Biberiusz miał do akwizytorów jakiegoś pecha. On ich nie cierpiał jak morowej zarazy, a oni mimo to nawiedzali go nader regularnie. Przychodzili do niego nie tylko domokrążcy zwyczajni, ale także delikwenci wielce osobliwi. Do tej kategorii zaliczał się gość, który zakołatał do wrót Koźlego Zamku pewnego lipcowego poranka.
-Pokornie do nóg Waszej Książęcej Mości padam – przywitał się uprzejmie i rzekł: – Pozwoli Wasza Miłość, że się przedstawię. Jestem Sewiliusz, najsłynniejszy cyrulik na świecie.
To że Biberiusz nie odprawił gościa od razu, ale zapragnął z nim porozmawiać, miało dwie przyczyny. Po pierwsze, cyrulik ujął go swą uprzejmością, po drugie zaś, książę nie mógł nie wykorzystać okazji do poznania tak słynnej osoby. Bo Sewiliusz mówił prawdę. Rzeczywiście był najsłynniejszym balwierzem na świecie. O jego umiejętnościach opowiadano legendy i śpiewano pieśni. Nawet jeden z najsłynniejszych kompozytorów, Biberiusz nie pamiętał już który, Gamba czy Mieron, skomponował na jego cześć kantatę, zatytułowaną „Cyrulik Sewiliusz”. Nie było w tym nic dziwnego, bo jego osiągnięcia zawodowe były naprawdę zadziwiające. On to wynalazł słyny szampon będący jednocześnie odżywką do włosów, sprzedawany pod nazwą „Pierz&Leź”. Potrafił też Sewiliusz wyrywać zęby zupełnie bez bólu, a to dzięki cudownemu eliksirowi własnego wynalazku, który całkowicie znieczulał pacjenta, nie usypiając go przy tem. Inni balwierze tez mieli środki doskonale znieczulające, z tym jednak, że były one równocześnie doskonale usypiające. Nieraz się więc zdarzało, że pacjent po zabiegu budził się nie tylko bez zębów, ale także bez trzosa, pasa i szabli. U Sewiliusza takie rzeczy się nie zdarzały. Jego wrogowie (bo jak każdy geniusz i połowa nie-geniuszy miał on wrogów) przypisywali mu też wynalezienie szamponu namnażającego łupież, ale wielki cyrulik do takiego wynalazku sie nie przyznawał. Tak czy inaczej był to człowiek wielce interesujący, którego wartało posłuchać. Toteż po przywitaniu książę zapytał:
-Co rzekniecie Mistrzu?
-Widzę Panie, że jesteście jakby to rzec, skromnie obdarzeni włosami.
-Jestem łysy – sprecyzował Biberiusz
-Chciałem to delikatniej wyrazić
-Niepotrzebnie. Całe Wielkie Królestwo wie, że jestem łysy. Powszechnie zwą mnie przecież Biberiuszem Łysym.
-Co prawda to prawda. Tak czy inaczej mam sporo środków niezawodnych na łysienie i wypadanie włosów. Mogę zaoferować zagęszczanie włosów, przeszczep włosów i wiele innych środków, które sprawią, że włosy Waszej Miłości odrosną.
-Nie potrzebuję środków na łysienie i wypadanie włosów. Nie potrzebny mi przeszczep włosów, ani zagęszczanie włosów. Nie chcę, żeby mi włosy odrosły. Chcę pozostać łysy. Przyzwyczaiłem się do swojej łysiny i jest mi z nią dobrze.
-W takim razie mam coś idealnego dla takich klientów jak Wasza Miłość. Jest to depilacja laserowa.
-A cóż to jest depilacja laserowa?
-Jest to specjalna kuracja, która pozwala pozbyć się resztek włosów i uczynić łysinę idealną.
-Łysina idealna? To faktycznie coś dla mnie. Kupuję to.
-W takim razie chciałbym zaproponować Waszej Miłości pewną promocję
-Jaką promocję?
-Każdy, kto kupi zestaw do depilacji laserowej z zapasem na cały rok z góry, otrzyma w prezencie wyposażenie spa.
-A cóż to jest wyposażenie spa?
-Jest to wyposażenie specjalnej zdrowotnej łaźni.
-To mi się podoba. Lubię łaźnie. Szczególnie, jeśli są obsługiwane przemiłe, ładne i chętne łaziebniczki. Biorę tę promocję.
-Dziękuję Waszej Miłości. Wkrótce kurier przywiezie zamówione towary
Po paru dniach przywieziono księciu to, co zamówił. Zarówno z zestawu do depilacji, jak i z wyposażenia spa był bardzo zadowolony (udało mu sie zatrudnić odpowiednie łaziebniczki). Zamawiał też zestaw do depilacji w kolejnych latach, ale wyposażenia spa już w prezencie nie dostawał. Nie martwiło go to jednak, bo po co miałby mieć dwie wyposażona łaźnie, skoro nie chciał się z nikim swoimi łaziebniczkami dzielić.

