nich proporcje pomiędzy etno a jazzem. Fragile było bardziej jazzowe, a Andanca jest bardziej etno. W ogóle to chyba jest taka stała tendencja, jeśli chodzi o nagrania płytowe Grażyny Auguścik, że wychodząc od klasycznego jazzu, artystka ta zmierza coraz bardziej stanowczo w kierunku przekraczania granic tego gatunku. Można więc powiedzieć, że omawiany album zawiera muzykę etniczną, z tym że, w odróżnieniu od Past forward, opartą nie na polskim, a na latynoamerykańskim, zwłaszcza zaś brazylijskim folklorze muzycznym, co nie dziwi, w kontekście udziału w nagraniu brazylijskiego muzyka.


Korzenie muzyki wykorzystanej na płycie sięgają jednak również Europy. Już od pierwszego przesłuchania tego krążka, głęboko się wzruszałem przy utworze Falando de Amor. Początkowo nie byłem świadomy przyczyn tego wzruszenia, a było ono co najmniej dziwne, zważywszy, że w ogóle nie znam portugalskiego, a więc ni w ząb nie rozumiałem tekstu utworu. Dopiero po kilku przesłuchaniach skojarzyłem, że jego melodia jest luźno oparta na rzewnej sefardyjskiej pieśni o hiszpańskim młodzieńcu, który szukając kandydatki na żonę, odnajduje swoją siostrę, przed laty porwaną przez Maurów. Ta pieśń zawsze mnie głęboko wzruszała, teraz odezwało się echo tego wzruszenia. Europejskie pobrzmienia nie ograniczają się do tego jednego utworu. Kilka innych piosenek wywołuje skojarzenia z portugalskim fado. Wstawki smyczkowe w kilku utworach nawiązują do muzyki symfonicznej. Z kolei najbardziej jazzowy jest utwór So nice summer samba-Chciałabym, a to za sprawą długiej solówki na trąbce. Muzyczna Brazylia na tej płycie nie jest więc jednobarwna – słychać w niej nuty Białych, Czarnych i Czerwonych. Ogólnie jest to płyta bardzo dojrzała i wysmakowana, wbrew pozorom też nie tak trudna, żeby nie być odpowiednią dla szerokiego grona słuchaczy.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij