Rango

 

rango

Po wielkopostnej przerwie wracam do recenzowania filmów. Pierwszy w kolejce czeka Rango, który w największym skrócie można określić jako animowany western. Jest to film o domowym kameleonie, który wskutek wypadku zmuszony jest do opuszczenia świata ludzi i zamieszkania w świecie zwierząt. Nie oznacza to jednak powrotu do natury, gdyż w tym filmie zwierzęta mają swoją cywilizację podobną do ludzkiej, rozwiniętą do poziomu mniej więcej odpowiadającego naszemu dziewiętnastemu wiekowi. Film, mimo że animowany, nie nadaje się do oglądania przez dzieci, i to nawet nie z powodu scen przemocy, które owszem są w tym filmie, ale bynajmniej ani nie liczniejsze, ani nie straszniejsze niż w wielu kreskówkach dziecięcych. Ten film dlatego nie jest dla dzieci, że naprawdę mało prawdopodobne jest, aby im się spodobał i to z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze jest narysowany w dosyć ponurym stylu. Po drugie jest on przesycony rozważaniami poświęconymi rozmaitym kwestiom egzystencjalnym, takim jak prawda, władza, czy legenda. Te rozważania, których sens może być czytelny jedynie dla dojrzałego odbiorcy stanowią o wartości tego filmu, który staje się dzięki nim dziełem głęboko mądrym. Filozoficzne rozważania nieźle uzupełnia i podkreśla utrzymana w meksykańskim stylu muzyka. Ogólnie jest to bardzo dobry film, być może nawet najlepszy spośród animacyj obejrzanych przeze mnie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Moim zdaniem to jedna z mocniejszych kandydatur do przyszłorocznego Oskara w swojej kategorii.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij